Multilingual Studies at a Distance

Students and Academics of All Countries, Unite! :-)

Pozwólcie, że w charakterze wstępu mającego zachęcić Was do dyskusji w tym ważnym temacie powołam się na wiadomość wysłaną pod tym samym tytułem na forum INFORMACJA NIEJAWNA, w dziale Bezpieczeństwo Przemysłowe już blisko trzy miesiące temu przez użytkownika o nazwie Dominik ( http://in.hdt.pl/viewtopic.php?t=2234 ). Na ile trafnie sformułowane zostały przez niego pytania o realia polskie w tym zakresie, i na ile wystarczające byłoby powołanie się przez niego na tamten amerykański serwis internetowy? A może Wy mielibyście jeszcze do dodania jakieś odpowiednio przez Was uzasadnione adresy internetowe spod określenia "security clearance", również z uwzględnieniem innych znanych Wam języków obcych poza językiem angielskim?

Views: 184

Replies to This Discussion

Myślę, że euforia była by dużo mniejsza albo wcale by jej nie było, może zagościłby delikatnych uśmiech, ale myślę, że nic więcej. Chyba po to dostaję się ten certyfikat i wynika z niego, że jesteśmy "czyści" i godni zaufania i powinniśmy się tym szczycić i reprezentować to sobą.

Z całym szacunkiem, ale naród amerykański nie wyzwala we mnie wielkich pozytywnych emocji, a całe społeczeństwo kojarzy mi się raczej z hmmm... jakby to ładnie określić... nie do końca w pełni rozwiniętymi umysłowo.
Wiem, że nie można uogólniać na podstawie kilku(nastu) jednostek, ale na podstawie tego co można zaobserwować w Internecie, a nawet obejrzeć niekiedy w telewizji publicznej, w serwisach informacyjnych to tak to niestety wygląda.

Na częściowe potwierdzenie moich słów i poprawę humoru ;)
http://www.youtube.com/watch?v=0i4GZzNj4Rk

Znaczenie może mieć fakt, że w Polsce nie ma tego typu serwisów. Zresztą u nas tzw. head-hunting i job-seekers generalnie nie są jeszcze tak popularne, ale z mimo wszystko, uważam, że każda istotną informację można zamieścić w CV, wspomnieć o tym, na rozmowie kwalifikacyjne, a niekoniecznie od razu obwieszczać te wspaniałe wieści całemu światu.
Panie Piotrze, humor to ja Wam poprawię dzisiaj dopiero po 15:10. Teraz mogę jedynie, polemizując z Pana opinią "każda istotną informację można zamieścić w CV", powołać się na przykład z, bliskiego mojemu, brytyjskiego poczucia humoru. Oto on.

A college graduate applies for a job as an industrial spy. Together with several other applicants, he is given a sealed envelope and told to take it to the fourth floor. As soon as the young man is alone, he steps into an empty hallway and opens the packet. Inside, a message reads: ‘You’re our kind of person. Report to the fifth floor.’
http://www.spyreview.co.uk/category/spy-humour/

Jak widzicie, w pracy związanej z szeroko pojętym bezpieczeństwem nie wszystko da się zamieścić w curriculum vitae. Bądźcie jednak pewni, że kompetentny pracodawca, taki jak ten powyżej, już na samym wstępie znajdzie sposób na przekonanie się o tym. czy rzeczywiście posiadacie kwalifikacje niezbędne dla rodzaju prac wykonywanych w jego firmie. ;-)

Z najlepszymi życzeniami,
Tad
Jeśli chodzi o reakcję Polaka na podobna sytuacje to zgodzę się z Piotrkiem, że niebyły to wybuch takiej euforii jak na załączonym w wypowiedzi Dominika obrazku. Chociaż scenka na nim przedstawiona jest sama w sobie nieco absurdalna. Mężczyzna dostaje „poświadczenie bezpieczeństwa upoważniające go do dostępu do informacji niejawnych oznaczonych klauzulą ŚCIŚLE TAJNE”, a cieszy się jak dziecko i oznajmia o tym wszem i wobec. To tak jakby chciał powiedzieć: „Ja wiem to, czego wy nie wiecie!”, a takie zachowanie nie powinno być chyba nawykiem czy cechą człowieka z wyżej wymienionym certyfikatem ;-)

To, że w Polsce brak możliwości podjęcia prac związanych z koniecznością posiadania stosownych poświadczeń bezpieczeństwa to również trafne spostrzeżenie. I rzeczywiście nie ma się z czego cieszyć skoro taki certyfikat byłby mało przydatny.

Brak zapotrzebowania to jeden problem, ale w drugą stronę wcale nie wygląda to lepiej. Osoba, która otrzymuje takie poświadczenie automatycznie przyjmuje na siebie ogrom nowych obowiązków i odpowiedzialności. Zwiększa się także ryzyko zawodowe. Osoba posiadająca dostęp do informacji niejawnych może stać się obiektem zainteresowań osób chcących uzyskać je za wszelką cenę. Mogą one posunąć się dość daleko stosując różnego rodzaju wymuszenia czy szantaże, więc osoba posiadająca taki certyfikat może narazić nie tylko siebie, ale również swoich najbliższych. No chyba, że nie ma lub nie chce mieć rodziny, ale to raczej mało prawdopodobne. Być może właśnie dlatego Polak nie cieszyłby się za bardzo, a Amerykanin na załączonym obrazku chyba jeszcze nie zdaje sobie z tego sprawy ;-)

Dodatkowo zanim zostanie się potencjalnym kandydatem, który może dostać poświadczenie bezpieczeństwa trzeba reprezentować swoją osobą dość wysoki poziom i spełniać niemałe wymagania. Bardzo ważna jest tutaj silna psychika, inteligencja czy bystrość. Duże znaczenie ma również wykształcenie czy znajomość języków obcych. Jednym słowem musi to być ktoś szczególny.
Bardzo trafne spostrzeżenia, Pani Olu. Tym niemniej, wzorem tamtego Dominika, największą wagę przywiązywałbym do radości związanej z możliwością podjęcia odpowiedzialnej i dobrze płatnej pracy przez tego Amerykanina. Ponieważ jednak już drugi raz w ostatnich dniach w wątpliwość poddano amerykański poziom inteligencji, chciałbym niniejszym zapewnić Was, że z tą inteligencją naszego największego sojusznika w NATO nie jest wcale tak źle. Tudzież, z jego poczuciem humoru. Na dowód tego - poniższa grafika.

Czy ktoś z męskiej połowy naszej społeczności odrzuciłby takie bokserki sprezentowane przez ukochaną osobę? Ja z całą pewnością NIE. :-)
„Ja wiem to, czego wy nie wiecie!” - i to jest właśnie to, co powoduje u większości jednostek tą niezdrową wydawać by się mogło euforię - dostęp do tajemnicy. Każdy kto uzyskuje dostęp do czegoś niedostępnego czuje się przecież wyróżniony, doceniony, czuje, że należy do swojego rodzaju elity. Wydawać by się mogło - czysta psychologia. Sam fakt uzyskania takich uprawnień może być powodem do radości z racji tego, że jest wynikiem spełnienia dość rygorystycznych wymogów. Różnicowanie zachowań Amerykanina i Polaka w tej samej sytuacji musi uwzględniać:

1) mentalność obu narodów (myślę, że Amerykanie nie pamiętają takich plakatów:

)
2) faktyczną przydatność uzyskanych uprawnień.

Co do punktu drugiego - nie mogę się zgodzić, iż na polskim rynku pracy nie ma miejsca dla ludzi z takimi uprawnieniami. Owszem w USA zapotrzebowanie jest kolosalnie większe, ale weźmy pod uwagę ile instytucji zarządzających informacjami niejawnymi mają Stany a ile Polska.. i jaki zasięg kontroli tych informacji ma każdy z tych krajów ;). Z kolei Polskie instytucje, jeżeli już zatrudniają takich pracowników to chcą, by była to kadra najlepsza. Prosty przykład:

http://www.abw.gov.pl/portal/pl/68/279/Wymagania_formalne.html

http://www.abw.gov.pl/portal/pl/70/280/Postepowanie_kwalifikacyjne....

http://www.bip.abw.gov.pl/portal/bip/49/8/Sluzba_ochrony_panstwa__n... , zwłaszcza cytat:

"Zadania Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego jako służby ochrony państwa obejmują:

-kontrolę ochrony informacji niejawnych oraz kontroli przestrzegania przepisów wydanych w tym zakresie ;
-prowadzenie postępowań sprawdzających w ramach bezpieczeństwa osobowego i przemysłowego w zakresie określonym ustawą ;
-realizowanie zadań w zakresie bezpieczeństwa systemów i sieci teleinformatycznych ;
-szkolenia i doradztwo w zakresie ochrony informacji niejawnych ;
-współpracę z pełnomocnikami ochrony ."


Widać więc, że na takich ludziach ciąży olbrzymia odpowiedzialność. Nie wyobrażam sobie obsadzania tych stanowisk ludźmi "z doskoku".

Poza tym, kiedyś w artykule, którego nie mogę odnaleźć pojawił się wywiad z pracownikiem ABW (występującym, rzecz jasna, incognito) który stwierdził, że po najlepszych specjalistów ABW zgłasza się sama :). Trzeba tylko bardzo dobrze wykazać się przy testach na uzyskanie takiego certyfikatu dostępu do informacji niejawnej.
Panie Macieju, więcej wiary w naszych amerykańskich sojuszników!

Zwłaszcza w dobie walki z terroryzmem potrafią oni z pożytkiem dla siebie i swoich przyjaciół na całym świecie sięgnąć także do tamtych starych plakatów spod hasła "Careless Talk Kills" ( http://history1900s.about.com/library/photos/blyindexww2talk.htm ). Chociaż, ciekawe, czy naszym paniom przypadnie do gustu akurat ten poniższy plakat? ;-)

Moim zdaniem posiadanie dostępu do poufnych danych i do informacji pilnie strzeżonych wiąże się przede wszystkim z ogromną odpowiedzialnością. Posiadanie certyfikatu oznacza przejście przez wiele procedur oraz niejednokrotnie sprawia, iż taka osoba staje się łupem dla osób pragnących wejść w posiadanie tajnych informacji. Wątpię, aby ktokolwiek ogłaszał wszem i wobec posiadanie takiego dokumentu, gdyż naraziłby nie tylko siebie, ale również swoich bliskich na niebezpieczeństwo. W polskich realiach problem ten dotyczy głównie pracowników służb państwowych (takich jak wspomniane już ABW), natomiast zdecydowanie rzadziej dotyczy pracowników korporacji, których obowiązuje tajemnica służbowa.

Zgadzam się z moją przedmówczynią, że osoba starająca się o taki certyfikat musi być osobą szczególną, przejść przez szereg procedur które zostały opisane jaśniej w artykule http://www.rp.pl/artykul/310944.html. Zatem dostępu takiego nie otrzyma byle kto, a osoba na poziomie nie będzie się tak euforycznie przechwalać i cieszyć jak Amerykanin z obrazka.

Owszem, można się cieszyć z zarobków, jakie zapewnia posiadanie poświadczenia bezpieczeństwa, jednakże czym są pieniądze w porównaniu do spokoju psychicznego i poczucia bezpieczeństwa.

Uważam że taka euforia byłaby nie wskazana zarówno w Ameryce jak i w każdym innym kraju. Ponieważ posiadanie dostępu do poufnych i strzeżonych informacji wiąże się z wielką odpowiedzialnością oraz niebezpieczeństwem związanym z osobami które chcą takie informacje zdobyć. Jeśli osoba mająca dostęp do takich informacji zacznie zanadto się nim chwalić może to doprowadzić do zagrożenia życia zarówno jej, jak i bliskich tej osobie osób. Myślę że osoby/firmy/instytucje bądź państwa którym zależałoby na pozyskaniu takowych informacji nie będą stronić od agresji oraz gróźb na takowej osobie, w celu wymuszenia od niej, przekazania im informacji. A przecież instytucje nie po to udostępniają dostęp do informacji danym osobom aby robić z nich po chwili kogoś w stylu świadka koronnego z ciągłą ochroną.

 W pełni zgadzam się z wypowiedzią mojego poprzednika Mateusza. Kiedy jesteśmy w posiadaniu cennych informacji, które nie mogą trafić w niepowołane ręce to ciąży na nas ogromna odpowiedzialonśc i wiąże się to z dużym niebezpieczeństwem, dlatego też nazbyt duży entuzjazm w tej kwestii może okazać się dla nas zgubny.

Ja chciałam się w tym miejscu podzielić z wami nowym adresem tym razem bolga, pisanego przez człowieka, który zajmował się ochroną informacji niejawnych oraz prowadził postępowania sprawdzając(e mające na celu decyzje o przyznaniu(lub nie) poświadczenia bezpieczeństwa- http://informacjeniejawne.blogspot.com/. Blog jest nowy, ale mam nadzieje, że z biegiem czasu dostarczy zainteresowanym wielu cennych informacji.


Włączając się do dyskusji odnośnie informacji niejawnych i euforii owego Amerykanina warto podkreślić trafność cytatu jednego z moich poprzedników „Ja wiem to, czego wy nie wiecie!”. Wyjątkowe uprawnienia, wiedza o czymś, czego nie wiedzą inny sprawia, że czujemy się ważni, a może nawet ważniejsi od reszty. Świadomość posiadania tajemnicy, sekretu może mieć znaczny wpływ na nasze zachowanie w społeczeństwie współpracowników i nie tylko. Może właśnie stąd wzięła się ta euforia?

Zgadzam się z moimi poprzednikami, że kiedyś, mimo iż pracownicy posiadali odpowiednie uprawnienia, nie było zbyt dużego popytu na tego typu specjalistów rynku pracy. Jednak obecnie zapotrzebowanie jest coraz większe. Wiąże się to głównie z rosnącą konkurencją na rynku. W związku z czym, pracownicy z odpowiednimi szkoleniami są obecnie zatrudniani nie tylko na stanowiskach państwowych, ale również w przedsiębiorstwach. Zgodnie z definicją informacji niejawnej "Informacje niejawne to informacje, do których dostęp wymaga spełnienia określonych warunków" zamieszczonej na:http://bip.abw.gov.pl/palm/bip/70/145/ORGANIZACJA_OCHRONY_INFORMACJ..., informacje niejawne nie dotyczą tylko państwa. (http://spec.pl/prawo/prawo-cywilne/czym-jest-tajemnica-przedsiebior...)W niedalekiej odległości od miejscowości, z której pochodzę znajduje się dużą firma, która wybudowała jedną z hali produkcyjnych z myślą o tym, aby tworzyć tam prototypy wytwarzanych przez siebie produktów, testować nowe technologie wytwarzania i nowe materiały. Pracownicy zatrudnieni do pracy na tej hali zobowiązani są, przy podpisywaniu umowy, do zachowania informacji niejawnych. Wprawdzie nie przechodzili oni żadnych szkoleń, czy kursów, ale zgodnie z Art. 265. § 1. Kto ujawnia lub wbrew przepisom ustawy wykorzystuje informacje niejawne o klauzuli „tajne” lub „ściśle tajne”, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. (http://www.eporady24.pl/artykul_265_kodeksu_karnego_art_265_kk-c-99...)

Polska idzie z duchem czasu i tak jak w wielu innych krajach ochrona informacji staje się coraz ważniejsza. Stąd też liczne szkolenia organizowane przez różne stowarzyszenie lub organizacje, np. http://www.ksoin.pl/http://www.iniejawna.pl/pomoce/przyc_pom/szkolenie.html. Należy pamiętać, że nie wszyscy pracownicy są poddawani tym szkoleniom, czy kursom, dlatego może warto byłoby przebadać pod kontem psychologicznym ich zdolności do zachowywania tajemnic lub zdolności do asertywności.

RSS

© 2012   Created by Tadeusz Lemańczyk.   Powered by .

Badges  |  Report an Issue  |  Terms of Service