Multilingual Studies at a Distance

Students and Academics of All Countries, Unite! :-)

Pozwoliłem sobie ściągnąć dzisiaj do Multilingual Studies at a Distance 15-minutowe wideo Government Secrecy and the Press

 

prowadzące do pełnej (w tym celu w jego już uruchomionym prawym dolnym rogu należy kliknąć na napis WATCH FULL PROGRAM), liczącej sobie 01:41:01 wersji dyskusji panelowej poświęconej roli środowiska dziennikarskiego w przełamywaniu niechęci władzy wykonawczej do ujawniania swoich poczynań. Postawiono na niej szereg ważkich pytań, których wagę, jak sądzę, nie ograniczycie wyłącznie do realiów amerykańskich. No właśnie, które z tych pytań, i na ile, odnieślibyście w szczególności do realiów polskich?

Weźmy takie choćby pytanie wyrosłe na kanwie wystąpienia Roberta Pollocka: Czy wszystko co niejawne musi być synonimem zła? W piosence harcerskiej ("wszystko co złe to szuka cienia, do światła dobro garnie się") pewnie tak. Ale czy realne życie polityczne społeczeństwa to piosenka harcerska? Czy jest zatem racjonalne uzasadnienie dla tego, by nie upubliczniać niektórych działań władzy wykonawczej, w szczególności tych na polu bitwy? Bezpośrednio z tym wiąże się jedno z pytań końcowych, zadanych dyskutantom przez audytorium: Czy więcej jawności oznacza równocześnie więcej bezpieczeństwa?

A pytanie o upolitycznienie dostępu do informacji rządowej, wyrosłe na kanwie wystąpienia Grety Van Susteren? Czy również w Polsce dziennikarze ugrupowania aktualnie rządzącego mogą liczyć na szerszy dostęp aniżeli dziennikarze opozycji?

Przy okazji, w związku z Q4 - US Citizen Role pojawia się we fragmencie omawianego wideo (01:21:17-01:22:18) Steven Aftergood, któremu wiele zawdzięczamy między innymi w związku z zagadnieniem Dostęp do IP wg Petera Galisona i Robba Mossa ( http://groups.yahoo.com/group/yahoo-cls-europeaninformationsociety/... ).

Views: 357

Replies to This Discussion

Na przykładzie powyższej wiadomości miałbym do wszystkich prośbę spod znaku Metody i techniki kształcenia na odległość ( http://fedcba.ning.com/group/mitkno ). Wiem, że każdy z Was potrafi odnaleźć cytowany wywiad Kory na Onecie. Dużo prościej byłoby jednak podać konkretny URL ( http://muzyka.onet.pl/10174,1934319,plotki.html ) wiodący do tej akurat jedynej strony internetowej. A zatem, nie utrudniajmy sobie życia tam, gdzie można je sobie istotnie ułatwić.
Zgadzam się z moją poprzedniczką, Anią, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na temat niejawności lub też niejawności informacji rządowej i dostępu do niej dziennikarzy.
Uważam, że powinniśmy wiedzieć o niektórych wydarzeniach z życia polityków np. że poseł, który chciał wprowadzić zakaz handlu w niedzielę, niedługo po tym, w ten dzień sam robi zakupy (http://www.efakt.pl/Posel-Kowal-robi-zakupy-w-niedziele,artykuly,44...) lub o tym, jak ciężko pracują nasi posłowie (http://www.efakt.pl/Poslowie-sie-nie-przemeczaja,artykuly,45081,1.html ).
Mówiąc o informacjach rządowych uważam, że powinny one być bardziej strzeżone, a przede wszystkim sami politycy nie powinni zdradzać ważnych informacji. Za przykład podam niedzielną wypowiedź Joe Biden’a, wiceprezydenta USA, który to zdradził informacje o tajnym bunkrze ( http://wiadomosci.onet.pl/1972362,12,item.html ).
Według książki „Dostęp do informacji ustawowo chronionych, zarządzanie informacją. Zagadnienia podstawowe dla dziennikarzy” Bogdana Fischera i Weroniki Świerczyńskiej „Praca dziennikarza opiera się na pozyskiwaniu, przetwarzaniu i udostępnianiu informacji szerokiemu odbiorcy. Na zdobycie obiektywnej informacji pozwala konstytucyjna zasada wolności pozyskiwania i rozpowszechniania informacji oraz związana z nią wolność wyrażania swoich poglądów. Granice dostępu do informacji wyznaczają tajemnice ustawowo chronione. (…)Znajomość zasad i mechanizmów obiegu informacji zarówno w systemie społecznym jak i wewnątrz organizacji medialnych, umiejętność identyfikacji i efektywnego wykorzystania źródeł informacji stanowi o sukcesie lub niepowodzeniu na rynku mediów. Przetwarzanie informacji bez narażania się na konsekwencje naruszenia prawa oraz sprawne zarządzanie informacją, stanowią istotne wyzwania w codziennych działaniach dziennikarza.” Osobiście zgadzam się z tą opinią, ponieważ gdyby nie dziennikarze, którzy uznawani są zazwyczaj za zakałę ludzkości nie bylibyśmy w pełni poinformowani co się dzieje wokół nas. Nie wiedzielibyśmy co robią politycy, a to jest ważna kwestia ponieważ to my wybieramy prezydentów itd. więc ważne jest żebyśmy wiedzieli o danym kandydacie jak najwięcej żeby wybrać kogoś kto będzie tego stanowiska godzien i odpowiednio zajmie się naszymy sprawami.
Wiadomym jest, że „Reporterzy powinni z jednej strony podjąć wszelkie działania, aby jak najszybciej dostarczyć pełnej informacji, z drugiej zaś: unikać roli uczestników wydarzeń” czy też „podgrzewania atmosfery, podsycania atmosfery napięcia, wpływania na przebieg wydarzeń” ( http://ww6.tvp.pl/5468,236577,2.view ).
Jak to jest w dziennikarstwie polskim, wszyscy wiedzą, dlatego też może należałoby polecić szanownemu gronu dziennikarskiej braci ponownie lekturę kodeksu etyki dziennikarskiej ( http://ww2.tvp.pl/5466,20050817236491.strona ) czy też odpowiedzialności za naruszenie prawa po opublikowaniu materiału prasowego ( http://www.freepress.org.pl/moduly.doc ).
Zanim odpowiem na postawione przez Pana Doktora pytanie, chciałbym odnieść się do wypowiedzi moich koleżanek.
Aniu i Marzeno, szybko pragnę Was poinformować, że: to czy informacja jest jawna lub nie i kto ma do niej dostęp (jeżeli jest tajna) jest ściśle określone w Obwieszczeniu Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 22 września 2005 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu ustawy o ochronie informacji niejawnych (http://static1.money.pl/d/akty_prawne/pdf/DU/2005/196/DU20051961631...) Już art nr 3 mówi nam, że: „Informacje niejawne mogą być udostępnione wyłącznie osobie dającej rękojmię zachowania tajemnicy i tylko w zakresie niezbędnym do wykonywania przez nią pracy lub pełnienia służby na zajmowanym stanowisku albo innej zleconej pracy.”
Zapewniam Cię, że dziennikarze nie są liczeni do osób, które znają tajemnice państwowe.
Odpowiadając na pytanie wyrosłe na kanwie wystąpienia Roberta Pollocka, wg mnie, informacje tajne, nie zawsze muszą być złe. Zresztą aby nie być gołosłownym pozwolę sobie, znowu pokierować Was do wyżej wymienionego Obwieszczenia Marszałka Sejmu (http://static1.money.pl/d/akty_prawne/pdf/DU/2005/196/DU20051961631... ), tym razem do załącznika nr 1. Zawiera on Wykaz rodzajów informacji, które mogą stanowić tajemnicę państwową. Czy są one złe? Odpowiedzcie sobie sami.
I na koniec o informacjach tajnych, przytaczam definicję tajemnicy państwowej, która mówi dokładnie, dlaczego nie wolno tych danych ujawniać. „Tajemnicą państwową – jest informacja określona w wykazie rodzajów informacji, stanowiącym załącznik nr 1, której nieuprawnione ujawnienie może spowodować istotne zagrożenie dla podstawowych interesów Rzeczypospolitej Polskiej dotyczących porządku publicznego, obronności, bezpieczeństwa, stosunków międzynarodowych lub gospodarczych państwa.” Odpowiedź na pytanie: „Czy więcej jawności oznacza równocześnie więcej bezpieczeństwa?”, odpowiedź brzmi: „NIE”.

Zupełnie innymi prawami rządzą się, rzeczy inne niż tajemnice państwowe np. wyżej wspomniane działania polityczne, czy realne życie polityczne. Dziennikarze mają prawo nas o takich rzeczach informować, pod warunkiem przestrzegania zarówno (wspomnianego przez Pana Macieja) Kodeksu etyki dziennikarskiej ( http://ww2.tvp.pl/5466,20050817236491.strona), oraz (a może przede wszystkim) Ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. o Prawie Prasowym. (http://users.id.uw.edu.pl/~mzaremba/ustawa-prawoprasowe.pdf).
O tym jak te dwa dokumenty są w Polsce przestrzegane, (lub raczej, nie przestrzegane) nie będę się rozwodził, bo jest to temat rzeka. Chciałbym jednak powiedzieć/zaznaczyć/podkreślić fakt, i prosić wszystkich o nie uogólnianie, że: „wszyscy dziennikarze to …”(wstawiając w „…” brzydkie epitety). Znam kilkoro dziennikarzy, którzy rzetelnie wykonują swój zawód i nie życzę sobie, aby utożsamiano ich z „Gwiazdorami” z TVNu czy Polsatu, łamiącymi wszelkie przepisy, aby tylko dostać za to więcej pieniędzy. W tym zawodzie, wg mnie moralność jest najważniejsza.

Przechodząc do meritum tematu, tj. odnosząc się do dostępu do informacji publicznej, nie byłbym sobą, jakbym nie znalazł odpowiednich przepisów prawnych regulujących dany problem. W tym przypadku mówię o Ustawie z dnia 6 września 2001 r. O dostępie do informacji publicznej. (Dz. U. z dnia 8 października 2001 r. - http://www.abc.com.pl/serwis/du/2001/1198.htm).
Już art. 2 mówi nam, że: „Każdemu przysługuje, z zastrzeżeniem art. 5, prawo dostępu do informacji publicznej, zwane dalej "prawem do informacji publicznej".” (Art. 5 to informacje tajne, o których mówiłem na początku swojej wypowiedzi). Osobami niosącymi nam informacje publiczne są przeważnie dziennikarze.
Marzeno, pewnie nie wiedziałaś, że Twój przykład ma podstawę prawną w punkcie 2 i 3 Art. 6, wyżej wymienionej ustawy.

Reasumując moją wypowiedź, chciałbym podkreślić fakt, iż żyjemy w Państwie prawa i w zasadzie na wszystko (jak myślę udowodniłem) znajdziemy Ustawę, bądź Rozporządzenie. Czy rzeczywiście one są przestrzegane? Na to pytanie odpowiedzieć muszą sobie sami dziennikarze, jak i my – wierni słuchacze, odbierający podane nam dane, często bez zastanowienia, czy jest to zgodne z prawem państwowym, oraz moralnym. Odbierając informacje – myślmy!

PS. Pamiętajmy, że piosenka harcerska (bardzo dobrze mi znana i często śpiewana), ma ostatni wers: "zwyciężymy wszelkie zło" :-).
Dziennikarze według mnie odgrywają bardzo istotną rolę w naszym życiu. To właśnie dzięki nim, dzięki ich tekstom i innym materiałom dowiadujemy się codziennie o najnowszych wydarzeniach w kraju i na świecie. Tak jest też napisane w definicji dziennikarza na stronie http://www.praca.pl/site/s,guide,type,page,gid,4,grid,150,aid,128.html

Należy podkreślić, że dziennikarstwo stało się ważną formą komunikacji publicznej we współczesnym społeczeństwie. Rola jaką oni mają jest ogromna. To właśnie oni kompromitują publicznie szkodliwe działania dla społeczeństwa.

Społeczeństwo chce wiedzieć jak najwięcej, oczekuje podania samych faktów . Człowiekowi wystarczy wiedzieć, kto gdzie i dlaczego. Dlatego też ważne jest, aby dobry dziennikarz podawał do wiadomości publicznej informacje sprawdzone i prawdziwe. Wiele ludzi polega na tym co przekazują im mass media, oczekują prawdy.

Gdyby media nie miały dostępu do informacji rządowych, to nie mogłyby pokazywać co tam się dzieje. Nie mogłyby wykrywać wszystkich afer, skandali, układów i korupcji, czyli dalej ciągnąc, te rzeczy byłyby na porządku dziennym, ponieważ nikt by nie brał ludzi do odpowiedzialności karnej. Politycy dalej by kradli, a my bralibyśmy ich za wzorowych obywateli. Można więc śmiało powiedzieć, że „media mają obowiązek pokazać obywatelowi wszystko co inni starają się ukrywać”.

http://www.eioba.pl/a86291/dziennikarstwo_sledcze na tej stronie znajduje się bardzo ciekawy artykuł o dziennikarstwie śledczym. Szczególnie 2 rozdział, który opowiada jak to dziennikarz przekazał opinii publicznej „ciemne” strony władzy, co spowodowało dymisję prezydenta Stanów Zjednoczonych. Dalej w artykule jest o znanej większości polskiej sprawie „Rywina”.

Odnosząc się do niektórych zadanych przez pana doktora pytań:
Czy wszystko co niejawne musi być synonimem zła?

Zazwyczaj tak jest, ponieważ ludzie zatajają informacje i mają sekrety przed innym często właśnie po to, aby ich uchronić przed czymś.

Czy więcej jawności oznacza równocześnie więcej bezpieczeństwa?

Nie. Czasem może być tak, że wyjawimy czegoś za dużo, a to może być przyczyną jakiegoś niebezpieczeństwa lub nieprzyjemnych dla nas konsekwencji.

Na koniec chyba muszę się zgodzić z moimi poprzedniczkami, Anią i Marzeną, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na temat jawności lub też niejawności informacji rządowej i dostępu do niej dziennikarzy. Są tutaj dwie strony medalu. Jawność może tak samo zaszkodzić jak i niejawność.

I może jeszcze dodam niezwykle ciekawy tekst Bernarda Margueritte (dokument Word do ściągnięcia) o mediach, przejrzystości i demokracji. http://www.google.pl/url?sa=t&source=web&ct=res&cd=2&am...
Na samym wstepie musze powiedziec, ze nigdy nie lubilem polityki. Dla mnie zawsze było tam za dużo niejasności i niezgodności w wielu kwestiach jak i niespełnionych obietnic...Co do roli dziennikarzy, zgadzam sie w kwestii, iż wiele istotnych "brudów" świata polityki trafia na światło dzienne i mamy o tym świadomość. Jak wiadomo chodzi zazwyczaj o pieniądze. Ja, np. zadaje sobie pytanie: co z tego, że wyjdzie na jaw jakiś "przekręt" władzy, których niemalo skoro nie zawsze, a moze nawet rzadko pociągani są do odpowiedzialności ludzie temu winni, a moze inaczej:jak czesto ponosza tego konsekwencje? Mam tu na myśli akurat afere hazardową i p. Sobiesiaka przed komisją śledczą http://www.youtube.com/watch?v=Vljh0SEKI9c (nie wspominam juz o czasie trwania postępowań w sprawie afer). Nie rozumiem jak można uchylać sie od dopowiedzi na zadane pytania-a jednak można, bo jak sie okazuje jest takie prawo (http://www.prokuratura.jgora.pl/strony/swiadek_prawo.pdf), jednak zależy ono czy sprawa dot. interesów państwa czy jednostki a w świetle niektórych praw politcy czują sie niestety bezkarni. Jak b. czesto bywa "nigdy nie ma wystarczającej ilości dowodów".I czy my mamy na to jakis wplyw?Co do informacji poufnych( rzadowych), powinny wg mnie miec dostep tylko osoby upowaznione do tego, ze względu na bezpieczeństwo państwa i obywateli. Juz tacy jestesmy, ze nie wiedząc wszystkiego, a majac świadomość, że cos sie dzieje czujemy sie zagrożeni w jakis sposob. Nie lubimy sytuacji niejasnych, wiec sami układamy własne scenariusze zdarzeń,ktore moga miec wplyw na nasze zycie, decyzje, stosunek do władzy. Wiec mysle,że pewne sprostowania ze strony rządu są na miejscu. Należało by również rozgraniczyc sfery życia polityków w ktore sie ingeruje. Oni również maja prawo do prywatności, życia osobistego i własnych problemów co powinno sie szanować, a to rownież informacja, której chcą bronić.
Zgadzam się z wypowiedzią Kasi, że we współczesnym świecie dziennikarze odgrywają ogromną rolę jeśli chodzi o dostęp do informacji. Chciałabym jednak zauważyć, że nie zawsze musi to być wpływ pozytywny.

Nie musimy nawet spoglądać tak daleko. Wystarczy, że przypomnimy sobie wydarzenia, które miały miejsce w Polsce jeszcze 5 lat temu, dotyczące lustracji, kiedy to jeden z dziennikarzy „Rzeczpospolitej” w niewyjaśnionych okolicznościach uzyskał dostęp do tajnych informacji Instytutu Pamięci Narodowej (http://www.youtube.com/watch?v=geY-SqJND8g) .
Już sam fakt jak Bronisław Wildstein zdobył tajne dane tysięcy ludzi wzbudził kontrowersje i dyskusje na temat poziomu zabezpieczeń informacji poufnych. Opublikowanie Listy Wildsteina (http://lista-wildsteina.n8.pl/) niosło za sobą bardzo szerokie reperkusje. Wielu ludzi zostało posądzonych o współpracę ze służbami PRL-u i dostarczanie informacji na temat sąsiadów i działaczy.
Pierwotna i zapewne najbardziej wiarygodna Lista Wildsteina nie została zabezpieczona przed wprowadzeniem zmian i w Internecie pojawiło się wkrótce wiele zniekształconych i przerobionych informacji.

Nie da się zaprzeczyć, że dziennikarze często ujawniają wiele nadużyć jak wspomniana przez Kasię afera Watergate, jednak zdarza się, że przekraczają granicę swych kompetencji. Nie wszystko co jest poufne jest złe, jednak zła może być interpretacja.
Jeżeli chodzi o wydane komentarze to w pełni zgodzę się z Dorotą. Dziennikarze odgrywają ogromną rolę. To właśnie od nich dowiadujemy się o aktualnych informacjach, wydarzeniach. Jednak czasami dochodzi do nadużyć otrzymanych informacji.Nie wiem,czym może to być spowodowane:chęcią otrzymania podwyżki,awansu?Może. Niekiedy dziennikarze zachowują się jak dzieci, wygadają wszystko nie wiedząc jakie mogą te informacje przynieść konsekwencje. Działają pochopnie,potem przychodzą kolejne pytania na których nie ma odpowiedzi. Wspomniana przez moich poprzedników afera hazardowa jest tego przykładem. Były już premier Jarosław Kaczyński w rozmowie z dziennikarzem o tej sprawie, wypowiedział się w jeden prosty sposób:,,To Tusk odpowiada za aferę hazardową". Politycy wykorzystują samych dziennikarzy żeby dogryźć innemu politykowi,a zwłaszcza już partii rządzącej żeby w pewien sposób zyskać poparcie swojego ugrupowania. Ja sam interesuje się polityką już parę lat i wiem jak ten cały system działa. Dobrze politycy wiedzą,że dziennikarze nie pozostają obojętni na ich komentarze. Gdyby ktoś powiedział,że któryś minister ma romans, to czy dziennikarz pogardzi taką informacją? W życiu. Dla niego to świetny artykuł,a zarazem kolejna afera,do której powinien się ustosunkować sam bohater tego artykułu. Dziennikarze przed zamiarem opublikowania jakiegoś materiału powinni sprawdzić wiarygodność danej informacji i nie działać pochopnie,i wygadać wszystko jak na spowiedzi. Tym bardziej,że człowieka można łatwo jakimś wstrząsającym artykułem przekonać. Zastanawia się nad tym,aż w końcu z jego strony pojawiają się pierwsze oskarżenia, nie wiedząc z jakiego źródła pochodzi ta informacja,czy nie doszło do nadużycia,złej interpretacji,czy po prostu bezmyślnego kłamstwa.
Odnosząc się do wypowiedzi poprzedników, uważam iż rola dziennikarzy a codziennym przekazywaniu informacji jest niesamowicie ważna. Media nazywane w Polsce czwartą władzą, pełnią bardzo ważną rolę w dostępie do informacji i jej przekazywaniu. Dziennikarze mają jednak bardzo duże pole manipulacji przekazanymi informacjami, gdyż "szary" obywatel uważa media za wiarygodne źródło informacji, a nie zawsze tak jest ...
Ważna rola mediów w życiu publicznym polega na tym (jak już nadmienili poprzednicy) że np. wyszukują sytuacji w których zastało złamane prawo. Każdy kojarzy niezwykle "barwną" postać polskiej sceny politycznej Pana Andrzeja Leppera, który swojego czasu pełnił rolę wicepremiera. Jak potem wyszło na jaw, w szeregach jego partii, jaką była samoobrona, miało miejsce proponowanie pracy w zamian za "dobrowolne" usługi seksualne ... Dziennikarze bardzo szybko zwrócili dużą uwagę na tę sprawę, która dzięki nim nabrała tak dużego rozgłosu.
Moralność postępowania dziennikarzy często również pozostawia sobie dużo do życzenia, gdy błahej sprawie starają się nadać dużą wagę ...

Odpowiadając na zadane przez Pana Doktora pytania, myślę że piosence harcerskiej daleko do realnego życia politycznego społeczeństwa. Według mnie nie każda informacja niejawna jest synonimem zła, gdyż są pewne obszary które wręcz wymagają niejawności np sprawy wojskowe. Dziennikarze mają wpływ na poprawę moralności i przestrzegania prawa w postępowaniu polityków, co poprawia jakość wykonywanej przez nich pracy. A odpowiedź na pytanie "czy więcej jawności oznacza równocześnie więcej bezpieczeństwa?" jest dwuznaczna, zależy od tego jakiego obszaru owa jawność dotyczy, gdyż skutki mogą być bardzo skrajne (tak jak wyżej wymieniłem w przypadku wojska).
Na początek podaję link http://wiadomosci.onet.pl/1395312,720,kioskart.html do dyskusji jaka została przeprowadzona na temat : "Media w służbie społeczeństwu”.

„Zaproponowaliśmy Państwu dyskusję nt. "Media w służbie społeczeństwu", ze szczególnym zaakcentowaniem słowa "służba". Chcielibyśmy się zastanowić, czy pojęcie "służba" na rynku medialnym ma jeszcze jakikolwiek sens. Czy istnieją w Polsce warunki do tego by dziennikarze mogli służyć społeczeństwu?”

Zadane są tutaj bardzo ważne pytania dotyczące np. potrzeb i problemów naszego społeczeństwa, którymi media powinny się zajmować, czego społeczeństwo oczekuje tak naprawdę od mediów oraz instrumentalnego traktowania dziennikarzy przez polityków.

Co do pytania czy w Polsce dziennikarze ugrupowania aktualnie rządzącego mogą liczyć na szerszy dostęp aniżeli dziennikarze opozycji? Myślę, że tak właśnie jest i tu przytoczę cytat z ww. dyskusji „Między dziennikarstwem a polityką istnieje napięcie, które jest spowodowane kontrolą ze strony dziennikarzy. Mogą oni lansować polityków i również ich niszczyć. Dlatego istnieje jakby naturalna tendencja do tego, by mieć "swoich" dziennikarzy.”

Jest chyba oczywistą sprawą, że dziennikarze pełnią wielką rolę w dostępie do informacji publicznej. Jak już wcześniej moi poprzednicy pisali: „Dziennikarz zbiera i analizuje fakty na temat istotnych wydarzeń. W tym celu przeprowadza wywiady, śledztwa dziennikarskie lub prowadzi obserwacje. Zebrane informacje prezentuje w formie artykułów w gazetach, radiu i telewizji.” ( źródło: http://www.123test.pl/zawodow/zawod-dziennikarz/ ). Dzięki temu, że informacje są ogólnodostępne, wiemy więcej.
Ale czy więcej jawności oznacza równocześnie więcej bezpieczeństwa? Moim zdaniem to zależy od strefy życia, którą aktualnie się zajmujemy.
Uważam, że nie zawsze więcej jawności oznacza więcej bezpieczeństwa. Może odejdę trochę od tematu ale podam taki przykład: na stronie http://www.pismo.niebieskalinia.pl/index.php?id=402 czytamy: „Telewizja, radio, prasa oraz media internetowe niemal na okrągło informują opinię publiczną o kolejnych, często drastycznych, przypadkach przemocy. Z jednej strony środki masowego przekazu wywierają pozytywny wpływ, uświadamiając ludziom, że problem przemocy istnieje, jest ważny, wymaga zajęcia się nim, uwrażliwiają na tego typu przypadki; z drugiej zaś niejednokrotnie wyrządzają ogromną krzywdę ofiarom – bohaterom swoich publikacji.”
„Szeroko prezentowana niedawno w mediach historia 14-letniej Ani z Trójmiasta, która w wyniku rówieśniczej przemocy popełniła samobójstwo, miała swoje dodatkowe (poza polityczną wrzawą urządzoną przez urzędującego ministra edukacji oraz wszczętym postępowaniem sądowym) skutki. Po pierwsze, przez Polskę przetoczyła się fala samobójstw i prób samobójczych nastolatków. Po drugie, wielu młodych ludzi uznało zachowanie dręczycieli Ani za zabawne i warte naśladowania.”

Wynika z tego, że niekompetencja dziennikarzy może prowadzić do tragicznych skutków ich poczynań, niezależnie od tego czy chodzi o politykę czy życie codzienne.
Na zetknięciu się z podręcznikiem (Wstęp do nauki o komunikowaniu. Walery Pisarek. 2008, Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne) do studiowania przedmiotu Kształcenie problemowe komunikacji ( http://fedcba.ning.com/group/kpk ) skorzystać mogą nie tylko osoby studiujące przedmiot Komunikacja i język ( http://fedcba.ning.com/xn/detail/2516803:Comment:13655 ), ale także osoby studiujące przedmiot niniejszy. Doceńcie sami poniższy fragment z jego strony sto pięćdziesiątej czwartej

Z "naukowego" i "precyzyjnego" rozwinęło się dziennikarstwo zwane u nas początkowo badawczym, obecnie śledczym (investigative journalism). Aby dojść do prawdy, dziennikarz ucieka się do metod stosowanych już nie tylko w badaniach naukowych, ale w dochodzeniach prokuratorsko-policyjnych, nie wyłączając podsłuchów, ukrytej kamery, wcielania się w różne postaci, prowokacji i innych zabiegów, niekiedy wątpliwych prawnie i etycznie (Burgh 2000).

RSS

© 2012   Created by Tadeusz Lemańczyk.   Powered by .

Badges  |  Report an Issue  |  Terms of Service