Multilingual Studies at a Distance

Students and Academics of All Countries, Unite! :-)

Aczkolwiek już po blisko czterech latach są kłopoty z trwałością całego szeregu wskazanych tam adresów internetowych, a w związku z zaprzestaniem kontynuacji projektu ATVN ( http://www.atvn.pl/ ) nawet z dotarciem do archiwum Akademickiej Telewizji Naukowej są ogromne problemy, to z racji utrzymującej się użyteczności tego przedmiotu studiów oferowanego przeze mnie w semestrze letnim roku akademickiego 2004/2005 ( http://www.lemant.user.icpnet.pl/tad/sem2.html ), chciałbym niniejszym zachęcić Was do połączenia przynajmniej tamtego tematu Badanie dokumentówhttp://www.lemant.user.icpnet.pl/tad/sem2t2.html ) ze studiowanym przez Was tematem Polityka bezpieczeństwa informacjihttp://www.lemant.user.icpnet.pl/tad/ester4w-3.html ). W sumie, czy współczesna technika pozwala pewnie oddzielać dokumenty fałszywe od prawdziwych, czy przeciwnie, jej niemoc na tym odcinku skutkuje pojawiającymi się nazbyt często próbami bezkarnego zafałszowywania informacji publicznej sprzed lat?

Views: 269

Replies to This Discussion

Termin „dokument” jest wspólny zarówno dla poszczególnych dziedzin prawa,
jak i dla nauk pomocniczych, aczkolwiek pojęcie to jest różnie interpretowane.
„Dokument” jest pojęciem prawnym i tylko dzięki prawu ma rację bytu. Według słownika Witolda Doroszewskiego, „dokument” to akt urzędowy, pismo urzędowe, dowód osobisty, paszport, legitymacja, a także dowód, świadectwo prawdziwości jakiegoś faktu.
Przez pojęcie „fałsz” natomiast potocznie rozumie się niezgodność z prawdą, obłudę, nieszczerość, kłamstwo, oszustwo, podrobienie. „Fałszerstwo” jako termin prawniczy
oznacza podrobienie czegoś, przedstawienie czegoś niezgodnie z prawdą, podrabianie
lub przerabianie dokumentów, pieniędzy, dzieł sztuki, znaków urzędowych. tej dziedzinie poczyniono duże postępy. Odnośnie do dowodów osobistych należy powiedzieć, iż do 2001 roku obowiązywały w Polsce tylko dowody osobiste typu tzw. książeczkowego, miały one bowiem postać wielokartkowych książeczek. Dokumenty takie nie spełniały jednak
aktualnych standardów dotyczących technicznej jakości, ani także przyjętych przez
Polskę zobowiązań międzynarodowych w tym zakresie. W związku z tym w 1997
roku przyjęto ustawę o zmianie ustawy o ewidencji ludności i dowodach osobistych
(Dz.U. nr 113, poz. 733; nowelizowana od 1997 roku kilka razy) i na jej podstawie
wprowadzono nowy wzór dowodów osobistych w postaci kart identyfikacyjnych
(ID Card). Zdaniem specjalistów, karty te opracowano z zastosowaniem najnowszych
technik zabezpieczających przed fałszerstwem. Powstała również idea wprowadzenia
paszportów z mikroprocesorowym wizerunkiem twarzy, dodatkowo elektroniczny zapis odcisków palców. Do tych terminów państwa Unii powinny również zainstalować na granicach urządzenia umożliwiające odczyt danych i szybką odprawę podróżnych. Jednakże
problemami jest nieznana trwałość takich dokumentów, zawierających układ
scalony, brakuje bowiem norm dla testów, które mogłyby wykazywać odporność na
różnego typu uszkodzenia mechaniczne występujące przy normalnym użytkowaniu.
Drugim problemem jest brak stuprocentowej kompatybilności pomiędzy różnymi
czytnikami bezstykowymi układów scalonych i różnymi układami, które mogą znaleźć
zastosowanie w paszportach.
(http://www.wuw.pl/ksiegarnia/tresci/studiaiuridica/46/46_18.pdf).
Najstarszymi i dotychczas stosowanymi są wszelkiego rodzaju znaki wodne, łatwe do wprowadzenia w trakcie produkcji papieru i praktycznie niewykonalne na gotowym wytworze papierniczym. Ponieważ papier zasadniczo produkuje się z naturalnych (czasem przerobionych) surowców roślinnych, tzn. włókien celulozowych, zatem rolę zabezpieczenia mogą pełnić dodatki włókien syntetycznych wprowadzanych w celu modyfikacji i polepszenia właściwości użytkowych papieru. Kolejnym sposobem ochrony przed fałszowaniem dokumentów jest Zastosowanie optycznych powłok przesuwających kolor do zabezpieczenia przed fałszowaniem wartościowych dokumentów: banknotów, certyfikatów giełdowych, wiz, paszportów, samochodowych dowodów rejestracyjnych itp.( http://www.swiatdruku.com.pl/archiwum/2000_02/2.htm).
Nie można jednak w pełni powiedzieć, że jest się bezpiecznym od sfałszowanych dokumentów bo nigdy nie mamy na to stu procentowej pewności. Niski jest poziom edukacji obywatelskiej w zakresie wiedzy o możliwościach i sposobach rozpoznawania dokumentów fałszywych. Konieczne jest uporządkowanie legislacyjne problematyki dokumentów urzędowych/ publicznych oraz powołanie ośrodka zarządzającego tą sferą działalności państwowej. (http://www.pwpw.pl/PressInfoEntry?id=327).
Fałszowanie dokumentów nie jest zjawiskiem nowym…. Występowało już ono wiele lat temu. http://www.fronda.pl/brzescianin/blog/strzezcie_sie_falszywych_doku...

Dokumenty są narzędziem, za pomocą którego można popełnić wiele przestępstw m. in. przywłaszczenie sobie czyjegoś mienia czy kradzież tożsamości, czyli wszelkie celowe, nieuprawnione operacje dokonywane przez osoby trzecie na czyichś danych osobowych, np. używanie nazwiska i imienia, numeru PESEL, adresu zameldowania.

Pierwsze fałszowanie dokumentów polegało na tym, aby stworzyć je tak, by nie można ich przeczytać -niszczono dokument w danym miejscu np. poprzez ciągłe składanie kartki – robiono wszystko by papier się podarł. Również „tą” część dokumentu zamazywano czy wydrapywano (nożykiem pisarskim).
Innym sposobem było dopisywanie nowych znaków w miejsce usuniętego tekstu. Jednak po upływie czasu widoczne były różnice w zabarwieniu atramentu i możliwe było wykrycie fałszerstwa.
„Kroniki tej epoki odnotowują także przypadki fałszowania dokumentów paszportowych w celu nielegalnego przekroczenia granicy. Jedną z takich historii przytacza A. Mączak za opisem Anny Fanshawe. Rzecz dzieje się w okresie rewolucji burżuazyjnej w Anglii. wspomniana A. Fanshawe, żona rojalisty, nie mogła uzyskać od republikańskich władz angielskich paszportu na wyjazd do Francji, gdzie przebywał jej mąż jako emisariusz Karola I. Podała więc w urzędzie nazwisko Ann Harrison i bez trudu otrzymała paszport dla siebie i swoich dzieci. Następnie przerobiła literę "H" /od "Harrison/ na dwa "FF", dwa „rr" na „n", "i" na "s", "s" na "h" itd., przerabiając nazwisko „Harrrison" na „Ffanshawe”. Urzędnicy celni nie wykryli fałszerstwa, chociaż znając osobiście lady Fanshawe nie ukrywali zdziwienia, iż otrzymała ona paszport8.” http://www.pwpw.pl/PressInfoEntry?id=317

W dzisiejszych czasach bardzo często możemy się spotkać z fałszywymi świadectwami, umowami, testamentami czy dowodami osobistymi. Co temu zaczęło sprzyjać? Duży rozwój działań finansowych oraz szybki rozwój techniki, do której był bardzo łatwy dostęp (poligrafia, kolorowe kopiarki).

Głównym sposobem na wykrycie fałszywego dokumentu jest: identyfikacja osób na podstawie zapisów ręcznych, określenie autentyczności dokumentu na podstawie porównawczej analizy pisma ręcznego, podpisów oraz druku, podstawowa analiza dokumentów w zakresie techniki ich powstawania.

Uważam jednak iż technika nie jest jeszcze na tyle rozwinięta, aby wykryć KAŻDY sfałszowany dokument. Tak jak wspomniał Daniel Linka „ Nie można jednak w pełni powiedzieć, że jest się bezpiecznym od sfałszowanych dokumentów bo nigdy nie mamy na to stu procentowej pewności.”
Ale z drugiej strony skoro w temacie http://fedcba.ning.com/forum/topics/biometryczne-technologie?groupU... już mowa o chipach, które rzekomo „kiedyś” będziemy mieli wszczepiane pod skórę to żadne dokumenty (dowody osobiste, karty kredytowe) nie będą już nam potrzebne, więc podszycie się pod drugą osobę byłoby niemożliwe =).
Odrobinę zmieniony adres http://real.atvn.pl/archiwum_pliki/badanie.dokumentow,.kryminalisty... pozwala nam dzisiaj nadal korzystać z tego użytecznego dydaktycznie wideo. Jestem pewien, że z myślą o swej przyszłej pracy w charakterze inżynierów bezpieczeństwa nie zmarnujecie tej sposobności doskonalenia swoich umiejętności.

Przy okazji, czy ten dodatkowy fragment "_pliki" pozwoli nam przy innych tematach, także innych przedmiotów, korzystać z pozostałych wideo z tamtej listy ( http://www.lemant.user.icpnet.pl/tad/sem2.html )? Wygląda na to, że tak. Ot, choćby wideo Badanie wypadków drogowych ( http://real.atvn.pl/archiwum_pliki/mechanoskopia.cz.3.ram ) w zagadnieniu Specjalność INŻYNIERIA BEZPIECZEŃSTWA TRANSPORTU ( http://fedcba.ning.com/group/wpb/forum/topics/specjalnosc-inzynieria-1 ) tematu WPB w dydaktyce szkoły wyższej ( http://www.lemant.user.icpnet.pl/tad/seter2-w2.html ) przedmiotu Współczesne problemy bezpieczeństwa ( http://www.lemant.user.icpnet.pl/tad/seter2.html ) studiowanego pod adresem http://fedcba.ning.com/group/wpb .

Pragnę odpowiedzieć na pytanie „Czy współczesna technika pozwala pewnie oddzielać dokumenty fałszywe od prawdziwych, czy przeciwnie, jej niemoc na tym odcinku skutkuje pojawiającymi się nazbyt często próbami bezkarnego zafałszowywania informacji publicznej sprzed lat?

Myślę, że należałoby zacząć od samego pojęcia fałszowania dokumentów. Dokładna definicja tych słów oraz opis i klasyfikacja różnych form fałszowania znajduje się pod linkiem http://kraj24.pl/prawo/172__formy_falszowania_dokumentow.html .

W kwestii dokumentów historycznych, archiwalnych, dotyczących wydarzeń i informacji publicznej sprzed lat częściej mamy do czynienia z ukrywaniem niż z fałszowaniem. Dokumenty takie niejednokrotnie nie wychodziły na światło dzienne przez dziesiątki czy nawet setki lat. Czy zatem możliwe jest, w przypadku ich wykrycia, zafałszowanie informacji w nich zawartych? Dzisiejsza technika na to nie pozwala. Stosowane urządzenia pozwalają dokładnie określić czas powstania dokumentu, niekiedy nawet miejsce powstania czy miejsce w jakim dokument ten „czekał na odkrycie”. Zatem mało prawdopodobne, czy wręcz niemożliwe jest podrobienie dokumentu i przedstawienie go jako autentycznego.

Inaczej sprawa wygląda w przypadku dokumentów powstających aktualnie. Rozwój techniki spowodował, że może podrabianie nie jest łatwe ale człowiek potrafi złamać każde zabezpieczenie, które stworzył inny człowiek. Najlepszym dowodem jest chociażby historia Franka Abagnale http://pl.wikipedia.org/wiki/Frank_Abagnale. Historia sprzed prawie pół wieku ukazuje, że skoro jeden sztab naukowców mógł wymyśleć np. znak wodny, to znajdzie się ktoś, kto go odtworzy. Zatem w dzisiejszych czasach wszelkie stosowane zabezpieczenia takie jak zmiana książeczkowych dowodów osobistych na karty identyfikacyjne jest dobrym rozwiązaniem na pewien krótki okres czasu, dopóki ktoś nie znajdzie sposobu na podrobienie. Zatem rozwój techniki pozwala jedynie spowalniać proces fałszowania, nigdy jednak nie da gwarancji, że trzymany w dłoni papier jest autentyczny, czy jest on wynikiem sprytu jakiegoś -  nazwijmy osobę po imieniu - przestępcy.

Całkowicie zgadzam się z opinią Justyny Romeckiej, iż „rozwój techniki pozwala jedynie spowalniać proces fałszowania”. Oczywistym jest, że jeżeli ktoś wymyśli sposób na utrudnienie podrabiania dokumentów, zawsze znajdzie się ktoś, kto i tak tego dokona. W związku z tym rozwój doskonalenia zabezpieczeń (jestem prawie pewna) nigdy się nie zakończy, ponieważ obie strony, zarówno twórcy zabezpieczeń jak i przestępcy, nakręcają się wzajemnie. Prawdą jest, iż nasz rocznik jest szczęśliwym posiadaczem „plastikowego” dowodu osobistego, jednak na pewno wielu z nas pamięta 20-stronicowe książeczki formatu 83×115 mm w sztywnych okładkach (potem 79×110 mm w miękkich okładkach). Jest to najbliższy nam wszystkim przykład rozwoju techniki w doskonaleniu zabezpieczeń przed fałszerstwem. Jednak i to w dzisiejszych czasach nie jest wielkim utrudnieniem dla przestępców, gdyż coraz częściej słyszymy o podrabianych dowodach osobistych, głównie wśród osób niepełnoletnich.

Nawiązując jeszcze do osób niepełnoletnich chciałabym przytoczyć przykład ukazujący głupotę wielu z nich. Wszyscy pamiętamy nasze legitymacje szkolne i łatwość przerabiania na nich cyfr (konkretnie daty urodzenia), a wszystko po to, żeby przyspieszyć swój wiek do upragnionej liczby osiemnaście. Tymczasem za swoją głupotę, niekiedy niewiedzę, mogliśmy „zapłacić” sporą karę. Otóż nawet legitymacja szkolna jest dokumentem, za fałszowanie, którego grożą nam poważne konsekwencje. W artykule 270. kodeksu karnego znajdziemy informacje iż:
Art. 270. § 1. Kto, w celu użycia za autentyczny, podrabia lub przerabia dokument lub takiego dokumentu, jako autentycznego używa, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto wypełnia blankiet, opatrzony cudzym podpisem, niezgodnie z wolą podpisanego i na jego szkodę albo takiego dokumentu używa.
§ 3. Kto czyni przygotowania do przestępstwa określonego w § 1, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. (http://spec.pl/prawo/prawo-karne/jaka-kara-grozi-za-falszowanie-dok...).

Dowodem na to, iż nie ma rzeczy niemożliwych do podrobienia jest przykład wzięty, co prawda z filmów, ale możemy go uznać za prawdziwy. Mam tutaj na myśli tajnych szpiegów, genialnych przestępców itp. Tak jak to miało miejsce w filmie „Święty”, gdzie główny bohater podróżował po całym świecie pod różnymi nazwiskami. Jednak jest to tylko jeden przykład, a takich ludzi są miliony. Jeżeli wejdą do obiegu nowe zabezpieczenia, oni na pewno je złamią.

Rozpoczynając swoje rozważania odnośnie powyższego tematu zaczęłam od przybliżenia sobie podstawowych pojęć niezbędnych do jego zrozumienia. Pojęcie „dokument”, „fałsz” zostały już przywołane. Warto też wspomnieć o pojęciu  „fałszerstwo- proces nielegalnego duplikowania lub kopiowania wartościowych rzeczy” http://pl.wikipedia.org/wiki/Fa%C5%82szerstwo.

 

Zapisy dotyczące fałszowania dokumentów znajdziemy w  XXXIV Rozdziale Kodeksu Karnego Przestępstwa przeciwko wiarygodności dokumentów (http://www.kodeks-karny.pl/)

Kodeks wymienia:

               - fałsz materialny, tj. podrabianie i przerabianie dokumentu oraz posługiwanie się nim, a także przygotowanie dokumentu do fałszerstwa, oraz wypełnianie blankietu opatrzonego cudzym podpisem, wypełnianie blankietu niezgodnie z wolą podpisanego.

Przestępstwa te są karane grzywną lub karą ograniczenia wolności (od miesiąca do 12 miesięcy), albo karą pozbawienia wolności (od miesiąca do 5 lat).

               - fałsz intelektualny, tj. wystawianie przez osobę upoważnioną dokumentu, który jest autentyczny od strony formalnej, ale zawiera treść niezgodną z rzeczywistością (tzw. Poświadczenie nieprawdy).

Pojęcie fałszerstwa związane jest z pojęciami:

·         oszustwa kredytowego (art. 297 k.k..)

·         wyrządzania szkody poprzez nierzetelne oraz niezgodne z prawdą prowadzenie dokumentacji działalności gospodarczej (art. 303 k.k..)

·         fałszerstwo znaków identyfikacyjnych, daty produkcji lub daty przydatności towaru lub urządzenia (art. 306 k.k.)

·         fałszowanie pieniędzy, środków płatniczych (art. 310 k.k.)

·         rozprowadzanie (świadomie) sfałszowanych pieniędzy (art. 312 k.k.)

·         fałszerstwo znaku wartościowego, znaku urzędowego (art. 313, 314 k.k.)

·         fałszerstwo zalegalizowanych narzędzi pomiarowych lub pobierczych    (art. 315 k.k.)

(http://www.zshsopot.pl/prawo_karne.htm#II.%20Fałszerstwa)

 

Warto też pamiętać, że:

-posiadanie sfałszowanego prawa jazdy nie jest zabronione, dopóki nie będziemy się nim posługiwać

-nie jest zakazane wypełnianie czeku za kogoś, o ile jest to spójne z jego zgodą

-nie jest możliwe popełnienie przestępstwa związanego z fałszerstwem nieumyślnie

-podpisywanie umowy, której treść nie jest zgodna ze stanem rzeczywistym nie jest fałszerstwem

 

Fałszerstwo nie jest niczym nowym. Moi poprzednicy wspomnieli o kilku sposobach fałszerstwa jakie miały miejsce w przeszłości. Zdumiewająca jest tu postać Franka Abagnale, o którym pisała Justyna. Polecam wszystkim film-„Catch me if you can”, który powstał  na podstawie jego autobiografii o tym samym tytule.

 

Fałszerstwo  jest to dziedzina bardzo prężnie rozwijająca się. I wraz z rozwojem technik zabezpieczania dokumentów niestety rozwija się też dziedzina ich fałszowania. Przeszukując Internet natknęłam się na przykład „drukarni pieniędzy ukrytej jak w filmach”. Zobaczcie samiJ http://www.youtube.com/watch?v=cDssSa6GK1Q&feature=related

Często słyszymy o fałszowaniu dokumentów  (http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1513292,1,wielka-wpadka-falszer...) w drukarniach wytwarza się przeróżne dokumenty potrzebne do zwykłego życia, do pracy i robienia karier. Fałszuje się  różnego typu dokumenty:  świadectwa szkolne, dyplomy uczelni, nawet indeksy z wpisanymi zaliczeniami, książeczki sanepidu, wojskowe, zaświadczenia o niekaralności.

Pracownicy banków czy sprzedawcy w sklepach są szkoleni do wykrywania fałszywych banknotów, posiadają również w swoich placówkach różnego typu urządzenia do wykrywania sfałszowania. Ale  nie każdy umie odróżnić, nie każdy posiada takie urządzenia, np.  pracownicy straży miejskiej, jak mają sprawdzić że legitymacja nie została fałszywie podbita, na pewno mają przeszkolenia, ale w dzisiejszych czasach fałszownie jest idealne i gołym okiem nie można wszystkiego zobaczyć.

A jeżeli chodzi o informacje publiczna, to również ulega ona zafałszowaniu, np. fałszowanie raportów składanych przez zarząd elektrowni atomowej w Fukushimie państwowym agencjom nadzorczym. Fałszowana była dokumentacja napraw i w efekcie wiele fragmentów instalacji nie sprawdzano od 11 lat, co doprowadziło do fatalnych skutków (http://rydygier.blog.onet.pl/Falszowanie-informacji-o-awari,2,ID423...).

Współczesna technika nie pozwala pewnie oddzielać dokumenty fałszywe od prawdziwych. Mimo tak wielu technologii, ich działania nie do końca są skuteczne. Wraz z rozwojem cywilizacji, technologii rośnie również zagrożenie na fałszowanie. Dzięki fałszywym dokumentom można  kupić udokumentowane w najdrobniejszych szczegółach całe nowe życie.

Tak jak moi przedmówcy wspomnieli, osoba która fałszuje dokumenty podlega karze, ale również i osoba która takim dokumentem się posługuje. 

Myślę, że temat narzucania zafałszowanej informacji publicznej uwidaczniał się w latach 1939-1945, kiedy to Polska była pod kontrolą państw totalitarnych. Większość dokumentów z tamtego okresu wydawana była pod pieczęcią hitlerowskich Niemiec czy Związku Radzieckiego. Media były pod kontrolą państw rządzących, a prasa i literatura objęta cenzurą. Tzw. „polskie podziemie” czynnie działające w okresie zbrojnym wydawało własne broszury z informacjami na temat stanu rzeczywistego ówczesnej Polski. Jednak i w tej formie „dokumentacji” możemy doszukiwać się narzucania fałszywej informacji: prasa ta charakteryzowała się jednostronnością oraz niekompletnością przekazywanych wiadomości oraz dużą liczbą opinii w ukazujących się artykułach.

Poza fałszowaniem rzeczywistości przez dostępne w tamtych czasach media oraz wszechobecną propagandę doszukać możemy się „zakopywania” zbrodni tamtych lat. I to dosłownie. W 2006 roku Instytut Pamięci Narodowej potwierdził oficjalnie, że hitlerowski naukowiec Rudolf Spanner podczas II wojny światowej produkował mydło z ludzi. Kilkadziesiąt kilogramów ludzkiego mydła znaleziono w lesie. (http://www.photopodlasie.com/index.php?option=com_content&task=...).

Tą informację zapewne już wielu z nas usłyszało, zapewne dla każdego jest ona wstrząsająca.  Po latach, kiedy świadków totalitaryzmu i jego ciemnego oblicza pozostała niewielka ilość dochodzą spekulacje, że mydło te nie było zbrodnią ludobójstwa oraz o że zaistniały fakt można „włożyć między bajki”. Szerzej o tych wątpliwościach można przeczytać tutaj:

http://auschwitz.blog.pl/o-mydle-slw-par,10685100,n

Pytanie tylko, dlaczego polska autorka Zofia Nałkowska miałaby naginać polską, przykrą rzeczywistość? I którym poszlakiem się kierować? Jak widać zafałszowana informacja publiczna po latach blednie i traci swój prawdziwy wymiar. Gdyż, po ponad 60 latach, jak odzyskać jej rzeczywisty obraz?

Kolejną rozbieżność w narzucaniu zafałszowanej informacji w okresie II Wojny Światowej można odnaleźć w  zbrodni katyńskiej - sprawa dokumentów znalezionych: jaskrawa sprzeczność w własnym komunikacie sowieckim mianowicie pomiędzy zeznaniami świadków a ogólnymi wnioskami orzeczenia.

Samo wyparcie się przez Sowietów zbrodni katyńskiej można uznać za fałszowanie rzeczywistości. Kilkakrotnie wydawali oświadczenia pod pieczęcią Specjalnej Komisji ZSRR. Posłużę się książką Józefa Mackiewicza „Katyń – zbrodnia bez sądu i kary”, którą polecam w całości, wydaje mi się że jest odpowiedzią na poruszony przez Pana  Profesora problem:

„29 lutego Ambasada ZSSR przekazała Departamentowi Stanu USA notę następującej treści:

W załączeniu Ambasada zwraca przekazany przez Departament list Maddena z dołączonym do niego tekstem rezolucji Izby Reprezentantów z 18 września 1951 r. jako naruszające powszechnie przyjęte normy stosunków międzynarodowych i obraźliwe wobec Związku Sowieckiego.

Ambasada przypomina, że:

1) Sprawa zbrodni katyńskiej jeszcze w roku 1944 była rozpatrywana przez oficjalną Komisję i orzeczono, że dokonali jej hitlerowscy przestępcy, co zostało ogłoszone drukiem 26 stycznia 1944 roku;

 2) Przeciwko takiemu  wnioskowi Komisji rząd USA nie zgłaszał żadnych sprzeciwów w ciągu ośmiu lat, aż do ostatniego czasu.

Z tego powodu ambasada uważa za konieczne podkreślenie, że wskrzeszanie problemu zbrodni katyńskiej w osiem lat po zakończeniu prac oficjalnej komisji może mieć jedynie na celu zohydzenie Związku Sowieckiego i rehabilitację w ten sposób hitlerowskich zbrodniarzy.

W załączeniu wyżej wspomniany Komunikat oficjalnej komisji w sprawie zbrodni katyńskiej.”

Do noty dołączono „Komunikat Komisji Specjalnej do ustalenia i zbadania okoliczności rozstrzelania przez niemieckich najeźdźców faszystowskich w lesie katyńskim jeńców wojennych – oficerów polskich”, podpisany przez przedstawicieli Specjalnej Komisji: akademika N.N. Burdenkę, członków specjalnej Komisji: akademika Aleksego Tołstoja, metropolitę Mikołaja, Akademika W.P. Potiemkina, generała-lejtnanta A.S. Gundurowa i in. To oświadczenie Specjalnej Komisji było opublikowane w prasie sowieckiej 26 stycznia 1944r.”

Akurat ta próba zafałszowania rzeczywistości nie uszła bezkarnie. Z pewnością dałoby się odnaleźć więcej takich przykładów. Moim zdaniem, pomimo rozwijającej się techniki nie jesteśmy w stanie poznać obiektywnej prawdy. Człowiek w tym przypadku zdaje się nie być dobrym środkiem do jej odzyskania – pamięć ludzka również zawodzi, czasem kieruje się innymi pobudkami, być może strachem przed powrotem niechcianej przeszłości…?

                Człowiek z natury jest istotą, która jak to się mówi lubi „zakazany owoc”, bo wtedy smakuje najlepiej. Łatwy i szybki zysk to cechy, którymi często kierują się fałszerze. Liczba wyników, po wpisaniu hasła „fałszerstwo” świadczy o popularności tego zjawiska. Fałszowanie zdarza się w wielu dziedzinach. Ja znalazłem przykład, w którym lekarz wypisał fałszywe recepty na łączną kwotę 191 tys. zł.

„Tylko na jednego pacjenta, który według dokumentacji medycznej odbył 11 wizyt, oskarżony wypisał aż 312 recept. Wynika z tego, że w czasie jednej wizyty pacjent musiałby otrzymać 28 recept. W odniesieniu tylko do tego jednego pacjenta zakwestionowano 910 leków, które nie zostały wpisane do dokumentacji medycznej oraz 32 leki, co do których nie została w recepcie podana ilość opakowań lub dawka leku.”

Lekarz został zobowiązany przez Sąd do zwrócenia NFZ całej kwoty w terminie do półtora roku od uprawomocnienia się wyroku (rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata oraz 5 tys. zł grzywny). http://polskalokalna.pl/news/lekarz-skazany-za-falszowanie-recept,1...

             Zafałszowana informacja często jest narzucana odbiorcom przez prasę bądź media. Co chwilę słyszy się o tym, że ktoś oskarżył telewizję czy jakąś gazetę o pisanie nieprawdy na jego temat. Odbywają się ilekroć procesy i roszczenia o odszkodowania. Przykładem może być znaleziona przez mnie skarga do KRRiT i do REM w sprawie fałszowania informacji w TVN. Sytuacja dotyczyła podania nieprawdziwej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego. http://blogmedia24.pl/node/38050.

             Nikt z nas nie chce być ofiarą fałszerstwa, nikt nie chce odbierać fałszywych informacji, mimo tego wpisując w wyszukiwarce hasła „jak sfałszować…”, „jak podrobić…” możemy uzyskać wiele informacji o tym jak sfałszować podpis, dowód osobisty http://tech.wp.pl/kat,1009789,title,Nowe-dowody-osobiste-mozna-podr... , pieniądze, a nawet test ciążowy! Filmik http://www.youtube.com/watch?v=dIQKkeZ1Kj8 ilustruje jak w banalny sposób można podrobić podpis. Widać też, że jego autor nie był zbyt wiekowy. Jeśli wobec tego już dzieci uczą się jak coś podrabiać i co gorsza tą wiedzę rozpowszechniają to nie możemy się dziwić co do skali popularności tego zjawiska. Jak więc bronić się przed fałszerstwami na taką skalę- http://www.youtube.com/watch?v=EkOHVchL9hc&NR=1&feature=fvwp ?

Wybaczcie, ale powyższa wzmianka o podrabianiu podpisu każe mi, jako członkowi Uczelnianej komisji dyscyplinarnej dla studentów w Politechnice Poznańskiej, wykorzystać również to miejsce dla ostrzeżenia wszystkich przed próbami dokonywania tego w swoich indeksach. Kończy się to tak smutno dla sprawcy tego niegodziwego czynu, jak sprawa, którą mamy obecnie na wokandzie.
Zgadzam się z wypowiedziami koleżanek i kolegów dotyczącymi fałszerstw.
Myślę, że zarówno metody mające na celu zabezpieczanie dokumentów jak i próby podrabiania i tworzenia wiernej kopii oryginału są coraz bardziej zaawansowane technologicznie. Teoretycznie ludzie, którzy nie znają się na specjalistycznych programach fałszerskich powinni mieć problemy z podrabianiem dokumentów. Pewnie jest tak w przypadku pieniędzy, dowodów osobistych czy dokumentów historycznych, ale co jeśli chodzi o podrobienie dyplomów ukończenia studiów lub innych certyfikatów potrzebnych do znalezienia dobrze płatnej i interesującej nas pracy? Uważam, że ten temat dotyczy nas jako studentów, którzy uczciwie pracują na swoje wykształcenie. Wszyscy wiemy, że w tych czasach im więcej tak zwanych „papierków” uzbieramy do CV tym większe szanse mamy na znalezienie wymarzonej pracy. Co z takimi dokumentami, czy łatwo je podrobić?
Myślę, że każdy z nas chociaż raz słyszał kiedyś w jakimś serwisie informacyjnym o podobnej sytuacji, jednak reportaż niedawno wyemitowany na antenie TVN-u przez program UWAGA wydaje się naprawdę bulwersujący ze względu na to, że osoba, która wg autorów reportażu podrobiła dyplom ukończenia studiów, to terapeutka, która okłamywała swoich pacjentów od 10 lat narażając ich zdrowie.

„Małgorzata G. jest terapeutką z wieloletnim doświadczeniem. Stosuje choreoterapię oraz pracę z ciałem. Z jej umiejętności korzystali pacjenci przychodni przy Wojskowej Akademii Technicznej. Pracowała w renomowanym Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Reporterzy "UWAGI!" TVN ujawnili bulwersujący fakt - kobieta nigdy nie skończyła studiów.”
http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/warszawa/kobieta-przez-10-lat-... , http://www.tomaszwitkowski.pl/index.php?post=137 (niestety nie mogę znaleźć linka bezpośrednio do materiału filmowego)

Ta sytuacja pokazuje, że dyplomy ukończenia studiów nie zawsze są sprawdzane pod kątem autentyczności, a na pewno nie są tak dobrze zabezpieczone przed fałszowaniem jak banknoty czy dowody osobiste, a przecież są równie ważne. Nikt nie chciałby przecież, być leczonym przez lekarza, który nie ukończył studiów medycznych, oddać dzieci pod opiekę opiekunce, która sfałszowała referencje, zasięgać porad u prawnika bez studiów prawniczych czy żeby jego dom zaprojektował architekt okazujący sfałszowany dyplom.
Drugą sprawą jest to, że ludzie fałszujący dokumenty dotyczące ich wykształcenia zabierają miejsca pracy tym którzy na to wykształcenie ciężko pracują i oprócz „papierka” posiadają wiedzę.
Niestety takie sytuacje często się zdarzają na co dowodem jest ilość artykułów dotyczących fałszowania dyplomów, które możemy znaleźć w internecie. Oto niektóre z nich:

http://archiwum.polityka.pl/art/dyplom-kupie-sprzedam,380841.html

http://wyborcza.pl/1,75248,1628216.html

http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/457262,magister_za_k...

Narzucanie zafałszowanej informacji publicznej w dzisiejszych czasach jest na porządku dziennym. Fałszowane są dokumenty cywilno-prawne (świadectwa, testamenty, umowy), dokumenty związane z obrotem towarowym i działalnością gospodarczą (dokumenty celne, faktury, znaki towarowe), oświadczenia skarbowe, zaświadczenia o zarobkach i zatrudnieniu, dokumenty związane z bankowością (umowy kredytowe, karty płatnicze, czeki, poręczenia. Lista ta jest o wiele dłuższa.

Według danych statystycznych wykrywalność tego typu przestępstw waha się w granicach 85-87%. Nie znana jest ‘ciemna liczba’.  (http://www.pwpw.pl/kwartalnik_archiwum.html?id=15&magCid=45)

„Czy współczesna technika pozwala pewnie oddzielać dokumenty fałszywe od prawdziwych”?

Osobiście, uważam, że nie. Choć dane statystyczne temu w pewien sposób zaprzeczają – uważam, że liczba tego typu przestępstw, które nie zostały wykryte jest duża. Wiele dokumentów wydawanych przez państwo nie ma odpowiednich zabezpieczeń chroniących przed ich fałszowaniem. A przede wszystkim ‘kuleje’ system sprawdzania autentyczności tego co jest poświadczane  w dokumentach prawnych.

RSS

© 2012   Created by Tadeusz Lemańczyk.   Powered by .

Badges  |  Report an Issue  |  Terms of Service