Multilingual Studies at a Distance

Students and Academics of All Countries, Unite! :-)

Rozumiem, że idąc na dzisiejsze zajęcia ciągle nie możecie się otrząsnąć z tego, czym w podpunkcie 10.8.1f) (PN-ISO/IEC 17799 Technika informatyczna. Techniki bezpieczeństwa. Praktyczne zasady zarządzania bezpieczeństwem informacji. Copyright by PKN, Warszawa 2007) uraczono Was posługując się następującymi słowy:

Zaleca się, aby procedury i zabezpieczenia stosowane w przypadku wymiany informacji przy użyciu elektronicznych środków komunikacyjnych uwzględniały:
[...]
zobowiązanie pracowników, wykonawców i wszystkich innych użytkowników do niedziałania na szkodę organizacji, np. poprzez zniesławienie, nękanie, podszywanie się, przesyłanie listów-łańcuszków, nieautoryzowane zakupy itp.;

Już samo umieszczenie "zniesławienia" razem z "listami-łańcuszkami" może budzić niejeden sprzeciw. Ciekaw byłbym jednak ogromnie, kogo z Was chęć ustalenia wagi "zniesławienia" w problemie zachowania bezpieczeństwa informacji doprowadziła do takich materiałów internetowych, jak wypowiedź Bartłomieja Kozłowskiego Odpowiedzialność za zniesławienie po wyroku Trybunału Konstytucyjnego (12.05.2008): lepiej niż było, ale wciąż niezadowalająco ( http://b.kozlov1.webpark.pl/znieslawienie.htm )? A jak oceniacie argumenty, które między innymi właśnie w związku ze "zniesławieniem" padły na forum INFORMACJI NIEJAWNEJ w dyskusji Podstawy prawne działania forum internetowego ( http://in.hdt.pl/viewtopic.php?t=2065&postdays=0&postorder=... )?

Views: 86

Replies to This Discussion

Zgadzam się z Anią, dlatego też nie będę się powtarzać.
Mówiąc o bezpieczeństwie informacji w firmach znalazłam ciekawe podsumowanie wyników ankiet, w tym również Polski ( http://www.egospodarka.pl/14702,Bezpieczenstwo-informacji-w-firmach... ). Badania pochodzą z 2005 roku i zawierają obietnicę poprawy. Jestem ciekawa jakby wypadły badania na dzień dzisiejszy.
Zgodze sie z wypowiedzią Ani. Dzisiaj zniesławienie jest świetnym narzędziem marketingowym. Spotykamy się z nim wszedzie na ulicy, w sklepie, każdy chce byc lepszy i zyskać jak największa ilośc potencjalnych klientów czy wyborców. Świetnym przykładem próby działania na niekorzyść drugiej strony sa spoty przedwyborcze. Szczególnie 2 partii które nie wnosząc nic nowego obwiniaja siebie za niepowodzenia na arenie miedzynarodowej. Sami politycy więc odgórnie dają nam przykład i zachęcają wszystkich do korzystania z tej niezbyt trafionej i sprawiedliwej moralnie pseudo reklamy.
Prawie codziennie słyszymy o oskarżeniach za zniesławienie i tak jak Ania pisze nic z tego nie wynika. Niestety dzisiejsze srodki komunikacji pozwalają ogłaszać i tworzyć wiele rodzajów zniesławień. Szczególnie wśród młodzieży gdzie często przeradza się to w forme cyberprzemocy. Najczęściej przeradza się ona w formie:rejestrowanie niechcianych zdjęć i filmów,publikowanie w Internecie lub rozsyłanie przy użyciu telefonu komórkowego ośmieszających, kompromitujących informacji, zdjęć,
Do działań określanych mianem cyberprzemocy wykorzystywane są m.in: poczta elektroniczna, czaty, komunikatory, strony internetowe, blogi, serwisy społecznościowe, grupy dyskusyjne, telefony komórkowe, serwisy SMS i MMS.
Przerażające jest że ponad połowa (57%) internautów w wieku 12-17 była przynajmniej raz obiektem zdjęć lub filmów wykonanych wbrew ich woli.
Nie możemy się dziwić że powiedziałoby się że osoby wykształcone (pracownicy, prezesi itp.) ubiegają się do tak radykalnych środków ujawniania informacji, a młodzież to podłapuje. Ponieważ wiedzą że tak naprawde wymiar sprawiedliwości może im tylko pogrozić, a żadne poważne sankcje karne nigdy nie zostana przeciwko nim postawione.
Wiem że może to odbiegać od tematu, ale sądze że warto to również poruszyć. "Bo czym skorupka za młodu nasiaknie tym na starość trąci".
Jako nauczyciel akademicki mający na swym koncie opiekę nad pracami dyplomowymi także z obszaru marketingu ( http://www.lemant.user.icpnet.pl/tad/theses.html ), czytając zdanie "Sami politycy więc odgórnie dają nam przykład i zachęcają wszystkich do korzystania z tej niezbyt trafionej i sprawiedliwej moralnie pseudo reklamy" nie mogę nie dodać, że chodzi o dynamicznie rozwijający się na naszych oczach marketing polityczny ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Marketing_polityczny ), a z racji uczestnictwa w pracach społeczności Competitive Intelligence ( http://www.ci2020.com/ ) - że w badaniach marketingowych marketingu politycznego sporo jest miejsca na zbieranie informacji o politycznych konkurentach i na przeciwdziałanie "wyciekaniu" informacji o nas samych do naszych konkurentów politycznych. Temu drugiemu dodatkowi towarzyszy oczywiście zachęta pod Waszym adresem do refleksji nad tym, na ile narzędzia zbierania tych informacji powinny być prawnie dopuszczalne i moralnie uzasadnione - w sumie, powtórka z dyskusji Naturalna potrzeba zabezpieczania informacji ( http://fedcba.ning.com/group/bi/forum/topics/naturalna-potrzeba ).
Uważam, że stawianie w jednym rzędzie "łańcuszków" i "zniesławienia" jest kompletnym błędem. Nawet gdyby rozpatrywać je w znaczeniu negatywnie wpływającym na funkcjonowanie firmy to zniesławienie jest w moim odczuciu bezpośrednią formą szkodzenia marce firmy a "łańcuszki" często próbujące w prymitywny sposób zmusić odbiorcę takowego do wysłania następnych wiadomości pełnią rolę spamu, w tej najgorszej, bo absorbującej czas i uwagę pracowników formie. Zniesławienie może kosztować firmę miliony, natomiast poczta łańcuszkowa nie... zwłaszcza, ze większość przedsiębiorców kontroluje treść korespondencji swoich pracowników i takie przypadki kończą się najczęściej upomnieniem pracownika, co kończy proceder "łańcuszkowania". Co do równego karania obu tych czynności byłoby conajmniej niesprawiedliwe, z resztą - czy słyszeliśmy o przypadku ukarania kogoś za wysyłanie listów-łańcuszków? Biedna byłaby wtedy młodsza część użytkowników naszej-klasy...
W dotychczasowych wypowiedziach nikt nie zwrócił uwagi na dwa aspekty. Pierwszy z nich to chęć zniesławienia powstająca w momencie zwolnienia pracownika bardzo często z jego winy i chęć „rewanżu” powoduje podawanie nieprawdziwych informacji lub też prawdziwych, ale które nie były przeszkodą w momencie, gdy dana osoba była w stosunku pracy. Ten ogólnie znany przypadek bardzo często kończy się w Sądzie Pracy, ale nie powoduje to znaczących konsekwencji w postrzeganiu organizacji w oczach kontrahentów. Są jednak przypadki organizacji – firm, czy też zawodów, dla których pomówienie może nieść ze sobą daleko posunięte konsekwencje, nawet łącznie z likwidacją.
Jest to ten drugi aspekt, na który chciałam zwrócić uwagę, a dotyczy to przede wszystkim zawodów zaufania publicznego, dla których sam fakt znalezienia się w sądzie jako strona może stanowić taką utratę zaufania, że nikt z obecnych klientów nie będzie zainteresowany dalszą współpracą.
Dobrze byłoby, aby takie standardy obowiązywały wszystkie firmy. Znane mi są próby tworzenia kodeksów etycznych, które miałyby zastosowanie również w przypadku biznesu i instytucji administracji publicznej, lecz potrzeba pewnie jeszcze dużo czasu, aby te normy były ogólnie stosowane.
Moim zdaniem umieszczenie "zniesławienia" razem z "listami-łańcuszkami" jest jak najbardziej trafne.
W dzisiejszych czasach, kiedy każda firma walczy o klienta, bardzo ważna jest dobra opinia. Wiele firm zatrudnia osoby odpowiedzialne za budowanie tzw. „dobrego wizerunku”. Jak się okazuje najczęściej ma to formę plotki, która jak wiadomo ma potężną siłę oddziaływania na ludzi. Sprawa wygląda podobnie jak ze stroną www.dobrylekarz.info, o której pisała Monika. Wystarczy, że ktoś nam powie, że dany lekarz jest kiepski i ma złą opinie to już do niego nie pójdziemy, mimo że 10 innych osób będzie go uważało ze dobrego specjalistę.
Jeżeli gdzieś pojawi się informacja o rzekomych problemach firmy, możemy mieć pewność że rozniesie się ona z prędkością światła, co z pewnością nie zmartwi konkurencji, która najczęściej jest autorem danego łańcuszka. I tak jak już wspominali moi poprzednicy wiąże się to z utratą zaufania klientów i pracowników, a co za tym idzie z poważnymi problemami finansowymi (zwłaszcza jeżeli w cały „łańcuszek” włączą się media).
Dobrym przykładem dbania o dobrą opinie jest spółka Marshal zajmująca się dochodzeniem odszkodowań. Na ich stronie klienci mają szanse wyrazić swoją opinie na temat usług firmy. http://marshal.firmy.net/opinie-klientow.html. Ale jak się okazuje tylko dobrych opinii..., bo te złe są bardzo szybko podważane (wystarczy spojrzeć na opinie nr 9).
Podsumowując wydaje mi się, ze omawiany przez nas problem jest wciąż mało doceniany. A jak się później okazuje „z małej chmury duży deszcz” ;)
Uważam, że zestawienie dwóch haseł „zniesławienie” razem z „listami-łańcuszkami” jest słuszne. Według Encyklopedii PWN zniesławienie to „przestępstwo ścigane z oskarżenia prywatnego, polegające na pomówieniu innej osoby (osób) albo instytucji o postępowanie lub właściwości mogące je poniżyć w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania.” (http://encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=4001966 ). Odnosząc się do listów-łańcuszków uważam, że jest to pewnego rodzaju oszustwo, „w które nieświadomie wciągane są osoby, nie rozumiejące do końca, jak działa system wysyłania emaili oraz niezorientowane w oszukańczej strategii autorów listów-łańcuszków. Niestety często to właśnie otrzymanie listu od zaprzyjaźnionego (lub poważnego) nadawcy decyduje o tym, że traktujemy go jako wiarygodny, dlatego nie dajmy się wciągać w tego rodzaju oszukańcze schematy i nie uwiarygodniajmy ich swoim nazwiskiem” (http://www.opoka.org.pl/biblioteka/X/XK/lancuszki_usd.html ).
Zgadzam się z Asią Weiss, co do fragmentu jej wypowiedzi odnoszącej się do wysyłania łańcuszków przez pracowników ze służbowego maila do współpracujących firm. Przez to przedsiębiorstwo może stać się mniej wiarygodne, ponieważ może to doprowadzić do przekonania o niekompetentności zatrudnionych pracowników.
„Zniesławienie” i „łańcuszki” prowadzą w efekcie do podważenia zaufania drugiej osoby. Przykładowo, jeżeli w łańcuszku zostaną podane nazwiska, w celu uwiarygodnienia jego treści, może znaleźć się osoba właśnie o takich samych danych, która poczuje się zniesławiona. W takim przypadku istnieje możliwość wyciągnięcia konsekwencji prawnych.

Uważam, że każdy pracownik powinien walczyć o swoje prawa, i należy wskazywać zachodzące nieprawidłowości. Lecz często tak jak koledzy wspomnieli są to niespełnieni pracownicy, którzy chcą się odegrać na pracodawcy, który ich wyrzucił. Pracownik będąc przez wiele lat w przedsiębiorstwie ma pogląd na całokształt od wewnątrz, a wiadomo, że żadna firma idealna nie jest i wszędzie można znaleźć nieprawidłowości. Jeśli pracownik zatrudnił się w danej firmie dobrowolnie i pobierał wynagrodzenie za swoje działanie to nie powinien działać na szkodę firmy, która mu to umożliwiła. Ciekawe jest też czy taki pracownik wykonywał swoje obowiązki idealnie i nie marnował czasu pracy, na swoje prywatne sprawy. A od badania prawidłowości w przedsiębiorstwie są różne instytucje a nie podległy pracownik

Zwłaszcza obcenie w czasach rozwoju mediów wystarczy drobna iskra aby wywołać 'pożar'. A często media tak ukażą sprawę, że osoba oskarżona = winna. Chciałbym nawiązać tu do przykładu korupcji w piłce nożnej. Oczywiście był taki fakt na szeroką skalę, ale także ludzie niewinni zostali oskarżeni o korupcję. W następstwie tego w wiadomościach nazwiska zostały skracane do jednej literki, lub podawane były pseudonimy, a twarz zamazana, później rozwiązywane były kontrakty, a zawodnicy zwalniani z klubów. Po kilku latach osoby były uniewinnione co nie było już nagłośnione, a osoby te kariery już nie wznowiły.

Ciekawy jest również fakt afery z "Mirosławem G." gdzie w blasku fleszy zwalniano dyrektorów szpitali i przełożonych, a osoby te po kilku miesiącach wróciły na stanowisku co już warte pokazania w mediach nie było.

Chciałbym zwrócić uwagę na to, że często za pomocą mediów zniesławienie może stać się niebezpieczną bronią. Odbiorcy nie mają możliwości weryfikacji informacji więc często uznają ją za prawdę.

" Wystarczy czasami jedno zdanie, np. że spółka X chce przejąć spółkę Y, gdyż ta ma kłopoty finansowe, albo że u przedsiębiorcy Nowaka pojawił się komornik. Nie trzeba czekać długo, żeby zobaczyć pikujące wykresy z wyceną akcji firmy."


Firmy powinny walczyć o własny wizerunek i oto aby nie szkodziły mu pomówienia, zniesławienia czy niewłaściwe informację na ich temat.

Tutaj warto zwrócić uwagę na wykorzystywanie teoretycznie negatywnych informacji do uzyskania korzyści. Gdzie 'gwiazdy' prowokują do pisania o skandalach, czy negatywnych domysłach aby zwrócić na siebie uwagę. Lub gdy firmy np Media Markt w kampaniach krytykuje Saturn lub na odwrót, choć ich właścicielem jest ta sama firma.

W dzisiejszych czasach za pomocą mediów INFORMACJA to jest ogromna siła, nieważne czy mająca związek z prawdą czy będąca zwykłą plotką mającą na celu złośliwe zniesławienie.

RSS

© 2012   Created by Tadeusz Lemańczyk.   Powered by .

Badges  |  Report an Issue  |  Terms of Service