Multilingual Studies at a Distance
Students and Academics of All Countries, Unite! :-)
Czy zwróciliście uwagę na to, jak podpunkt 15.1.3 ze strony 108-109 w PN-ISO/IEC 17799 Technika informatyczna. Techniki bezpieczeństwa. Praktyczne zasady zarządzania bezpieczeństwem informacji. Copyright by PKN, Warszawa 2007 kładzie przysłowiową "kropkę nad i" w sprawie zakresu tematycznego przedmiotu studiowanego tu przez Was w tym semestrze? Mam na myśli zdanie "Zaleca się podział zapisów na rodzaje, np. zapisy księgowe, rekordy baz danych, dzienniki transakcji, dzienniki audytu i procedury operacyjne, każdy ze szczegółowo określonym czasem przechowywania i rodzajem używanego nośnika, np. papier, mikrofisza, nośnik magnetyczny, nośnik optyczny." A więc, wyraźnie - również papier. Co więcej, kilka zdań dalej czytamy: "Do długoterminowego przechowywania zaleca się wykorzystanie papieru i mikrofisz." Warto jednak zdać sobie sprawę z tego, że osiągnięcie tego celu w postaci długoterminowego przechowywania na nośniku papierowym wymaga stosowania specyficznych zabezpieczeń. Na przykład, biorąc pod uwagę to, jak papier smakuje myszom, nie powinno nikogo dziwić, że papierowe dokumenty w siedzibie brytyjskiego premiera strzeżone są przez obu tych strażników
. :-)
Tags:
Permalink Reply by Joanna Jankowiak on November 19, 2011 at 10:55am Wypowiedź Marta Rochewicz, Joanna Stachowiak, Karolina Wójcik, Joanna Jankowiak
Na wstępie jak wiadomo istnieje wiele możliwości przechowywania informacji a co za tym idzie, ich wady i zalety. Chciałybyśmy zacząć od rzeczy banalnej z która każdy z nas ma styczność na co dzień, a mianowicie paragony. Stanowią one kiepską formę przechowywania danych, które są jedynym dokumentem na podstawie którego klient może ubiegać o swoje prawa konsumenckie. Jest to bardzo nietrwały nośnik informacji, ponieważ często spotykamy się z sytuacją, że po krótkim okresie czasu wyciągając paragon z portfela okazuje się że nic na nim nie ma, albo nie można odczytać zawartych na nich informacji. Według nas te paragony powinny wytrzymać choćby okres gwarancji dawanej przez producenta na dany produkt, aby uniknąć zmuszania klienta do ponoszenia dodatkowych kosztów związanych np. z kserowaniem.
Podobna sytuacji ma miejsce w firmach które są zmuszone do używania kas fiskalnych. Sprzedawca musi przechowywać rolki z kasy fiskalnej przez 5 lat. Stanowi to obowiązek wynikający z przepisów prawnych. Jest to duże utrudnienie, ponieważ brak specjalnego przechowywania również powoduje zniknięcie nadruku. Najczęściej firmy nie posiadają odpowiednich pomieszczeń, co wiąże się z dużymi kosztami magazynowania. Jedynym wyjściem, jakie przychodzi nam do głowy to hermetyczne przechowywanie, bądź przejście na nośniki cyfrowe.
Papierowe przechowywanie w dzisiejszych czasach jest sprzeczne również z ekologicznym podejściem do życia. Dużo mówi się o ekologii jednakże, w tym samym czasie jesteśmy zmuszani do aplikowania sterty papierów do urzędów, dziekanatu, oraz innych instytucji.
Chcemy zwrócić uwagę na możliwość zamiany nośników papierowych na elektronicznych. Teraz już mamy bardzo małe nośniki dochodzące do kilku milimetrów. Dzięki czemu możemy zmniejszyć koszty magazynowania oraz transportowania. Jednakże istnieje możliwość zgubienia takiego małego elementu.
Podsumowując należy zastanowić się nad ograniczeniem do minimum używania nośników papierowych, na rzecz elektronicznych. Zwracając uwagę że będą one eliminowane, wypierane dzięki postępowi technicznemu. Jednakże decyzja nie należy do nas, ponieważ w większości musimy dostosować się do istniejących regulacji prawnych.
Permalink Reply by Joanna Kańduła on November 19, 2011 at 12:35pm W związku z wypowiedzią Joanny Jankowiak (wraz z Joanną Stachowiak, Martą Rochewicz i Karoliną Wójcik) chciałam nawiązać do poruszonego tematu.
Zainteresowała mnie kwestia z paragonami i gwarancjami na jakieś produkty. Według mnie, paragon nie jest jedynym dokumentem, na podstawie którego możemy ubiegać się o reklamację. Co prawda faktycznie, w większości sklepów zapewne usłyszymy "bez paragonu nie ma reklamacji", jednak nie jest to jedyny sposób dzięki, któremu możemy dochodzić swoich praw. Po pierwsze, przepisy prawa tak naprawdę nie precyzują jak powinien wyglądać dokument gwarancyjny. Według Kodeksu Cywilnego Art. 577 § 1: W wypadku gdy kupujący otrzymał od sprzedawcy dokument gwarancyjny co do jakości rzeczy sprzedanej, poczytuje się w razie wątpliwości, że wystawca dokumentu (gwarant) jest obowiązany do usunięcia wady fizycznej rzeczy lub do dostarczenia rzeczy wolnej od wad, jeżeli wady te ujawnią się w ciągu terminu określonego w gwarancji. Wynika z tego tylko tyle, że dokument gwarancyjny powinien w formie papierowej. Poza tym, z mojego doświadczenia wiem, że sprzedawca prócz paragonu powinien dawać również kartę gwarancyjną. Z tym, że jest tak raczej w przypadku np. sprzętu AGD aniżeli powiedzmy butów. Myślę, że zakup możemy również wykazać na inne sposoby. Często posługujemy się kartami płatniczymi, kredytowymi itd, po których zawsze zostaje ślad w naszej historii, a co za tym idzie możemy łatwo udowodnić zakup ewentualnego dobra. Również sam sprzedawca możne potwierdzić zakup własną dokumentacją lub zwyczajnie może o tym pamiętać. Tylko w tym przypadku pojawia się problem dobrej woli sprzedającego i tym sposobem pewnie trudno byłoby to osiągnąć. Możemy mieć również świadka na to iż coś kupiliśmy, a z różnych przyczyn nie mamy paragonu.
Co do dalszej części wypowiedzi, nie zgodzę się, że powinno eliminować się papierowe nośniki danych. Jestem zdania, że dane powinno zapisywać się zarówno w formie papierowej jak i elektronicznej, ponieważ wtedy zwiększamy swoją pewność, że jeżeli jeden z nośników zawiedzie mamy jeszcze drugi. Poza tym, zwróćcie uwagę, że kiedyś nie było żadnych nośników elektrycznych, a wszystko się przechowywało na papierze, np. stare akta w szpitalach. Uważam też, że nie jesteśmy w stanie mimo wszystko wyprzeć papierowych nośników danych z racji tego, że we wszystkich urzędach są one wymagane, tak jak zresztą wspomniałyście. A co za tym idzie, nie wydaje mi się żeby to się zmieniło.
Permalink Reply by Joanna Jankowiak on November 19, 2011 at 10:23pm Owszem paragon nie jest jedynym dokumentem gwarancyjnym, ale ostatnio coraz częściej zdarza się tak, ze przy kasie pytając o gwarancję sprzedawczyni odpowiada ze bardzo prosi o sprawdzenie produktu np. w domu bądź w punkcie obsługi klienta i następnie należy podbić paragonik i to wystarczy.
Jeśli już patrzymy tak jak koleżanka powyżej "...Myślę, że zakup możemy również wykazać na inne sposoby..." nasuwa mi się na myśl prośba o przegląd kamer. Z całą pewnością będziemy na nagraniu... tylko czy sprzedawca będzie tak łaskawy!? I tu pojawia się kwestia "DOBREJ WOLI SPRZEDAWCY" na którą nie możemy liczyć. O czy przekonałyśmy się dzisiaj z dziewczynami na własnej skórze. Gdzie pani w sklepie argumentując swoją decyzję stwierdziła, że "...To zależy od dobrej woli sprzedawcy..." powiedziała nam to prosto w twarz udowadniając o swej wielkiej niechęci.
Jednakże schodząc z wątku paragonu- podałyśmy go tylko jako przykład. Podobna sprawa ma miejsce z dowodem doładowania komkarty. Jeżeli później potrzebujemy go z jakiegoś powodu np.czasem zdarza się, że musimy je magazynować, tusz i tak z nich znika.
Co do wypierania papierowych nośników danych- myślę, że już teraz zostają one wypierane. Najlepszym na to dowodem są zeznania podatkowe, które możemy składać w wersji elektronicznej. Nie ma problemu z podpisem, a czy nie jest to duże ułatwienie? Sądzę, że jest to kwestia czasu. Co nie znaczy, że ja jestem za całkowitą zmianą. Ale uważam, że dostrzegam w tym wiele zalet. Sama się denerwowałam jak załatwiałam dokumenty potrzebne do stypendium. Sterta papierków, jeżdżenie po kilka razy do urzędu ponieważ pismo z prośbą trzeba złożyć, jest to jedna wizyta, następnie dokument ten musi podpisać naczelnik urzędu skarbowego więc już są 2 wizyty, ponadto każdy z członków rodziny musi udać się sam(chyba że mamy PISEMNE upoważnienie). A na koniec super kolejka do pokoju nr 203 sięgająca drzwi wejściowych uczelni. I pytanie- czy może łatwiejszą, tańszą oraz sprawniejszą formą załatwienia, transportowania i magazynowania spraw nie byłaby np. droga mailowa? Wiadomo, że gdy uczelnia otrzyma ode mnie potrzebną dokumentację, również musi ją gdzieś przechowywać.
Permalink Reply by Joanna Jankowiak on November 19, 2011 at 10:39pm Znalazłam fajny wątek, w którym ludzie również wypowiadają się o pozytywnych, a także o negatywnych stronach przechowywania danych na czytnikach elektronicznych.
http://www.il97.com/1_8644_0.html
Po pierwsze ekonomia:
"...Właśnie ekonomia była przyczyną wprowadzenia KOM Kart przez MPK. Dzięki
plastikowej karcie odpadają koszty kupowania, drukowania i magazynowania
biletów papierowych. Bilet elektroniczny można ładować dowolną ilość razy, a
jego żywotność ocenia się na 10 lat. System umożliwia niemal błyskawiczne
uaktualnianie taryf i rodzajów biletów. To sprawia, że wprowadzenia jakiejś
nowości lub promocji nie wiąże się z wielką ,,papierową' operacją
logistyczną. Bilet okresowy MPK zajmuje jeden z kilku sektorów
mikroprocesora. W przyszłości KOM Karta zapewne stanie się nowoczesną kartą
miejską, którą zapłacimy za postój w strefie, wejście do kina czy teatru..."
Po drugie bezpieczeństwo:
(jeśli kogoś zaciekawi ten wątek zapraszam na powyższą stronkę)
Tak na marginesie jest to stara wypowiedź- jednakże już wtedy pan BARTOSZ TRZEBIATOWSKI przewidział do czego jeszcze będą nam służyć komkarty. I czy nie miał racji?? A więc i my może będziemy małymi prorokami :):):)
Permalink Reply by Paweł Weil on February 27, 2012 at 9:46pm Tak, świat idzie do przodu. Teraz karty posiadający czytnik magnetyczny są tak łatwo dostępne dla firm i instytucji, że zaczynamy ich unikać. Dlatego też ten proces unifikacji. Karta płatnicza spełnia też funkcję karnetu, zbierasz na niej punkty, czy też wypożyczasz książki. Innym ciekawym miejscem przechowywania danych o którym jeszcze nikt nie wspomniał to karta SIM. Każdy z nam posiada komórkę gdzie conajmniej jedna taka karta się znajduje. Obecnie w Polsce staje się popularna m płatności, która używa danych zapisanych na takiej właśnie karcie SIM. To otwiera ogromne pole do popisu, gdyż oprócz standardowego płacenia jak kartą pay-pass, będzie można od ręki zapłacić za zakupy w internecie, lub też zrobić przelew z drugą osobą - "dotykając" się komórkami. Oczywiście bardzo ważne jest by zachować odpowiedni poziom bezpieczeństwa, gdyż to co jest wygodą może być też łatwo wykorzystane przeciwko nam.
Pierwszym z rodzajów zabezpieczeń to sama karta SIM - jeśli aktywna, to będzie nas porównywała z danymi od naszego operatora, i po wpisaniu specjalnego kodu zatwierdzała transakcję.
Innym ze sposobów jest użycie technologii WIM - Wireless Identification Module.
Jak widać nasze informacje mogą być przechowywane w przerózny sposób, a czas pokazuje, że dzięki postępowi technicznemu cały czas znajdują się nowe sposoby by przechowywać dane.
Dla zainteresowanych bardziej tematem m-płatności polecam ten artykuł.
Permalink Reply by Przemysław Łoziński on January 22, 2012 at 1:56am Nie zgadzam się z koleżanką Joanną Jankowiak w kwestiach technicznych:
Jedynym wyjściem, jakie przychodzi nam do głowy to hermetyczne przechowywanie,
Niestety "hermetyczne przechowywanie" nic tutaj nie pomorze, gdyż przyczyną znikania druku nie są czynniki środowiskowe, czyli gazy (powietrze), przyczyną nie są też bakterie ani drobnoustroje. Prędzej pomogłoby tutaj przechowywanie druków w niskiej temperaturze, np. w lodówce. Jak wiadomo problem nie dotyczy też wszystkich paragonów, gdyż są też takie z których druk nie znika. Problem znikania druku dotyczy paragonów wydrukowanych przy użyciu drukarek, drukujących na papierze tzw. termicznym metodą termiczną. Żeby poznać istotę problemu, trzeba poznać zasadę działania:
Drukarka termiczna - drukarka drukująca na specjalnym papierze termicznym, który ciemnieje pod wpływem ciepła.
Papier termiczny składa się z warstw:
Zawiera sensybilizator, tj. warstwę podatną na działanie temperatury głowicy drukarki. Stopienie sensybilizatora prowadzi do zmieszania formownika i wywoływacza koloru.
Problem stwarza nam właśnie ów warstwa termoczuła papieru tj. niedoskonała receptura sensybilizatora, powodująca iż. efekt wywołania koloru jest nietrwały na długie działanie temperatury pokojowej i na działanie światła, warstwa jest także nieodporna na tarcie.
Każdy papier jest zaopatrzony przez producenta w specyfikację techniczną, obojętnie czy kserograficzny, czy termiczny, w której zostało określone jak należy go przechowywać, jaki jest jego okres przydatności, wilgotność itp.. Jak ktoś chce to może sprawdzić i zwrócić się o takie parametry bezpośrednio do producenta np. firma Koehler: http://www.koehlerpaper.com/en/papier/thermal/index.php.
Niesłuszne jest więc stwierdzenie, iż przyczyną problemu są "nośniki papierowe", zresztą sama koleżanka zaprzeczyła sobie we wstępie tymi słowami:
aby uniknąć zmuszania klienta do ponoszenia dodatkowych kosztów związanych np. z kserowaniem.
Na jakim nośniku jest ta kserokopia, jak nie papierowym. Technologia druku, gdzie do bębna selenowego, dzięki zjawisku elektrostatycznego przyciągania cząstek przykleja się proszek zwany tonerem z powodu zawartości w nim opiłków metalu, z kolei zawarte w proszku drobiny polimerowego wypełniacza, po podgrzaniu rozpuszczają się i powodują przyklejanie proszku do papieru. Można by rzec technologia także termiczna, ale dająca zupełnie inne parametry odpornościowe. Dobrze że Koleżanka narzuciła właśnie te dwa podobne przykłady, gdzie w jednym pigmentem pokryty jest papier na całej powierzchni przed drukiem, druk powstaje przez miejscowe działanie grzałek drukarki, a w drugiej nanosi się pigment i utrwala się go termicznie w procesie druku.
Celowo podkreśliłem słowo technologia, bo to właśnie technologia druku, a nie nośnik są przyczyną problemów. Rozwiązaniem byłoby określenie w ustawie parametrów jakie ma spełniać wydruk, może nawet wykluczenie technologii druku termicznego z zastosowań fiskalnych. Rynek druków termicznych jest sporym rynkiem, gdzie produkuje się drukarki, ale także i papier, czytałem kiedyś że Koehler i chińscy producenci zostali oskarżeni w USA o dumping. Czyli jest się o co bić, może to odpowiedź na pytanie dlaczego nie ma uregulowań prawnych w tej kwestii.
Agnieszka Prószyńska napisała:
Są też dostępne specjalne, niepłowiejące tonery do kas fiskalnych (wcale nie dużo droższe od standardowych).
Nie ma niepłowiejącego papieru termicznego, natomiast taśmy do drukarek igłowych (co jest kolejną technologią druku na papierze stosowaną dla druków fiskalnych), nawet te nieodporne na płowienie nie stwarzają takich problemów i z reguły wytrzymują te pięć lat.
Permalink Reply by Dariusz Lamperski on January 22, 2012 at 2:40am Chciałbym się odnieść do jednego akapitu z Twojej wypowiedzi Asiu:
"Podobna sytuacji ma miejsce w firmach które są zmuszone do używania kas fiskalnych. Sprzedawca musi przechowywać rolki z kasy fiskalnej przez 5 lat. Stanowi to obowiązek wynikający z przepisów prawnych. Jest to duże utrudnienie, ponieważ brak specjalnego przechowywania również powoduje zniknięcie nadruku. Najczęściej firmy nie posiadają odpowiednich pomieszczeń, co wiąże się z dużymi kosztami magazynowania. Jedynym wyjściem, jakie przychodzi nam do głowy to hermetyczne przechowywanie, bądź przejście na nośniki cyfrowe. "
Przede wszystkim sprzedawca nie musi już przechowywać kopii paragonu fiskalnego przez 5 lat, tylko przez 2 lata. Co więcej, problemy z przechowywaniem paragonu przez wymagany czas wynikają tylko z przesadnej oszczędności sprzedawców, którzy kupują najtańszy papier dostępny na rynku, który nie tylko znacznie szybciej blaknie, ale również pyli uszkadzając często moduł termiczny w urządzeniu. Jeśli ktoś chce, żeby jego paragony wytrzymały w zaciemnionym miejscu i temperaturze pokojowej nawet 5 lat, to niech kupi atestowany papier, jest nieznacznie droższy, a śpimy spokojnie. Co więcej, od pewnego czasu nasze prawo dopuszcza stosowanie urządzeń z elektroniczną kopią paragonu (gdzie transakcje zapisywane są na karcie pamięci w kasie lub drukarce fiskalnej), co w ogóle likwiduje powyższy problem, jest proekologiczne i wyklucza koszty magazynowania.
Permalink Reply by Tomasz Dekański on December 4, 2011 at 1:30pm Uważam, że proces przechowywania informacji jest bardzo ważnym zagadnieniem. Według mnie papierowe nośniki pamięci (dokumentacja w wersji papierowej) powoli odchodzą w niepamięć. Myślę że spowodowane jest to rozwojem techniki.
Zwykle pod pojęciem archiwizacji (z ang. backup) rozumiemy proces wykonywania kopii danych w celu zabezpieczenia ich przed utratą wskutek wystąpienia takich zdarzeń losowych, jak: powódź, pożar, włamanie, awaria sprzętu lub oprogramowania czy nawet przypadkowe skasowanie przez użytkownika.
Nazwę archiwizacja nosi również proces przenoszenia danych z systemów komputerowych na inne nośniki (zwykle tylko do odczytu) w celu zredukowania ilości danych (np. już niepotrzebnych) w głównym systemie komputerowym (bazie danych).
Obowiązek tworzenia i zabezpieczania kopii zapasowych oraz ich przechowywania poza miejscem eksploatacji narzuca przedsiębiorcom ustawa o ochronie danych osobowych (art. 31).
Uważam, że elektroniczne nośniki pamięci są lepsze pod wieloma względami od tych papierowych. Stosując jednak takie rozwiązanie należy pamiętać, że właściwa archiwizacja dokumentów elektronicznych wiąże się z koniecznością spełnienia określonych wymagań prawnych, regulujących zarówno zasady postępowania z dokumentacją, jak i sferę bezpieczeństwa systemów, w których przechowywane są ich elektroniczne kopie.
Ważną kwestią jest także wybór sprzętu służącego do elektronicznej archiwizacji.
Przy wyborze optymalnego urządzenia należy brać pod uwag następujce czynniki:
• rodzaj przeprowadzanej archiwizacji (bieżąca czy wsteczna),
• średnia dzienna ilość archiwizowanych dokumentów,
• wielkość firmy / instytucji,
• rozproszenie stanowisk skanujących (jedno zcentralizowane stanowisko z bardzo wydajnym skanerem czy wiele stanowisk z mniej wydajnymi skanerami).
Permalink Reply by Maciej Idziak on December 5, 2011 at 4:54pm Nie ma wątpliwości co do tego, że coraz popularniejsze jest przechowywanie danych za pomocą nowych to technologi.
Skoro już tak ceniona i popularna organizacja w Polsce jak PZPN starała się (niestety fakt niedokonany:) ) wprowadzić weryfikację piłkarzy za pomocą kart czipowych to musi być coś na rzeczy ;)
http://www.fakt.pl/PZPN-wzial-od-klubow-pieniadze-za-karty-identyfi...
Oprócz tej małej cynicznej dygresji chciałbym zwrócić uwagę na zupełnie inną kwestię. Należy iść za postępem technologicznym ale musi być przeprowadzone to ostrożne i nie powinno się dopuścić do bezsensownego rozrastania się niepotrzebnych baz danych gdzie są informację wielu osób. Także ważne informację nie powinny być zbyt łatwo dostępne.
I tak oto wystarczy posiadać mapkę geodezyjną z numerami działek aby za pomocą stron z księgami wieczystymi (http://ekw.pl/) poznać doskonale kto jest właścicielem danej nieruchomości i w jakim udziale. Również wystarczy wpisać imię i nazwisko osoby na stronie www.ktokogo.pl aby dowiedzieć się z jaką firmą jest ona związana. I można za drobną opłatą "Zamówić peły raport o osobie". A dane na tych stronach mogą nie być tymi, które chcielibyśmy publikować.
Wraz z doskonaleniem i rozwojem sposobów przechowywania informacji rośnie grupa osób, która może chcieć wykorzystać dane w niewłaściwy sposób. Musimy się zastanowić w jakim stopniu i w jak wielu bazach danych chcielibyśmy aby informacje o nas były przechowywane. Ja nie chciałbym aby osoba, która mnie nie zna mogła pozyskać tak wiele informacji o mnie nie odchodząc od komputera, a powyższe serwisy tylko ułatwiają dostęp.
Sam pracując w firmie gdzie dostawałem zapytanie od prywatnego klienta na cenę danego produktu, często w kilka minut mogłem sprawdzić w jakiej firmie pracuje, na jakim stanowisku, a nawet także jakim dysponuje majątkiem. Przyznam, że często wpływało to na cenę jaką w późniejszym etapie otrzymywał.
Chciałbym tylko zwrócić uwagę na fakt, że o ile łatwiejsze i ekonomiczniejsze jest przechowywanie danych na nośnikach elektronicznych, to także łatwiej te dane publikować zarówno w celu, którym byśmy chcieli jak i tym niekoniecznie pożądanym.
Nie ma wątpliwości, że elektroniczny system zapisu danych zmienił świat już dawno i proces ten będzie przebiegał dalej w różnych formach. Napewno jest to lepszy system niż papierowy. Ale czy aby napewno zupełnie pozbawiony wad i skutków ubocznych? Nie sądzę...
Permalink Reply by Wiesława Jankowska on January 2, 2012 at 11:00am Witam, chciałabym wypowiedzieć się na poruszony temat paragonów fiskalnych, otóż w nowszych wersjach drukarek fiskalnych oryginał paragonu nadrukowany jest na papierowej rolce, natomiast kopia zapisywana jest w wersji elektronicznej i magazynowana w pamięci podręcznej drukarki fiskalnej,
z której następnie na koniec miesiąca zostaje przeniesione na kartę mini SD.
Jest to bardzo dobry sposób na zmniejszenie powierzchni magazynowej przeznaczonej do przechowywania niezliczonych kartonów z rolkami fiskalnymi.
Kopia elektroniczna ułatwia również możliwość odszukania pożądanego paragonu z danego okresu sprzedażowego, wystarczy wpisać datę od kiedy do kiedy (najczęściej stosowane),a jeżeli jest znany to numer klienta, a nawet czas realizacji transakcji.
Zgodnie z moim zdaniem paragon jest tylko dowodem zakupu, natomiast gwarancja jest dobrowolnym oświadczeniem gwaranta, którym najczęściej jest producent, gwarantujący jakość produktu, a rzadziej sprzedawcy. W ramach wystawionego dokumentu gwarant wskazuje określoną właściwość towaru.
Sprzedawca jako pośrednik między producentem a klientem, ma obowiązek udzielić informacji
na temat procedury reklamacyjnej i jej warunków i w danym przypadku odesłać wadliwy produkt do producenta i tutaj mogę przytoczyć słowa z wypowiedzi koleżanki Joanny Jankowiak ,że wszystko "...To zależy od dobrej woli sprzedawcy..."!!!!
Kopie rolek fiskalnych na których zapisane są paragony będące dowodem dokonania transakcji kupna –sprzedaży są udostępniane głównie na cele urzędu skarbowego, przechowywane są w archiwum do którego dostęp ograniczony jest kluczem, będącym do dyspozycji tylko kierownika.
Nie zgodzę się z wypowiedzią koleżanki Agnieszki Prószyńskiej :
„Uważam, że zupełne odejście od przechowywania (archiwizowania) informacji i danych w wersji papierowej byłoby dość ryzykownym posunięciem, ze względu na większe niebezpieczeństwo „przechwycenia” nośnika cyfrowego (płytę DVD czy pendrive łatwiej jest wynieść z firmy niż stertę dokumentów, które wcześniej trzeba by było skserować).”
i w tym przypadku nasuwa mi się pytanie jak powyższe dane są magazynowane i jaką ochroną otoczone aby nie wypłynęły w ręce osób niepożądanych.
Permalink Reply by Tadeusz Lemańczyk on January 2, 2012 at 11:57am Dziękuję serdecznie, Pani Wiesławo, za ten pierwszy w roku 2012 odzew studencki. Czuję się prawie tak, jakby Pani, jako członkini Facebooka ( https://www.facebook.com/profile.php?id=100001543736992 ), już przeczytała mój komentarz
A to ciekawe. Bo ja wprost przeciwnie - nabieram coraz większej ochoty do przebywania ze studentami. Zwłaszcza ze studentami z różnych zakątków świata, z pomocą formuły kształcenia na odległość.
nadany tam przed kilkoma godzinami do następujących słów
"Czasem czuję na przykład, jak rośnie we mnie strach przed młodymi ludźmi. Dziwne uczucie. W potyczce z młodymi nie mam broni, mój typ argumentacji jest bezużyteczny. Moje zaplecze kulturowe, mój autorytet - nic nie znaczą. Nie mam już takiej ochoty przebywać ze studentami jak kiedyś"
, które mój Facebookowy przyjaciel ( https://www.facebook.com/wlodzimierz.sobkowiak ) zacytował z wywiadu Małgorzaty I. Niemczyńskiej Habemus Stuhrum ( http://wyborcza.pl/1,76842,10548106,Habemus_Stuhrum.html?as=3&s... ).
Permalink Reply by Tomasz Dekański on January 3, 2012 at 9:10am Witam,
Ja podobnie jak Wiesława, nie zgadzam się z wypowiedzią koleżanki Agnieszki Prószyńskiej :
„Uważam, że zupełne odejście od przechowywania (archiwizowania) informacji i danych w wersji papierowej byłoby dość ryzykownym posunięciem, ze względu na większe niebezpieczeństwo „przechwycenia” nośnika cyfrowego (płytę DVD czy pendrive łatwiej jest wynieść z firmy niż stertę dokumentów, które wcześniej trzeba by było skserować).”
Jest wiele przyczyn tego, że odchodzi się od przechowywania (archiwizowania) informacji i danych w wersji papierowej.
Weźmy na przykład systemy rachunkowości w firmach. Ustaw o Rachunkowości dopuszcza prowadzenie dokumentacji w wersji elektronicznej:
Art. 71. 1. Dokumentację, o której mowa w art. 10 ust. 1, księgi rachunkowe, dowody księgowe, dokumenty inwentaryzacyjne i sprawozdania finansowe, zwane dalej także "zbiorami", należy przechowywać w należyty sposób i chronić przed niedozwolonymi zmianami, nieupoważnionym rozpowszechnianiem, uszkodzeniem lub zniszczeniem.
2. Przy prowadzeniu ksiąg rachunkowych przy użyciu komputera ochrona danych powinna polegać na stosowaniu odpornych na zagrożenia nośników danych, na doborze stosownych środków ochrony zewnętrznej, na systematycznym tworzeniu rezerwowych kopii zbiorów danych zapisanych na nośnikach komputerowych, pod warunkiem zapewnienia trwałości zapisu informacji systemu rachunkowości, przez czas nie krótszy od wymaganego do przechowywania ksiąg rachunkowych, oraz na zapewnieniu ochrony
programów komputerowych i danych systemu informatycznego rachunkowości, poprzez stosowanie odpowiednich rozwiązań programowych i organizacyjnych, chroniących przed nieupoważnionym dostępem lub zniszczeniem.
W systemie rachunkowości (szczególnie w dużych firmach) mamy do czynienia z ogromną ilością danych. W niektórych przypadkach stosowanie papierowych nośników pamięci jest nie tylko uciążliwe, ale nawet niemożliwe.
W sytuacji, kiedy niemożliwe byłoby stosowanie elektronicznych nośników pamięci mieli byśmy problem z "tonami dokumentów" w archiwach.
Podsumowując, większość firm stosuje elektroniczne nośniki pamięci:
- z przyczyn ekonomicznych,
- większego bezpieczeństwa,
- możliwości szybszego dostępu do danych,
- możliwości łatwiejszego przetwarzania danych.
© 2012 Created by Tadeusz Lemańczyk.
Powered by
.