Multilingual Studies at a Distance
Students and Academics of All Countries, Unite! :-)
Tags:
Permalink Reply by Adam Ksycki on March 24, 2009 at 4:25pm
Permalink Reply by Piotr Ziółkowski on March 24, 2009 at 8:37pm
Permalink Reply by Anna Tuszyńska on April 21, 2009 at 3:50pm
Permalink Reply by Marzena Dobysz on April 21, 2009 at 3:54pm
Permalink Reply by Anita Sikorska on March 10, 2011 at 11:59am „Badania marketingowe zamieniły się w szpiegostwo. Walka między firmami jest obecnie zaciekła. Przedsiębiorstwa sięgają po sposoby, którym daleko do zachowań etycznych aby przebić kogoś na rynku” . Chciałabym się odnieść do słów, które zostały napisane w tymże wątku przez Annę Tuszyńską, ponieważ czytając artykuł zamieszczony 17 lutego 2010 na stronie www.polityka.pl (http://www.polityka.pl/rynek/gospodarka/1502953,1,tajemnice-bankowe... ) odnoszę wrażenie, że ściśle wiąże się on z tematem naszej dyskusji. Mamy tutaj przykład występowania cienkiej granicy między tym, czy dana informacja jest na tyle użyteczna, że należy ją ujawnić, pomimo iż stanowi ona tajemnicę, czy też ujawnienie jej przyniesie jednak znacznie więcej strat niż korzyści.
Jak możemy przeczytać w artykule „Angela Merkel zatwierdziła zakup kolejnego pakietu danych, tym razem skradzionych z banku Crédit Suisse w Szwajcarii.” Pojawia się zatem pytanie jak do zjawiska tego odnosi się z jednej strony prawo, a z drugiej zwykła ludzka uczciwość. Czy istnieją sytuacje, w których ujawnienie pewnych danych jest na tyle niezbędne, iż można je uznać za konieczność, w której moralność schodzi na dalszy plan?
Prawo interpretowane jest na wiele sposobów. Każdy szuka takiego rozwiązania, które jest dla niego najbardziej korzystne. Hervé Falciani - osoba, która dla Francji okazała się cennym informatorem, dla Szwajcarów stała się przestępcą. Są zatem sytuacje, które pozwalają wnioskować , że informacje pochodzące z nie do końca legalnego źródła mogą jednak przynieść wiele korzyści, zwłaszcza finansowych. Tajemnica jest zatem granicą, której przekroczenie przypuszczalnie może dostarczyć wiele pożytku i doprowadzić np. do zwalczania przestępstwa. Jestem zwolenniczką opinii, iż powinna być ona w uzasadnionych przypadkach ujawniana.
Jest jednak druga strona medalu. „Berno próbuje zwalczać sprzedaż danych. Złodziei ściga za szpiegostwo gospodarcze i współpracę z obcymi wywiadami (bo to one pertraktują zwykle z informatorami), a kupujące rządy oskarża o rabowanie banków.” Informacja dla jednych korzystna wiąże się ze stratami, jakie ponosi ktoś inny. Jeśli wyrażamy zgodę na jednorazowe ujawnienie informacji i widzimy społeczne przyzwolenie na takie zachowanie, to napędza się tym samym handel tym, czego wycenić i ocenić jednoznacznie, zwłaszcza w kategoriach moralności, nie jesteśmy w stanie. Pozostaje zatem zgodzić się ze słowami autora tematu, że „uchwycenie tej granicy nastręcza sporo kłopotów”.
„ W Szwajcarii unikanie podatków nie jest przestępstwem, nie stanowi zatem podstawy do ujawnienia danych bankowych służbom innego kraju. Z tajnych kont od dziesięcioleci korzystali zwykli oszuści, skorumpowani politycy, chciwi dyktatorzy i handlarze bronią. To pod osłoną szwajcarskiej tajemnicy bankowej banki w Zurychu i Genewie przez pół wieku obracały oszczędnościami ofiar Holocaustu. Szacuje się, że połowa depozytów w szwajcarskich bankach pochodzi dziś z zagranicy, z tego 30 proc. to pieniądze ukryte przed fiskusem.” Moim zdaniem przekroczenie granic tajemnicy i zgoda na szpiegostwo w tym wypadku jest jak najbardziej uzasadniona. Czy jednak nawet jednorazowe przyzwolenie na przekraczanie reguł etycznych przyniesie w przyszłości pozytywne rezultaty?
Permalink Reply by Joanna Kaźmierczak on March 13, 2011 at 2:26pm Zgadzam się z opinią moich przedmówców w stu procentach. Szpiegostwo, badania marketingowe itp. nigdy nie były nie są i nie będą etyczne, ale są jednak konieczne dla rozwoju. Sama gdybym miała otworzyć jakieś przedsiębiorstwo nie zawahałabym się przeprowadzić tego typu badania. Zależałoby mi przecież na tym, aby moja firma utrzymała się na rynku, a co za tym idze, przynosiła mi spore zyski, dlatego też ważnym dla mnie byłoby zorientowanie się jak podobne, już istniejące firmy dają sobie radę.
Istnieje jeszcze inne określenie będące synonimem szpiegostwa, a mianowicie jest nim analiza konkurencyjności. Wiem, że może źródło, które podam nie jest zwykle polecane i popierane, jednak uważam, że dany artykuł jest adekwatny do tego zagadnienia. Jest nim mianowicie strona Bci, na, której omówiono temat analizy konkurencyjności. Jest ona tutaj przedstawiona, jako legalna i etyczna praktyka biznesowa, w przeciwieństwie do szpiegostwa przemysłowego. Poruszony również został temat etyki dowiadujemy się stąd, iż:
„Etyka była problemem długo dyskutowanym przez praktyków analizy konkurencyjności. Pragnęli oni ustalić, co jest, a co nie jest dopuszczalne w praktykowaniu analizy konkurencyjności. Powstało wiele znakomitych naukowych publikacji na ten temat, większość z nich to publikacje Society of Competitive Intelligence Professionals. Książka Competitive Intelligence Ethics: Navigating the Gray Zone przedstawia najbardziej popularne punkty widzenia na temat etyki analizy konkurencyjności.
Informacje wykorzystywane w analizie konkurencyjności mogą być uzyskiwane z publicznych źródeł, subskrypcji, z nieformalnej wymiany informacji z pracownikami konkurencji lub klientami. Analiza konkurencyjności różni się od szpiegostwa przemysłowego tym, że analitycy konkurencyjności zobligowani są do przestrzegania norm prawnych i etycznych”. Tak, więc podsumowując dany artykuł, bardzo mocno starano się w nim podkreślić, iż jest to dobrzy i legalny sposób weryfikowania działań konkurencji.
Polecam również przeczytanie niniejszego artykułu http://www.wprost.pl/ar/97016/Szpieg-w-firmie/?I=1246 . Zostały w nim przedstawione bardzo ciekawe rzeczy dotyczące szpiegostwa przemysłowego. Na początku zostało wspomniane o pomyśle pracodawców o wprowadzeniu wykrywacza kłamstw podczas rozmów z kandydatami czy też pracownikami. Wydaje się to śmieszne, ale uważam, że byłoby też skuteczne. Również z uwagi na wspomniany w tym artykule przykład sprzątaczki, która okazała się być hakerem. Bardzo istotnym moim zdaniem jest również ten fragment artykułu: „doskonałym źródłem informacji są stare firmowe komputery, które bez trudu można kupić na internetowych aukcjach. Tak jak większość ludzi nie zadaje sobie trudu, by skorzystać z niszczarki, ale wyrzuca do koszta przedarte na pół ważne dokumenty, tak też większość (60 proc.) tylko kasuje dane ze swojego komputera, 34,6 proc. - formatuje dysk, a zaledwie 3 proc. pierwotnych właścicieli usuwa dane za pomocą programu do ich zamazywania, a więc trwale.” Pokazuje on częstą nierozwagę właścicieli przedsiębiorstw.
Permalink Reply by Tadeusz Lemańczyk on March 13, 2011 at 8:05pm
Permalink Reply by Marta Janus on March 13, 2011 at 3:39pm dzień dobry, witam wszystkich użytkowników forum.
Czym różni się szpiegostwo od badań marketingowych? Czy różni się czymś w ogóle ?
Wg cytowanego już wcześniej źródła wiedzy – Wikipedii różnic pomiędzy dwoma pojęciami jest dużo. Najistotniejszą uznaję to, iż szpiegostwo jest uznawane jako przestępstwo kryminalne podlegające karze, a badanie marketingowe wręcz jako pomoc w działalności gospodarczej poprzez dostarczenie niezbędnych informacji do podejmowania wielu ważnych decyzji. Mogłoby się wydawać więc ,że granicę między nimi łatwo określić. Czy jest tak na pewno?
Wypowiedzi moich koleżanek i kolegów są bardzo ogólne, ja postanowiłam zastanowić się na problemem zachowania reguł prawnych i etycznych na konkretnym przykładzie, a mianowicie projektantów ubrań.
Targi Premiere Vision odbywające się w Paryżu jest to jedna z najważniejszych imprez targowych branży tekstylnej, gdzie swoje najnowsze produkty oferują sprzedawcy tkanin oraz odbywają się różnego rodzaju wykłady firm, które zajmują się wyszukiwaniem trendów (tzw. Badania marketingowe) gdzie wielkiej sławy projektanci dowiadują się o trendach z dużym wyprzedzeniem czasu. Po poznaniu trendów cały obraz kolekcji na dany sezon zależy już tylko i wyłącznie od danego projektanta.
W czasie trwania Fashion Week’ów (co to jest Fashion Week?) zespoły projektantów (najczęściej asystenci) odwiedzają pokazy swoich „rywali” ,gdzie może okazać się ,że mają w swej kolekcji coś bardzo podobnego. Co wtedy? Nawet jeśli pokaz danej kolekcji jest następnego dnia projekt jest poprawiany by nie narażać na szwank dobrego imienia marki i nie zostać posądzonym o szpiegostwo i kradzież pomysłu.
Gdyby zaistniała sytuacja ,iż dwa bardzo podobne projekty ujrzałyby światło dzienne trudno byłoby udowodnić, czy opierano się tylko i wyłącznie na trendach na nadchodzący sezon (czyli tzw. badaniach rynku) czy może ktoś „życzliwy” z konkurencyjnej firmy podsunął nam pomysł (zdarzają się sytuację ,że ktoś udając zdrajcę firmy w której pracuje podsuwa pomysł konkurencji specjalnie ,chcąc wywołać skandal, gdyż w świecie mody jest on idealną promocją danej marki)
Nasuwa się pytanie co z tzw. „sieciówkami”? Pokazy kolekcji na wspomnianych już przeze mnie Fashion Weekach odbywają się z wyprzedzeniem (obecnie trwają pokazy jesień-zima 2011/12). Na pokaz może wejść każdy, kto otrzyma akredytacje- tzn. jest znany w świecie mody lub jest tzw. celebrytą, a zdjęcia z owych pokazów wypływają do internetu już chwilę po zakończeniu pokazu. Wtedy właśnie zaczyna się praca nad kolekcjami wielkich sieci handlowych jak np. H&M czy Zara na nadchodzący sezon. Zimą prezentowano kolekcje na wiosnę- wtedy też dowiedzieliśmy się co będzie widniało teraz w sklepowych witrynach. Nigdy nie było sytuacji by któraś z „sieciówek” nie pokazała w swojej kolekcji chociaż jednej rzeczy „skopiowanej” z kolekcji wielkich domów mody.
Przykład Lulu Guinness - H&M
Jak nazwać to zachowanie? Z jednej strony oglądanie pokazów to nic złego- mogą, a nawet powinny one być inspiracją . Z innego punktu widzenia jednak czy można uznać projektowanie czegoś identycznego z gorszej jakości materiału za opieraniu się na trendach ? Projektanci „sieciówek” odpowiadają ,że oni poprzez obserwację pokazów badają rynek ,chcąc poznać trendy. Ja jednak uważam ,że można by uznać owe zachowanie za przestępstwo jakim jest szpiegostwo i korzystanie z kogoś pomysłów.
Wiele domów mody wytaczało procesy sądowe „sieciówkom” . Wyroki były różne.
I to właśnie utwierdza mnie w przekonaniu, że granica między szpiegostwem a badaniem rynku jest bardzo cienka, a czasem nawet nie do uchwycenia.
Permalink Reply by Tadeusz Lemańczyk on March 13, 2011 at 8:38pm
Permalink Reply by Paweł Maćków on January 19, 2012 at 5:58pm Czytając ten post byłem przekonany, że w idealny sposób zobrazowałaś nam cienka granicę pomiędzy badaniami marketingowymi, a szpiegostwem. Dodatkowo w tym przekonaniu utwierdził mnie pan Tadeusz, który pochwalił Twoja wypowiedź. Jednak po chwili zastanowienia moje zdanie nieco się zmieniło. Myślę, że podany przykład 'sieciówek' odzieżowych i praktyk, które stosują można w dalszym ciągu nazwać badaniami marketingowymi, choć wzbogaconych o plagiat;)) Wszak projekty znanych domów mody na wspomnianych Fashion Weekach dobrowolnie udostępniają swoje kolekcje, ich wzory staja się jawne i jak sama wspomniałaś oglądanie ich nie jest niczym złym, podobnie jak i inspirowanie się przedstawionymi projektami. Szpiegostwem można by było to nazwać, kiedy projekt zostałby przechwycony gdy znajdował się na desce kreślarskiej, czyli w momencie kiedy nikt nie chce aby ujrzał on światło dzienne. Inspirowanie się udostępnionymi materiałami uznałbym po prostu za plagiat. Tak podrobiona odzież będzie się dobrze sprzedawała, nie ze względu na przeprowadzone wcześniej badania marketingowe i sprawdzone potrzeby klientów, ale ze względu na podobieństwo do produktów znanych i cenionych marek.
© 2012 Created by Tadeusz Lemańczyk.
Powered by
.