Multilingual Studies at a Distance

Students and Academics of All Countries, Unite! :-)

Panie Janie ( http://fedcba.ning.com/profile/JanMichal ), witam nareszcie w gościnnych progach Multilingual Studies at a Distance. Students and Academics of All Countries, Unite! :-) Jestem pewien, że tak popularnej i lubianej postaci jak Pan, wszyscy wybaczą to roztargnienie z pominięciem tego, co anglojęzyczna część naszego globu określa jako "surname". Ja, jako Pana stary znajomy z Nk.pl , z całą pewnością tak. Któż zresztą by Pana ( http://pl-pl.facebook.com/janmichal.babiasz ) pomylił z kimś takim

http://pl-pl.facebook.com/people/Jan-Michał/100002264085908

. ;-)

Co sądzicie o tym wykorzystaniu przeze mnie nadarzającej się okazji, by w sposób lekki i przyjemny wprowadzić Was do rozważań nad nader poważnym zagrożeniem prawidłowego funkcjonowania polityki bezpieczeństwa informacji? Czy podałem wystarczająco dużo informacji, by moja drobna skłonność do kumoterstwa ujawniona została w rozmiarach praktycznie przekreślających jej negatywne następstwa?

Views: 259

Replies to This Discussion

Sposób wprowadzenia nas do rozważań nad poprawnym funkcjonowaniem polityki bezpieczeństwa informacji, oraz  często spotykanym dziś kumoterstwem, uważam za bardzo oryginalny, zwłaszcza iż rolę główną odgrywa w nim kolega JanJ. Wzajemne popieranie się ludzi związanych przynależnością do jakiejś określonej grupy nie jest niczym złym, chyba że służy osiągnięciu określonych korzyści, nie opierając się na ocenie wartości danej osoby. Często fakt znajomości jest wystarczający do ułatwienia sobie osiągnięcia korzyści. Fakt, iż kumoterstwo jest powszechnym zjawiskiem na świecie, powoduje iż coraz częściej trudno jest załatwić niektóre sprawy bez powołania się na określone osoby. Poprzez powołanie się np. na wpływową osobę, sprawiamy iż zostajemy obsłużenia bardziej profesjonalnie. Dlaczego kumoterstwo działa?? Może dlatego, że wolimy nie narażać się osobą na które inni się powołują, lub też faktycznie cenimy sobie kontakt z nimi. Pewne jest jednak, iż powoduje ono zachwianie poprawnego funkcjonowania bezpieczeństwa informacji. Transparentność, czyli jawność, lub też inaczej przejrzystość, jest istotna w zakresie bezpieczeństwa, gdyż gwarantuje społeczną kontrolę, związaną z nadzorem.

Transparentność w ciekawy sposób opisana jest na przykładzie demokratycznego państwa na stronie http://www.demokraci.pl/slownik/t/181-transparentno- .

Również określenie "transparentność państwa" dopinguje mnie do przyspieszonego zapoznania Was z zagadnieniem ( http://fedcba.ning.com/group/oifsb/forum/topics/pomocny-tadeusz-zel... ) z przedmiotu ( http://fedcba.ning.com/group/oifsb ) studiowanego przez Was w okresie późniejszym. Mam na myśli następujące podsumowanie, które wyszło spod pióra naszego wielkiego rodaka.

Bo w istocie grzechy się przesunęły. Ze sfery indywidualnej przesunęły się w sferę społeczną. Weszły w nie współczynniki dawniej nie znane: poczucie czyjejś niesprawiedliwości, czyjejś krzywdy. Zarazem grzechy wymknęły się niejako ludziom z rąk. Pycha, zawiść, obżarstwo... To wszystko jest. Ale to nie ludzie, to abstrakcja żyje w grzechu: to jakiś mityczny KAPITAŁ jest pyszny, chciwy, zawistny, obżarty, leniwy, lubieżny... Wszyscy dziś na niego wymyślają, prasę ma fatalną; ale nikt nie wie, z której strony do niego przystąpić, aby go skłonić do poprawy. Z kim gadać? Z akcjonariuszem? Kupił swoją akcję na giełdzie, nie wie o niczym i nic od niego nie zależy. Z dyrektorem fabryki? Wypełnia swoje obowiązki, porusza się w trybach żelaznego musu, konkurencji, koniunktury, popytu, podaży, licho wie czego. Dawnemu magnatowi mógł spowiednik skruszyć sumienie, aby był mniej ciężki dla ludu, ale jak posłać do spowiedzi BILANS?
http://www.lemant.user.icpnet.pl/tad/bbs2228.htm

Transparentność państwa, transparentność władzy, to w rzeczywistości nie są abstrakcje, to są konkretni ludzie. Najłatwiej dostrzec ich właśnie na szczeblu najniższym, ale właśnie dlatego, że szczeblu nam najbliższym z racji tego, że i my jesteśmy w to uwikłani - najtrudniejszym do podjęcia przez nas samych. W sumie - żądajmy od innych dokładnie takiej transparentności, jakiej my sami gotowi jesteśmy się poddać. Moje, jako nauczyciela akademickiego, "władcze" względem Was, studentów uczelni państwowej, uprawnienia realizuję w pełni jawnie. Ale czy Wy jesteście na taką jawność równie gotowi? W większości przypadków - TAK. W nazbyt jednak ciągle dużej ilości przypadków - NIE.
Gotowość na tą jawność zdecydowanie zależy od podejścia studenta. Nie wszyscy są na nią gotowi, gdyż dla niektórych osób przynależność do danej grupy może być czymś krępującym, o czym nie chciałby rozgłaszać. Dziś niestety sporo osób obawia się opinii innych, zamiast być po prostu sobą.

Niestety dziś żyjemy w czasach gdzie własne umiejętności, doświadczenia oraz wykształcenie nie wystarcza by osiągnąć coś więcej. Dziś trzeba mieć układy (ja pomogę tobie a ty mi). Można by tu przytoczyć wiele przykładów lecz myślę, że jest to zbędne. Gdy ukończyłem 18 lat i zacząłem dorosłe życie szybko musiałem się nauczyć, że by coś załatwić trzeba powołać się na znajomości lub kogoś mającego wpływ na sprawę, która nas interesuje. Z własnego doświadczenia gdy szukałem pracy rozesłanie setek podań było mniej efektywne niż powołanie się na znajomego pracującego od kilku lat w firmie do której składałem kolejne podanie. Mimo, że nie było wolnych etatów kazano mi przyjść następnego dnia na nowe stanowisko pracy. Po tygodniu miałem już umowę a po kolejnych kilku moje zarobki były wyższe od niektórych pracowników mających kilku letnie staże pracy.

Czy takie zjawisko powinniśmy uważać za coś złego? Trudno powiedzieć, gdy ponosimy z tego tytułu szkodę to pewnie tak ale jak to wygląda gdy czerpiemy z tego korzyści (zyski)? Ja osobiście uważam, że opieranie własnych intencji na samych znajomościach jest szybką, wygodną choć mało ambitną formą załatwiania własnych interesów.

Co do samej transparentności muszę zgodzić się zupełnie z koleżanką Ewą.

"Transparentność, czyli jawność, lub też inaczej przejrzystość, jest istotna w zakresie bezpieczeństwa, gdyż gwarantuje społeczną kontrolę, związaną z nadzorem."

 

Na zakończenie jeśli można wtrącić jedno pytanie.

Jak uważacie czy w dzisiejszych czasach trzeba mieć pieniądze/znajomości by coś załatwić/osiągnąć?

Niestety w większości przypadków - TAK! Można poczuć się naprawdę dumnym, kiedy uda nam się załatwić coś zupełnie bez wpływów osoby trzeciej. Ludzie inaczej traktują osoby, które są znane lub mają pieniądze - rozmowa zdecydowanie przebiega w milszej atmosferze. Można stwierdzić, że żyjemy w czasach gdzie kumoterstwo jest transparentne - tak naprawdę jawne dla wszystkich, z tym że mało kto mówi o tym głośno.

Czy takie zjawisko powinniśmy uważać za coś złego?

Zdecydowanie za bardzo złe, nie tylko w sensie mikro, czyli Twojego własnego małego świata, ale też w skali znacznie szerszej.

Nie wiem czy to jakaś przypadłość mojego otoczenia czy zjawisko spotykane w szerszej skali, ale z bólem stwierdzam, że kumoterstwo nie polega już na załatwianiu spraw w kuluarach, lecz jest jawnie promowane. Przykład: W jednej ze znanych mi firm prowadzona jest polityka, że pracownik, który przyprowadzi swego znajomego na nowe stanowisko pracy otrzymuje nagrodę pieniężną w wysokości bagatela! miesięcznej pensji. W innych firmach w ogóle nie prowadzi się rekrutacji zewnętrznych, bo zawsze znajdzie się ktoś ze swoich, który ma "nadającego się" człowieka. Ja osobiście przyprowadzając taką osobę do pracy chciałabym mieć pewność, że gwarantuję memu pracodawcy 100%-ową jakość. Doświadczenie pokazuje jednak, że w znakomitej większości przypadków za świadomością pracodawcy, że przyjmuje "swego" człowieka nie idzie żadna jakość. Firma, która opiera się na kumoterstwie blokuje dopływ zdrowej krwi, świeżość pomysłów i zamiast czynić krok naprzód, to stoi/cofa się. Taka strategia ma krótkie nogi i fatalnie wpływa na nasze społeczeństwo w skali makro. Krótko mówiąc depczemy po tym samym gruncie. Z tym kumoterstwem jest niestety tak, że ci co mają głowy pełne pomysłów i nie mają znajomości siedzą na tak zwanej kasie w markecie, a reszta cieszy się z ciepłej posadki i czuje się zwolniona z robienia czegokolwiek, bo przecież po znajomości też nie zwalniają...


Jak już wyżej wspomniano transparentność oznacza przejrzystość działania określonych instytucji oraz społeczną kontrolę sprawowaną nad nimi. Żeby owa kontrola była skuteczna niezbędna jest jawność funkcjonowania tych organizacji. Pojęcie to jest charakterystyczne dla tzw. systemów demokratycznych. W państwach w których taki system posiada długą tradycję, ciągłość funkcjonowania  i jest mocno ugruntowany, transparentność  zyskuje wymiar bardziej realny. Natomiast w krajach obarczonych do niedawna  rządami totalitarnymi bądź obcym jarzmem  istnieje ona często bardziej w teorii niż w praktyce. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy są pozostałości po  starych strukturach: władzy i medialnych. To właśnie media odgrywają kluczową rolę w monitorowaniu instytucji państwowych i przez to zwiększaniu ich transparentności.  Generalnie istnieje następująca zależność:  im w danym kraju rynek medialny jest bardziej pluralistyczny i mniej zmonopolizowany tym jawność i przejrzystość  poczynań instytucji  państwowych jest większa.  Przy braku tych czynników albo ich znikomym zakresie następuje stopniowy proces  podporządkowania mediów strukturom władzy co prowadzi w praktyce do zaniku transparentności .  Środki masowego przekazu uzależnione od państwa siecią różnych powiązań i interesów najczęściej przestają  „patrzeć jego przedstawicielom na ręce” oraz nie informują w sposób rzetelny społeczeństwa  o ich poczynaniach.  

 

Moim zdaniem należy rozróżnić wymagania transparentności  wobec jednostki i instytucji państwowych.  Władza powinna działać w imieniu społeczeństwa i w jego interesie. Z tego tytułu  potrzeba dążenia do jawności jej poczynań jest niejako procesem naturalnym i usprawiedliwionym. Natomiast obywatel działa we własnym imieniu i na własny rachunek więc ma większe prawo do prywatności  i szeroko rozumianej dyskrecji.  Jeżeli chodzi o jawność relacji na linii nauczyciel akademicki – student, bardziej niż przez jakieś odgórne zalecenia powinno to być regulowane poprzez porozumienie między stronami. Oczywiście nauczyciel akademicki jako instancja nadrzędna wobec studenta ma prawo być motorem i inicjatorem kształtu takiego porozumienia.

Internetowy Słownik Języka Polskiego określa kumoterstwo jako: „wzajemne popieranie się ludzi związanych pokrewieństwem, zażyłością lub przynależnością do określonej grupy”: 

http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=kumoterstwo

Moim zdaniem pojęcie to ma dwa wymiary: pozytywny oraz bardzo negatywny. Pozytywne przejawy kumoterstwa to te związane z wzajemnym wspieraniem się określonych grup, środowisk, czy też rodzin, które nie niosą ze sobą skutków negatywnych dla  innych osób oraz gospodarki jako całości. Najczęściej jednak kumoterstwo jest zjawiskiem bardzo negatywnym. Prowadzi do wytworzenia  uprzywilejowanej pozycji dla osób powiązanych rodzinnie lub towarzysko przy obsadzaniu różnego rodzaju stanowisk, pozyskiwaniu koncesji etc. W oczywisty sposób wpływa to druzgocąco na konkurencyjność i efektywność  gospodarki  ponieważ promowani nie są najlepsi , najbardziej rzutcy i przedsiębiorczy z wysokimi kwalifikacjami  tylko często miernoty , których jedynym „atutem” jest posiadanie odpowiednich znajomości. Generalnie im  silniejsza, bardziej konkurencyjna i nowoczesna jest gospodarka danego kraju a jego dynamizm rozwojowy większy tym mniejsza jest rola kumoterstwa w osiąganiu sukcesów we wszystkich sferach działalności ludzkiej.

Panie Piotrze, już jutro wszyscy będą wiedzieć, że Pan, jako chwilowo jedyny z moich tego semestru studentów sięgnął w części wykładowej po 5 z jakości (na skali 1 do 5). O tym zaś, że nie nastąpiło to w efekcie jakiejś tajemniczej znajomości ze mną, ale w sposób całkowicie uczciwy, będzie mógł się przekonać nawet Australijczyk czy Eskimos. Wystarczy, że porówna komentarze opublikowane tutaj przez Pana z komentarzami opublikowanymi przez tych, którzy chwilowo sięgnęli "tylko" po 4. Przy okazji, wykorzystywany przez nas Internet wzbogaca Pana rozważania o udziale środków masowego przekazu w dziele zwiększania jawności naszego życia w obszarze publicznym, czyż nie tak?

Jestem zdania, że zjawisko kumoterstwa jest ściśle związane z wielkością tzw. "sektora państwowego". To właśnie tam występuje ono szczególnie intensywnie. W przedsiębiorstwach prywatnych kumoterstwo występuje na mniejszą skalę. Sektor państwowy w zdecydowanie mniejszym stopniu kieruje się kalkulacją zysków i strat więc osoby niekompetentne ale z odpowiednimi znajomościami trafiają tam częściej. Firmy prywatne bardziej podlegają prawom rynku więc mniej mogą sobie pozwolić na zasadę "bierny, mierny ale swój".

Transparentność została już dokładnie opisana przez pozostałych członków dyskusji. Tak na prawdę żadna instytucja a państwo w szczególności nigdy nie będzie transparentna w 100%. Każda z nich posiada jakieś tajemnice, które po prostu nie mogą zostać ujawnione ze względu na bezpieczeństwo wewnętrzne i interes takiej organizacji. Jeżeli chodzi o państwo to nie może ono ujawnić np. metod działania swoich służb specjalnych. Bezpieczeństwo narodowe zostałoby wówczas wystawione na poważny szwank.

Zgadzam się w zupełności z postem Agnieszki Prószyńskiej i również nie popieram zjawiska kumoterstw jak i nepotyzmu. 

To właśnie z tego powodu między innymi zamierzam wkrótce zmienić moje miejsce pracy. Możliwość awansu tylko osób z rodziny czy znajomych kierownictwa jak również obsadzanie ważnych stanowisk takimi osobami. Mało tego, w mojej firmie są nawet tworzone nowe stanowiska pracy (kompletnie niepotrzebne moim zdaniem) na potrzeby zatrudnienia pewnych osób.

Oczywiście zapewne punkt widzenia zależy od tego w jakim miejscu się jest. Czy jest się tą osobą, której się pomaga czy może tą, która przez zjawiska kumoterstwa czy nepotyzmu, nie jest w stanie załatwić pewnych rzeczy.  

Kumoterstwo… w pełni zgadzam się z osobami nie popierającymi tego zjawiska. W moim odczuciu jest ono bardzo negatywne. Nie powinno się osiągać sukcesów w życiu opierając się tylko i wyłącznie na swoich kontaktach i znajomościach czy powołując się na swoje „szerokie plecy”. Nie ma co ukrywać, że dzięki kumoterstwu dużo łatwiej i szybciej znajdziemy  dobrą pracę. Dobrze znając przełożonych jesteśmy już ustawieni i można powiedzieć, że nietykalni. Ale przecież nie każdy ma równy start w życiu. Osobom, które cały czas muszą liczyć tylko na siebie i swoje umiejętności oraz wiedzę jest trudniej. Tylko dzięki własnej determinacji, zaciskając zęby, usilnie dążąc do celu, nie zważając na liczne przeciwności realizują swoje marzenia. Czy zastanawiał się ktoś jaka to jest satysfakcja, gdy można sobie powiedzieć: „osiągnąłem to sam bez niczyjej pomocy” , „zbudowałem to od podstaw własnymi rękoma” ? Smak tego sukcesu jest z pewności dużo lepszy niż ten, gdy wszystko jest gotowe i podane na talerzu.

Sądzę, że władza powinna być w jak największym stopniu transparentna. Obywatelom  spało by się spokojniej, gdyby mieli pewność, że organy władzy wypełniają swe kompetencje i funkcje oraz zadania zgodnie z obowiązującym prawem. Wskazywało by to, że władza nie podejmuje się działań ukrytych, niepewnych w zgodności z celami społecznymi. Powinna ona być gwarancją na społeczną kontrolę władzy, czy owa władza nie działa w interesuje własnym tylko na pożytek społeczeństwa.

Z przeczytanych przeze mnie komentarzy wywnioskowałem, że poruszano tutaj problemy kumoterstwa i transparentności głównie w kontekście sytuacji w Polsce. Zgodzę się z moimi przedmówcami, że sytuacja w naszym kraju wygląda znacznie gorzej niż na Zachodzie. Należy przy tym zauważyć, że na Zachodzie także można zaobserwować zjawisko kumoterstwa, tylko na o wiele mniejszą skalę. Jeżeli chodzi o państwa zachodnie to moim zdaniem należy dokonać tutaj podziału na Północ i Południe.

Na tzw. Północy (Niemcy, Kraje Skandynawskie, Wielka Brytania) zjawisko kumoterstwa jest ostro piętnowane, zwalczane i nieakceptowane społecznie. Jako jeden z przykładów można tutaj podać zwyczaj jaki panuje w Niemczech: jeżeli jedno z rodziców jest pracownikiem naukowym danej uczelni wyższej nie zdarza się żeby jego dziecko dostało etat na tej samej uczelni. Dzieje się tak mimo, że nie jest to uregulowane żadnymi przepisami prawnymi. Jest to niepisany zwyczaj, którego wszyscy się trzymają ponieważ złamanie go niosło by ogromne konsekwencje społeczne.

W krajach Południa (Włochy, Hiszpania, Portugalia, Grecja) sytuacja ma się zgoła inaczej. Istnieje tam spore społeczne oraz instytucjonalne przyzwolenie na kumoterstwo. Wynika to z jednej strony z zapóźnienia tamtejszych społeczeństw względem Północy, z drugiej zaś strony ze specyfiki geopolitycznej i kulturalnej.

Analogiczny podział państw zachodnich na Północ i Południe zastosowałbym w przypadku problemu transparentności instytucji publicznych. W krajach Basenu Morza Śródziemnego sytuacja w tym względzie wygląda o wiele gorzej niż w krajach germańskich i anglosaskich.

RSS

© 2012   Created by Tadeusz Lemańczyk.   Powered by .

Badges  |  Report an Issue  |  Terms of Service