Pozwólcie, że zgadnę - mimo, iż jesteście już na czwartym semestrze kierunku studiów z "bezpieczeństwem" w nazwie, przystępując do studiowania przedmiotu Bezpieczeństwo informacji zastanawialiście się pewnie, czy nie pakujemy Was przypadkiem w jakoweś wywiadowczo-kotrwywiadowcze kłopoty. Otóż zapewniam Was, że z całą pewnością nie, aczkolwiek dla zrozumienia istoty tego przedmiotu pobieżna znajomość owego "James Bond-owskiego" odniesienia będzie niewątpliwie przydatna. Już na samym wstępie chciałbym zatem zachęcić każdego z Was do podjęcia na własną rękę zakreślenia linii granicznej pomiędzy takimi bezprawnymi i nieetycznymi działaniami jak szpiegostwo, w tym szpiegostwo gospodarcze, a takimi choćby badaniami marketingowymi, z którymi w ramach przedmiotu Podstawy marketingu ( http://triton.cs.put.poznan.pl/platon/files/opisyPrzedmiotow/ib_dzi... ) zetkniecie się dokładnie za rok. Być może przekonacie się wówczas tak jak ja, biorąc udział w dyskusjach międzynarodowej społeczności internetowej Competitive Intelligence ( http://competitiveintelligence.ning.com/profile/TadeuszLemanczyk ), że uchwycenie tej granicy nastręcza sporo kłopotów. A skoro tak, to czy powinna usypiać nas ochota do wnikliwego przebadania nas przez konkurencję tylko dlatego, że miałyby to być badania prowadzone z zachowaniem reguł prawnych i etycznych? Czy zachowanie tych reguł jest tu w ogóle możliwe?
Moim zdaniem nie można zachować żadnych reguł etycznych w szpiegowaniu, ponieważ to cały czas jest szpiegowanie. Wnikanie w czyjąś prywatna sprawę, nawet patrząc na szpiegostwo gospodarcze. Szpiegostwa gospodarcze jak by nie patrzeć mogą czasami wyrazić wiele szkód nie tylko moralnych, ale także gospodarczych. Abstrahując, jeśli ktoś będzie szpiegować dane przedsiębiorstwo, przejmie jego technologie, bądź pomysły i wykorzysta je to firma szpiegowana może być tak pokrzywdzona ze zbankrutuje.
Moim zdanie szpiegostwo to szpiegostwo i nic tego nie usprawiedliwi, nawet jeśli jest wykorzystane w dobrym celu.
Zgadzam się, że zakreślenie granicy między szpiegostwem a np. badaniami marketingowymi może stwarzać wiele kłopotów. Korzystając z serwisu internetowego jakim jest wikipedia znalazłam definicje obu tych pojęć: szpiegostwo (http://pl.wikipedia.org/wiki/Szpiegostwo ) oraz badania marketingowe (http://pl.wikipedia.org/wiki/Badania_marketingowe ). Podstawową różnicą jest jawność działania. Szpiegostwo charakteryzuje się chęcią zdobycia tajemnic, które nie są podawane do publicznej wiadomości, po to by za wszelką cenę np. wyeliminować konkurencję. Szpieg działa w ukryciu, ujawnienie zdobytych przez niego informacji, może wyrządzać szkodę osobom, instytucją zainteresowanym. Za to przeprowadzenie badań marketingowych prowadzi do poznania informacji ogólnodostępnych w celu zmniejszenia ryzyka własnych działań.
Uważam, że strzeżenie swoich tajemnic, np. receptury na najlepszy sernik, jest gwarancją naszego sukcesu, ponieważ tylko my ten przepis znamy i nikt nie może nam dorównać.
( http://pl.wikipedia.org/wiki/Szpiegostwo ) odwołam się do ogólnego pojęcia na temat szpiegostwa. Agata słusznie zauważyła różnice znajdujące się między szpiegostwem a badaniem marketingowym, zgadzam się również z wypowiedzią Adama. Z tego powodu zmusili mnie do szukania innego wyjaśnienia na zadane pytanie. Z samych definicji można zauważyć różnice jak również granice między nimi. Reguły prawne i etyczne dotyczą badania marketingowego, gdyż ludzie zajmujący się takimi czynnościami gromadzą informacje, które zostały przez kogoś ujawnione,na tym bazują, a w konsekwencji tych prognoz wnioskują " jaka sytuacja może zaistnieć na rynku". Nie podejmują się oszustwa, podając się za inną osobę(działanie pod maską),nie działają w konspiracji na szkodę drugie(konkurencyjnej działalności)strony, w celu osiągnięcia pewnych profitów. Mniej więcej obydwa zagadnienia dotyczą tego samego, lecz tylko jedno kłóci się z prawem. Badanie jest zbieraniem informacji, natomiast szpiegostwo jest kradzieżą informacji.
W zupełności zgadzam się z moimi poprzednikami. Istnieje znacząca różnica pomiędzy badaniem marketingowym a szpiegostwem. Posunę się do stwierdzenia, że badania marketingowe są dla ogółu. Sporządzane na ich postawie wykresy i statystyki są wielokrotnie wykorzystywane w marketingu i bardzo często są prezentowane w rożnych tematycznych czasopismach. Szpiegostwo natomiast moim zdaniem służy jedynie osobie czy instytucji (w zależności od tego czego dotyczy), która się do niego posuwa. Osobiście twierdze ze szpiegowanie jest pozbawione reguł etycznych. Jestem świadoma faktu, iż jest ono wykorzystywane w rożnych celach i przez rożne osoby czy instytucje (zarówno prywatne jak i państwowe), jednak uważam to za zbyt duże naruszenie czyjejś prywatności osobistej. Reasumując – istnieją niekiedy wyjątki, w których szpiegostwo nie jest odbierane tak bardzo negatywnie.
Oczywiście zgadzam sie z moimi koleżankami i kolegami :) Jednak uważam, że nie wszystko w życiu jest czarne lub białe. Owszem szpiegostwo (przynajmniej dla mnie) zawsze jest szpiegostwem, jednak czy badania marketingowe zawsze są badaniami marketingowymi? Czy zawsze są prowadzone według reguł prawnych i etycznych? Tu nie jestem w stanie podać jasnej i klarownej odpowiedzi. Co powiecie np. na badania prowadzone w celu - jak to jest w temacie - wnikliwego przebadania nas przez konkurencję? Czy też "domagania" się odpowiedzi na zadawane pytania za pieniądze?
Tutaj granica między szpiegostwem, a badaniami marketingowymi -która była tak jasna- zaczyna się zacierać.
Zgadzam się ze słowami Iwony iz granica między szpiegostwem, a badaniami marketingowymi się powoli zaciera. Odpowiadając na pytanie Iwony czy badania marketingowe sa zawsze prowadzone według regul prawnych i etycznych powiem,że w moim zdaniem w tych czasach nie. Obecnie firmy tak bardzo konkurują ze sobą i chcąc sie dowiedzieć czegoś na temat firmy konkutencyjnej posówaja się do różnych rzeczy, które są daleko poza prawem. Badania marketingowe zamieniły się w szpiegostwo. Walka między firmami jest obecnie zaciekła. Przedsiebiorstwa sięgają po sposoby, którym daleko do zachowań etycznych aby przebić kogoś na rynku.
Zgadzam się z moimi poprzednikami. Patrząc na szpiegostwo z drugiej strony, może być ono przydatne :). Nie wiem jak dokładnie szpiegowanie wygląda ze strony praktycznej, ale mam nadzieję, że ludzie odpowiedzialni np. za nasz kraj np. politycy są w odpowiedni i intensywny sposób kontrolowani (a także szpiegowani). Chciałabym, żeby wszystkie ich "czarne interesy" zobaczyły światło dzienne i żebyśmy my "szarzy obywatele kraju" mogli chociaż po części zobaczyć jaka jest prawda. Oczywiście, że jest to moralnie niezgodne z przyjętymi standardami, ale uważam, że jak ktoś decyduje się zostać politykiem, człowiekiem który może zmienić los wielu ludzi, to powinien mieć dobre intencje, mówić o nich, a przede wszystkim je wykonywać. Bardzo często niestety dzieje się tak, że tylko wysłuchujemy obietnic, a później nie dość, że obietnica nie jest spełniona, to jeszcze możliwe jest, że zmienia swój kierunek o 180 stopni.
Nie boję się stwierdzenia, że polityka to jeden wielki biznes i politycy muszą się tak ustawić, żeby jak najwięcej zarobić, nie patrząc na dobro obywateli. A gdyby obywatele wiedzieli jakie interesy i jakie pieniądze dostają np. za uchwalenie ustawy, która nie jest nam przychylna, wydaje mi się, że w następnych wyborach wiedzieliby jak mają głosować. Do sprawdzenia tych wszystkich informacji pomocne jest szpiegostwo. I tu pojawia się następny problem, ktoś kto szpieguje też może chcieć "drobny upominek" za nieujawnienie pewnych informacji... Nie chcę się martwić, a przy o okazji i Was, ale w takim żyjemy świecie.. A szpiegostwo jak było, tak i będzie, tylko zależy, czy będzie ono pozytywnie wpływać i czy coś zmieni.. Myślę sobie, że jak już istnieje, to niech przynosi pozytywne rezultaty...
Wg książki Lidermana „Analiza ryzyka i ochrona informacji w systemach komputerowych” terminem bezpieczeństwo informacji oznacza stopień uzasadnionego (np. analizą ryzyka i przyjętymi metodami postępowania z ryzykiem ) zaufania, że nie zostaną podniesione potencjalne straty wynikające z niepożądanego (przypadkowego lub świadomego):
- ujawniania
- modyfikacji
Zniszczenia
-uniemożliwienia przetwarzania
Informacji przechowywanej, przetwarzanej i przesyłanej w określonym systemie obiegu informacji.
Decydujący wpływ na „zaufanie” ma siła ochrony informacji. Podstawowy atrybuty informacji związane z jej ochroną to:
- tajność – informuje o stopniu ochrony, jakiej ma ona podlegać. Stopień ten jest uzgadniany przez osoby lub organizacje dostarczające i otrzymujące informacje,
- integralność – informuje, czy dane i informacje są poprawne, nienaruszone i nie zostały poddane manipulacji,
- dostępność – informuje, czy dane, procesy i aplikacje SA dostępne zgodnie z wymaganiami użytkownika (lub wymaganiami na system).
Natomiast szpiegostwem gospodarczym są rządowe operacje wywiadowcze, których celem jest zdobycie tajemnic gospodarczych innego kraju (informacje o polityce handlowej i tajemnice handlowe firmy tego kraju). Metody służące do zbierania tych danych są mniej więcej takie same, jak przy zdobywaniu tajemnic państwowych i wojskowych. Różnica polega jedynie na tym, że często działa się przeciw zagranicznym korporacjom a nie instytucjom rządowym. Informacje wręcza się następnie firmom swojego kraju, aby wykorzystały je do osiągnięcia przewagi konkurencyjności. („Wojna informacyjna i bezpieczeństwo informacji” Doroty E. Denning).
Czasem pracownicy zdradzają tajemnice państwowe lub handlowe w zamian za obietnice miłości czy towarzystwa. Czasami pracownicy energicznie szukają zagranicznych kupców na tajemnice handlowe swoich pracodawców. Osoby „szpiedzy” , którzy znają usytuowanie wszystkich fotokopiarek, mogą szybko przechwycić interesujące go dokumenty w których znajdują się np. szczegółowo opisane rozwiązania i dane o procesie produkcyjnym, włącznie z procedurami postępowania, i sprzedać konkurencyjnej firmie.
Tacy zdrajcy powinni być natychmiast przechwytywania i otrzymywać od sędziów kary więzienia, minimum 3 lata.
Włączając się do dyskusji na temat istotnej różnicy między badaniem marketingowym a szpiegostwem gospodarczym, niestety muszę odpowiedzieć negatywnie. Różnica istnieje, ale tylko pozornie, ponieważ cel oraz skutek obu działań jest w zasadzie identyczny, czyli zawsze szkodliwy zarówno dla "badanego" przez konkurencję jak i dla szpiegowanego. Obecnie istnieje już wiele systemów zabezpieczania informacji przed szpiegostwem gospodarczym, ale o wiele trudniej zabezpieczyć się przed badaniami marketingowymi. Czy więc badania te nie są szpiegostwem w białych rękawiczkach? Pracownik podejmujący się szpiegostwa gospodarczego na rzecz konkurencyjnej firmy jest jednoznacznie określonym w prawie przestępcą, zatem tylko nieliczni będą skłonni podjąć taką działalność. Trudniejszym i wielokrotnie częstszym przypadkiem dla pracodawców jest z pewnością problem specjalistów, którzy wypowiadając umowę o pracę przechodzą do pracy w konkurencyjnej firmie. Czy można "zablokować" ich pamięć? Lojalność wobec dotychczasowego pracodawcy kończy się przecież natychmiast z momentem wypowiedzenia umowy o pracę. Motorem natomiast jest chęć "zrobienia kariery" u nowego pracodawcy a to wcale nie jest odbierane jako zachowanie nieetyczne. Jednocześnie ów specjalista uważa, że ujawniane konkurencyjnej firmie "zdobycze-tajemnice" poprzedniego pracodawcy były m.in. owocem jego pracy, a więc są może jego własnością? Myślę, że to jest trudny a czasem wręcz bolesny problem dla pracodawców. Można wprawdzie w umowie o pracę umieścić klauzulę o zakazie działalności konkurencyjnej także po ustaniu zatrudnienia, ale w praktyce umowa taka, chociaż kosztowna, niczego nie zagwarantuje na dłuższy okres. Ściganie byłych pracowników jest raczej niepraktykowane.
W wypowiedzi Marzeny moją uwagę zwróciło wyrażenie „to jeden wielki biznes”. W zupełności się z tym zgadzam. Wszelkiego typu badania marketingowe mają na celu „zmniejszenie ryzyka podjęcia błędnych decyzji, a także zdobycia informacji uzupełniających o szansach na sukces oraz umożliwiają uzyskanie informacji pozwalających zidentyfikować potrzeby i oczekiwania konsumenta, tak by oferta firmy mogła te potrzeby i życzenia zaspokoić.” ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Badania_marketingowe ). Co za tym idzie … firma chce jak najwięcej zarobić przy jak najmniejszym nakładzie, m.in. finansowym. Badając mechanizmy rynkowe takie, jak popyt, podaż, ceny, zachowania i preferencje konsumentów, działania konkurencji, funkcjonowanie systemu dystrybucji, sprzedaży itp. firmy często posuwają się do różnych metod szpiegostwa (Szpieg – legendy głoszą, że to drugi najstarszy zawód świata!). I tak błędne koło się napędza. A my tylko, w większości nieświadomi tego, wpadamy w wir tego koła.
Wielki biznes, zgadzam się z tym określeniem, ale czy można pozwolić na szpiegostwo, nie reflektuje za tym. Uważam że w polityce, jak już weszliśmy na ten temat, istnieje pewna kontrola działań polityków, a to że my "szarzy obywatele" ich nie widzimy, to efekt "cenzurowania", abyśmy nie widzieli spraw które im przynoszą korzyści. Są, były i będą działania ujawniane, lecz tylko takie które mają wpłynąć na wyborcę. Faktem jest że politycy mają rządzić tak aby utożsamiali się z społeczeństwem, jednak jak na początku zgodziłem się z wypowiedzią Marzeny, to "wielki biznes", w którym chodzi o dobro po części społeczne ale i ich prywatne, aby standardy były zgodne z kierunkami działań i myślenia. Takie są realia. Dlatego szpiegostwo by był momentalnie wykryte, unicestwione. A łańcuszkiem doszli do źródła. Natomiast Paweł ma słuszność. Według mnie obowiązuje nas prawo, szpiegostwo jest zabronione, dlatego jednym sposobem aby uzyskać informacje jest działanie zgodne z prawem. Do wypowiedzi Marzeny, przydałby się organ kontrolujący polityków, ale nie wybierany z pośród nich, aby stał sie organem niezależnym. W życiu codziennym interesy firm, badania, popyt, podaż, nie muszą być szpiegowane, ponieważ te elementy rynku są zauważalne. Teraz chciałbym przejść do tematu, bo jak zauważyłem troche od niego odeszliśmy. Każda firma, instytucja, człowiek powinien zabezpieczać swoje prywatne informacje, "to jest jak z przepisem dobrego dania", podbijasz żołądki wszystkich, wzbogacasz się, przychodzi chwila że ktoś inny chciałby ten przepis kupić. Dwa aspekty: sprzedajesz, nie. Pierwszy- podajesz cenę i prawdopodobnie jesteś ustawiony do końca życia. Drugi-narażasz się na "kopanie dołków" pod tobą,tak jak mówiliśmy szpiegostwo," niszczenie" psychiczne. Sęk w tym, gdyby nasze najważniejsze informacje leżały cały czas odkryte, najprawdopodobniej na rynku światowym zaistniałby charakterystyczny monopol. Dlatego ich zabezpieczanie jest ważne, abyśmy mogli w tych dziedzinach rywalizować i też mieć możność rywalizacji.