Multilingual Studies at a Distance
Students and Academics of All Countries, Unite! :-)
Tags:
Permalink Reply by Tadeusz Lemańczyk on February 11, 2011 at 11:16am
Permalink Reply by Justyna Romecka on March 26, 2011 at 9:03pm Pragnę odpowiedzieć na pytanie „Czy współczesna technika pozwala pewnie oddzielać dokumenty fałszywe od prawdziwych, czy przeciwnie, jej niemoc na tym odcinku skutkuje pojawiającymi się nazbyt często próbami bezkarnego zafałszowywania informacji publicznej sprzed lat?”
Myślę, że należałoby zacząć od samego pojęcia fałszowania dokumentów. Dokładna definicja tych słów oraz opis i klasyfikacja różnych form fałszowania znajduje się pod linkiem http://kraj24.pl/prawo/172__formy_falszowania_dokumentow.html .
W kwestii dokumentów historycznych, archiwalnych, dotyczących wydarzeń i informacji publicznej sprzed lat częściej mamy do czynienia z ukrywaniem niż z fałszowaniem. Dokumenty takie niejednokrotnie nie wychodziły na światło dzienne przez dziesiątki czy nawet setki lat. Czy zatem możliwe jest, w przypadku ich wykrycia, zafałszowanie informacji w nich zawartych? Dzisiejsza technika na to nie pozwala. Stosowane urządzenia pozwalają dokładnie określić czas powstania dokumentu, niekiedy nawet miejsce powstania czy miejsce w jakim dokument ten „czekał na odkrycie”. Zatem mało prawdopodobne, czy wręcz niemożliwe jest podrobienie dokumentu i przedstawienie go jako autentycznego.
Inaczej sprawa wygląda w przypadku dokumentów powstających aktualnie. Rozwój techniki spowodował, że może podrabianie nie jest łatwe ale człowiek potrafi złamać każde zabezpieczenie, które stworzył inny człowiek. Najlepszym dowodem jest chociażby historia Franka Abagnale http://pl.wikipedia.org/wiki/Frank_Abagnale. Historia sprzed prawie pół wieku ukazuje, że skoro jeden sztab naukowców mógł wymyśleć np. znak wodny, to znajdzie się ktoś, kto go odtworzy. Zatem w dzisiejszych czasach wszelkie stosowane zabezpieczenia takie jak zmiana książeczkowych dowodów osobistych na karty identyfikacyjne jest dobrym rozwiązaniem na pewien krótki okres czasu, dopóki ktoś nie znajdzie sposobu na podrobienie. Zatem rozwój techniki pozwala jedynie spowalniać proces fałszowania, nigdy jednak nie da gwarancji, że trzymany w dłoni papier jest autentyczny, czy jest on wynikiem sprytu jakiegoś - nazwijmy osobę po imieniu - przestępcy.
Permalink Reply by Joanna Kaźmierczak on March 27, 2011 at 11:24pm Całkowicie zgadzam się z opinią Justyny Romeckiej, iż „rozwój techniki pozwala jedynie spowalniać proces fałszowania”. Oczywistym jest, że jeżeli ktoś wymyśli sposób na utrudnienie podrabiania dokumentów, zawsze znajdzie się ktoś, kto i tak tego dokona. W związku z tym rozwój doskonalenia zabezpieczeń (jestem prawie pewna) nigdy się nie zakończy, ponieważ obie strony, zarówno twórcy zabezpieczeń jak i przestępcy, nakręcają się wzajemnie. Prawdą jest, iż nasz rocznik jest szczęśliwym posiadaczem „plastikowego” dowodu osobistego, jednak na pewno wielu z nas pamięta 20-stronicowe książeczki formatu 83×115 mm w sztywnych okładkach (potem 79×110 mm w miękkich okładkach). Jest to najbliższy nam wszystkim przykład rozwoju techniki w doskonaleniu zabezpieczeń przed fałszerstwem. Jednak i to w dzisiejszych czasach nie jest wielkim utrudnieniem dla przestępców, gdyż coraz częściej słyszymy o podrabianych dowodach osobistych, głównie wśród osób niepełnoletnich.
Nawiązując jeszcze do osób niepełnoletnich chciałabym przytoczyć przykład ukazujący głupotę wielu z nich. Wszyscy pamiętamy nasze legitymacje szkolne i łatwość przerabiania na nich cyfr (konkretnie daty urodzenia), a wszystko po to, żeby przyspieszyć swój wiek do upragnionej liczby osiemnaście. Tymczasem za swoją głupotę, niekiedy niewiedzę, mogliśmy „zapłacić” sporą karę. Otóż nawet legitymacja szkolna jest dokumentem, za fałszowanie, którego grożą nam poważne konsekwencje. W artykule 270. kodeksu karnego znajdziemy informacje iż:
Art. 270. § 1. Kto, w celu użycia za autentyczny, podrabia lub przerabia dokument lub takiego dokumentu, jako autentycznego używa, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto wypełnia blankiet, opatrzony cudzym podpisem, niezgodnie z wolą podpisanego i na jego szkodę albo takiego dokumentu używa.
§ 3. Kto czyni przygotowania do przestępstwa określonego w § 1, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. (http://spec.pl/prawo/prawo-karne/jaka-kara-grozi-za-falszowanie-dok...).
Dowodem na to, iż nie ma rzeczy niemożliwych do podrobienia jest przykład wzięty, co prawda z filmów, ale możemy go uznać za prawdziwy. Mam tutaj na myśli tajnych szpiegów, genialnych przestępców itp. Tak jak to miało miejsce w filmie „Święty”, gdzie główny bohater podróżował po całym świecie pod różnymi nazwiskami. Jednak jest to tylko jeden przykład, a takich ludzi są miliony. Jeżeli wejdą do obiegu nowe zabezpieczenia, oni na pewno je złamią.
Permalink Reply by Alicja Wlekła on April 1, 2011 at 11:04pm Rozpoczynając swoje rozważania odnośnie powyższego tematu zaczęłam od przybliżenia sobie podstawowych pojęć niezbędnych do jego zrozumienia. Pojęcie „dokument”, „fałsz” zostały już przywołane. Warto też wspomnieć o pojęciu „fałszerstwo- proces nielegalnego duplikowania lub kopiowania wartościowych rzeczy” http://pl.wikipedia.org/wiki/Fa%C5%82szerstwo.
Zapisy dotyczące fałszowania dokumentów znajdziemy w XXXIV Rozdziale Kodeksu Karnego Przestępstwa przeciwko wiarygodności dokumentów (http://www.kodeks-karny.pl/)
Kodeks wymienia:
- fałsz materialny, tj. podrabianie i przerabianie dokumentu oraz posługiwanie się nim, a także przygotowanie dokumentu do fałszerstwa, oraz wypełnianie blankietu opatrzonego cudzym podpisem, wypełnianie blankietu niezgodnie z wolą podpisanego.
Przestępstwa te są karane grzywną lub karą ograniczenia wolności (od miesiąca do 12 miesięcy), albo karą pozbawienia wolności (od miesiąca do 5 lat).
- fałsz intelektualny, tj. wystawianie przez osobę upoważnioną dokumentu, który jest autentyczny od strony formalnej, ale zawiera treść niezgodną z rzeczywistością (tzw. Poświadczenie nieprawdy).
Pojęcie fałszerstwa związane jest z pojęciami:
· oszustwa kredytowego (art. 297 k.k..)
· wyrządzania szkody poprzez nierzetelne oraz niezgodne z prawdą prowadzenie dokumentacji działalności gospodarczej (art. 303 k.k..)
· fałszerstwo znaków identyfikacyjnych, daty produkcji lub daty przydatności towaru lub urządzenia (art. 306 k.k.)
· fałszowanie pieniędzy, środków płatniczych (art. 310 k.k.)
· rozprowadzanie (świadomie) sfałszowanych pieniędzy (art. 312 k.k.)
· fałszerstwo znaku wartościowego, znaku urzędowego (art. 313, 314 k.k.)
· fałszerstwo zalegalizowanych narzędzi pomiarowych lub pobierczych (art. 315 k.k.)
(http://www.zshsopot.pl/prawo_karne.htm#II.%20Fałszerstwa)
Warto też pamiętać, że:
-posiadanie sfałszowanego prawa jazdy nie jest zabronione, dopóki nie będziemy się nim posługiwać
-nie jest zakazane wypełnianie czeku za kogoś, o ile jest to spójne z jego zgodą
-nie jest możliwe popełnienie przestępstwa związanego z fałszerstwem nieumyślnie
-podpisywanie umowy, której treść nie jest zgodna ze stanem rzeczywistym nie jest fałszerstwem
Fałszerstwo nie jest niczym nowym. Moi poprzednicy wspomnieli o kilku sposobach fałszerstwa jakie miały miejsce w przeszłości. Zdumiewająca jest tu postać Franka Abagnale, o którym pisała Justyna. Polecam wszystkim film-„Catch me if you can”, który powstał na podstawie jego autobiografii o tym samym tytule.
Fałszerstwo jest to dziedzina bardzo prężnie rozwijająca się. I wraz z rozwojem technik zabezpieczania dokumentów niestety rozwija się też dziedzina ich fałszowania. Przeszukując Internet natknęłam się na przykład „drukarni pieniędzy ukrytej jak w filmach”. Zobaczcie samiJ http://www.youtube.com/watch?v=cDssSa6GK1Q&feature=related
Permalink Reply by Sylwia Wypych on April 6, 2011 at 9:05pm Często słyszymy o fałszowaniu dokumentów (http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1513292,1,wielka-wpadka-falszer...) w drukarniach wytwarza się przeróżne dokumenty potrzebne do zwykłego życia, do pracy i robienia karier. Fałszuje się różnego typu dokumenty: świadectwa szkolne, dyplomy uczelni, nawet indeksy z wpisanymi zaliczeniami, książeczki sanepidu, wojskowe, zaświadczenia o niekaralności.
Pracownicy banków czy sprzedawcy w sklepach są szkoleni do wykrywania fałszywych banknotów, posiadają również w swoich placówkach różnego typu urządzenia do wykrywania sfałszowania. Ale nie każdy umie odróżnić, nie każdy posiada takie urządzenia, np. pracownicy straży miejskiej, jak mają sprawdzić że legitymacja nie została fałszywie podbita, na pewno mają przeszkolenia, ale w dzisiejszych czasach fałszownie jest idealne i gołym okiem nie można wszystkiego zobaczyć.
A jeżeli chodzi o informacje publiczna, to również ulega ona zafałszowaniu, np. fałszowanie raportów składanych przez zarząd elektrowni atomowej w Fukushimie państwowym agencjom nadzorczym. Fałszowana była dokumentacja napraw i w efekcie wiele fragmentów instalacji nie sprawdzano od 11 lat, co doprowadziło do fatalnych skutków (http://rydygier.blog.onet.pl/Falszowanie-informacji-o-awari,2,ID423...).
Współczesna technika nie pozwala pewnie oddzielać dokumenty fałszywe od prawdziwych. Mimo tak wielu technologii, ich działania nie do końca są skuteczne. Wraz z rozwojem cywilizacji, technologii rośnie również zagrożenie na fałszowanie. Dzięki fałszywym dokumentom można kupić udokumentowane w najdrobniejszych szczegółach całe nowe życie.
Tak jak moi przedmówcy wspomnieli, osoba która fałszuje dokumenty podlega karze, ale również i osoba która takim dokumentem się posługuje.
Permalink Reply by Weronika Otto on May 8, 2011 at 7:35pm Myślę, że temat narzucania zafałszowanej informacji publicznej uwidaczniał się w latach 1939-1945, kiedy to Polska była pod kontrolą państw totalitarnych. Większość dokumentów z tamtego okresu wydawana była pod pieczęcią hitlerowskich Niemiec czy Związku Radzieckiego. Media były pod kontrolą państw rządzących, a prasa i literatura objęta cenzurą. Tzw. „polskie podziemie” czynnie działające w okresie zbrojnym wydawało własne broszury z informacjami na temat stanu rzeczywistego ówczesnej Polski. Jednak i w tej formie „dokumentacji” możemy doszukiwać się narzucania fałszywej informacji: prasa ta charakteryzowała się jednostronnością oraz niekompletnością przekazywanych wiadomości oraz dużą liczbą opinii w ukazujących się artykułach.
Poza fałszowaniem rzeczywistości przez dostępne w tamtych czasach media oraz wszechobecną propagandę doszukać możemy się „zakopywania” zbrodni tamtych lat. I to dosłownie. W 2006 roku Instytut Pamięci Narodowej potwierdził oficjalnie, że hitlerowski naukowiec Rudolf Spanner podczas II wojny światowej produkował mydło z ludzi. Kilkadziesiąt kilogramów ludzkiego mydła znaleziono w lesie. (http://www.photopodlasie.com/index.php?option=com_content&task=...).
Tą informację zapewne już wielu z nas usłyszało, zapewne dla każdego jest ona wstrząsająca. Po latach, kiedy świadków totalitaryzmu i jego ciemnego oblicza pozostała niewielka ilość dochodzą spekulacje, że mydło te nie było zbrodnią ludobójstwa oraz o że zaistniały fakt można „włożyć między bajki”. Szerzej o tych wątpliwościach można przeczytać tutaj:
http://auschwitz.blog.pl/o-mydle-slw-par,10685100,n
Pytanie tylko, dlaczego polska autorka Zofia Nałkowska miałaby naginać polską, przykrą rzeczywistość? I którym poszlakiem się kierować? Jak widać zafałszowana informacja publiczna po latach blednie i traci swój prawdziwy wymiar. Gdyż, po ponad 60 latach, jak odzyskać jej rzeczywisty obraz?
Kolejną rozbieżność w narzucaniu zafałszowanej informacji w okresie II Wojny Światowej można odnaleźć w zbrodni katyńskiej - sprawa dokumentów znalezionych: jaskrawa sprzeczność w własnym komunikacie sowieckim mianowicie pomiędzy zeznaniami świadków a ogólnymi wnioskami orzeczenia.
Samo wyparcie się przez Sowietów zbrodni katyńskiej można uznać za fałszowanie rzeczywistości. Kilkakrotnie wydawali oświadczenia pod pieczęcią Specjalnej Komisji ZSRR. Posłużę się książką Józefa Mackiewicza „Katyń – zbrodnia bez sądu i kary”, którą polecam w całości, wydaje mi się że jest odpowiedzią na poruszony przez Pana Profesora problem:
„29 lutego Ambasada ZSSR przekazała Departamentowi Stanu USA notę następującej treści:
W załączeniu Ambasada zwraca przekazany przez Departament list Maddena z dołączonym do niego tekstem rezolucji Izby Reprezentantów z 18 września 1951 r. jako naruszające powszechnie przyjęte normy stosunków międzynarodowych i obraźliwe wobec Związku Sowieckiego.
Ambasada przypomina, że:
1) Sprawa zbrodni katyńskiej jeszcze w roku 1944 była rozpatrywana przez oficjalną Komisję i orzeczono, że dokonali jej hitlerowscy przestępcy, co zostało ogłoszone drukiem 26 stycznia 1944 roku;
2) Przeciwko takiemu wnioskowi Komisji rząd USA nie zgłaszał żadnych sprzeciwów w ciągu ośmiu lat, aż do ostatniego czasu.
Z tego powodu ambasada uważa za konieczne podkreślenie, że wskrzeszanie problemu zbrodni katyńskiej w osiem lat po zakończeniu prac oficjalnej komisji może mieć jedynie na celu zohydzenie Związku Sowieckiego i rehabilitację w ten sposób hitlerowskich zbrodniarzy.
W załączeniu wyżej wspomniany Komunikat oficjalnej komisji w sprawie zbrodni katyńskiej.”
Do noty dołączono „Komunikat Komisji Specjalnej do ustalenia i zbadania okoliczności rozstrzelania przez niemieckich najeźdźców faszystowskich w lesie katyńskim jeńców wojennych – oficerów polskich”, podpisany przez przedstawicieli Specjalnej Komisji: akademika N.N. Burdenkę, członków specjalnej Komisji: akademika Aleksego Tołstoja, metropolitę Mikołaja, Akademika W.P. Potiemkina, generała-lejtnanta A.S. Gundurowa i in. To oświadczenie Specjalnej Komisji było opublikowane w prasie sowieckiej 26 stycznia 1944r.”
Akurat ta próba zafałszowania rzeczywistości nie uszła bezkarnie. Z pewnością dałoby się odnaleźć więcej takich przykładów. Moim zdaniem, pomimo rozwijającej się techniki nie jesteśmy w stanie poznać obiektywnej prawdy. Człowiek w tym przypadku zdaje się nie być dobrym środkiem do jej odzyskania – pamięć ludzka również zawodzi, czasem kieruje się innymi pobudkami, być może strachem przed powrotem niechcianej przeszłości…?
Człowiek z natury jest istotą, która jak to się mówi lubi „zakazany owoc”, bo wtedy smakuje najlepiej. Łatwy i szybki zysk to cechy, którymi często kierują się fałszerze. Liczba wyników, po wpisaniu hasła „fałszerstwo” świadczy o popularności tego zjawiska. Fałszowanie zdarza się w wielu dziedzinach. Ja znalazłem przykład, w którym lekarz wypisał fałszywe recepty na łączną kwotę 191 tys. zł.
„Tylko na jednego pacjenta, który według dokumentacji medycznej odbył 11 wizyt, oskarżony wypisał aż 312 recept. Wynika z tego, że w czasie jednej wizyty pacjent musiałby otrzymać 28 recept. W odniesieniu tylko do tego jednego pacjenta zakwestionowano 910 leków, które nie zostały wpisane do dokumentacji medycznej oraz 32 leki, co do których nie została w recepcie podana ilość opakowań lub dawka leku.”
Lekarz został zobowiązany przez Sąd do zwrócenia NFZ całej kwoty w terminie do półtora roku od uprawomocnienia się wyroku (rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata oraz 5 tys. zł grzywny). http://polskalokalna.pl/news/lekarz-skazany-za-falszowanie-recept,1...
Zafałszowana informacja często jest narzucana odbiorcom przez prasę bądź media. Co chwilę słyszy się o tym, że ktoś oskarżył telewizję czy jakąś gazetę o pisanie nieprawdy na jego temat. Odbywają się ilekroć procesy i roszczenia o odszkodowania. Przykładem może być znaleziona przez mnie skarga do KRRiT i do REM w sprawie fałszowania informacji w TVN. Sytuacja dotyczyła podania nieprawdziwej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego. http://blogmedia24.pl/node/38050.
Nikt z nas nie chce być ofiarą fałszerstwa, nikt nie chce odbierać fałszywych informacji, mimo tego wpisując w wyszukiwarce hasła „jak sfałszować…”, „jak podrobić…” możemy uzyskać wiele informacji o tym jak sfałszować podpis, dowód osobisty http://tech.wp.pl/kat,1009789,title,Nowe-dowody-osobiste-mozna-podr... , pieniądze, a nawet test ciążowy! Filmik http://www.youtube.com/watch?v=dIQKkeZ1Kj8 ilustruje jak w banalny sposób można podrobić podpis. Widać też, że jego autor nie był zbyt wiekowy. Jeśli wobec tego już dzieci uczą się jak coś podrabiać i co gorsza tą wiedzę rozpowszechniają to nie możemy się dziwić co do skali popularności tego zjawiska. Jak więc bronić się przed fałszerstwami na taką skalę- http://www.youtube.com/watch?v=EkOHVchL9hc&NR=1&feature=fvwp ?
Permalink Reply by Tadeusz Lemańczyk on May 14, 2011 at 9:21am
Permalink Reply by Joanna Mikołajczyk on May 31, 2011 at 11:49pm
Permalink Reply by Anna Depta on June 8, 2011 at 8:16pm Narzucanie zafałszowanej informacji publicznej w dzisiejszych czasach jest na porządku dziennym. Fałszowane są dokumenty cywilno-prawne (świadectwa, testamenty, umowy), dokumenty związane z obrotem towarowym i działalnością gospodarczą (dokumenty celne, faktury, znaki towarowe), oświadczenia skarbowe, zaświadczenia o zarobkach i zatrudnieniu, dokumenty związane z bankowością (umowy kredytowe, karty płatnicze, czeki, poręczenia. Lista ta jest o wiele dłuższa.
Według danych statystycznych wykrywalność tego typu przestępstw waha się w granicach 85-87%. Nie znana jest ‘ciemna liczba’. (http://www.pwpw.pl/kwartalnik_archiwum.html?id=15&magCid=45)
„Czy współczesna technika pozwala pewnie oddzielać dokumenty fałszywe od prawdziwych”?
Osobiście, uważam, że nie. Choć dane statystyczne temu w pewien sposób zaprzeczają – uważam, że liczba tego typu przestępstw, które nie zostały wykryte jest duża. Wiele dokumentów wydawanych przez państwo nie ma odpowiednich zabezpieczeń chroniących przed ich fałszowaniem. A przede wszystkim ‘kuleje’ system sprawdzania autentyczności tego co jest poświadczane w dokumentach prawnych.
© 2012 Created by Tadeusz Lemańczyk.
Powered by
.