Multilingual Studies at a Distance

Students and Academics of All Countries, Unite! :-)

Zastosowaną w tytule niniejszej wiadomości paremię łacińską zaczerpnąłem z podręcznika przewidzianego dla Was jako szczególnie użyteczna pomoc dydaktyczna (Publicznoprawna ochrona informacji / Tomasz Szewc. Warszawa : Wydawnictwo C. H. Beck, 2007 - http://www.ml.put.poznan.pl/lektury/podrecznik?akcja=wykladowca&... ). Fragment rozważań na stronach 30-33 zatytułowany Zgoda osoby, której dane dotyczą chciałbym abyście przestudiowali na konkretnym przykładzie dotyczącym Waszej zgody na Wasz upubliczniony udział w tworzeniu przez najbliższe lata zrębów studiowania w Internecie również przedmiotu Bezpieczeństwo informacji. Jak się, na przykład, zapatrujecie na zasygnalizowane przez Tomasza Szewca kontrowersje wokół dopuszczalności cofnięcia zgody? Z jaką szkodą by to było dla kolejnych roczników, które będą tutaj po Was studiowały ten przedmiot, wnosząc doń kolejny wkład? Na ile by to rujnowało konstrukcję całego przedmiotu? W sumie, czy w ochronie danych osobowych obowiązuje ogólna zasada "granicą wolności jednostki jest wolność innych ludzi", ujęta w KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ słowami "Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych" (art. 31 ust. 2)?

Views: 138

Replies to This Discussion

Zakładam, że powyższa paremia wielu z Was doprowadzi do najpopularniejszej dzisiaj wyszukiwarki internetowej Google. Tam zaś ma prawo zrodzić się Wam niepokojące pytanie: Dlaczego 51 wynikom dla "Volunti non fit iniuria" towarzyszy aż 10700 wyników dla "Volenti non fit iniuria"? Dla porządku należałoby jeszcze dodać 17000 wyników dla "Volenti non fit injuria" i 467 wyników dla "Volunti non fit injuria". Skąd biorą się te rozbieżności zapisów omawianej paremii? Bez wątpienia jest to cena sukcesu każdego języka, który w dziejach ludzkości urósł do rangi lingua franca i w rzeczywistości nie ma jednej, lecz wiele wersji czasoprzestrzennych.

Przy okazji, mnie osobiście paremia ta najbardziej podoba się w zapisie "Scientia et volunti non fit injuria". W ujęciu "Chcącemu nie dzieje się krzywda" brakuje bowiem pewności tego, czy jego "chęć" jest do końca uświadamiana. Dodanie natomiast owej "scientia" pozwala doprowadzić omawianą paremię do bardziej akceptowalnej postaci - "Krzywda nie dzieje się temu, kto jest jej w pełni świadom i godzi się na nią".
Ustosunkowując sie do poprzedzających moją wypowiedz postów uważam, że każdy człowiek ma prawo do zmiany zdania. Nie jesteśmy osobami nieomylnymi i każdy z nas ma prawo do popelniania błędów. Analizując zaistniałą sytuację możemy dojść do wniosku (np. wysłuchując zdania innych ludzi), że nasza wczesniejsza opinia była bledna. Czy w takiej sytuacji powinniśmy milczeć?? Czy powinnyśmy dusić w sobie poparcie dla prawidlowego rozstrzygniecie np. danego problemu?? Moim zdaniem każdy z nas ma prawo do wyrażania swojego zdania. Oczywiście ma to znaczenie czy i w jaki sposob wypowiadaliśmy sie wcześniej, czy jak jest to wspomnaine w fragmencie książki „Publicznoprawna ochrona informacji” Tomasza Szewca - wydaliśmy zgode lub nie - jednak nie zmienia to diametralnie pozwolenia na dalsze nasze uczestnictwo w dyskusji.
Rozwarzając jednak temat naszego tworzenia tego forum zgadzam sie w 100% z Agatą (http://fedcba.ning.com/profile/AgataKaraskiewicz). Rownież uważam, że usuwanie wczesniej napisanych postów popsułoby całokształt tego forum i spowodowałoby straszny bałagan. Usuwając jeden post, usuwamy wiadomość do której ktoś następny sie juz ustosunkował, wiec osoba czytająca temat ma prawo go nie zrozumiec.
Tak, każdy człowiek ma prawo wyboru i oczywiście może zmieniać zdanie. Należy jednak pamiętać że nie zawsze zmiana naszego zdania będzie zrozumiana, i że łatwiej jest zmieniać decyzje gdy najpierw się nie zgodziliśmy a potem zmieniliśmy zdanie. Nawet na szkoleniach z negocjacji uczą żeby na początku się nie zgadzać a po dokładnym przeanalizowaniu sytuacji się zgodzić oczywiście jeśli jest to zgodne z naszymi intencjami. I oczywiście usuwanie postów które napisaliśmy a potem zmieniliśmy zdanie i je wykasowaliśmy mija się zupełnie z celem, ale o tym na początku zajęć też mówił pan profesor, żeby ich nie usuwać bo potem traci się sens i ciągłość dyskusji.

Z racji tego, że wypowiadam się na tym forum po raz pierwszy, chciałabym wszystkich serdecznie powitać. Mam nadzieję, że jakość moich wypowiedzi będzie porównywalna do postów umieszczonych przez innych użytkowników.

Tak jak moi poprzednicy uważam, że każdy powinien mieć prawo cofnięcia zgody na przetwarzanie swoich danych osobowych. W omawianym fragmencie podręcznika Tomasza Szewca, autor rozważa nad dopuszczalnością cofnięcia zgody. Patrząc na uprawnienia osoby, które zawarte są w art. 32 możliwość cofnięcia zgody kolidowałoby z tymi przepisami. Natomiast inny pogląd sprzyja możliwości cofnięcia zgody ze względu na kształtowanie konstytucyjnej autonomii woli jednostki i decydowania o zakresie naruszania dóbr osobistych.

Wraz z dniem dzisiejszym wchodzi w życie przyjęta 29 października 2010 roku nowelizacja ustawy o ochronie danych osobowych, która rozstrzyga kwestię odwołania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Do art.7 pkt.5 zostało dopisane: zgoda może być odwołana w każdym czasie. Myślę, że wątpliwość dotycząca cofnięcia zgody została rozwiana.

 

Z kolei odnosząc ten sam fragment rozważań Tomasza Szewca do studiowania w Internecie przedmiotu Bezpieczeństwo informacji, uważam, że cofnięcie zgody na udział w tym forum nie miałoby najmniejszego sensu. Tak jak już wcześniej napisali moi poprzednicy usuwanie napisanych postów przez osobę, która chce cofnąć zgodę udziału w dyskusji spowodowałoby straszny bałagan na tym forum jak i na każdym innym. Trafnie sprecyzowała tą kwestię Agata Karaśkiewicz: wszystkie informacje napisane tu tworzą związek przyczynowo – skutkowy i usunięcie, chociaż jednej wiadomości mogłoby zrujnować cały sens. Byłoby to szkodą dla kolejnych roczników studiujących po nas ten przedmiot, gdyż mogliby oni nie zrozumieć sensu postów odnoszących się do tych, które zostały wcześniej usunięte.

 

Zgadzam się z moimi poprzednikami, że każdy ma prawo zmienić zdanie, a co za tym idzie cofnąć zgodę. Jednakże musi być to poparte odpowiednimi argumentami. Człowiek jest istotą myślącą i posiada wolną wolę, dlatego nie można go ograniczać brakiem możliwości przemyślenia swojej odpowiedzi bądź zgody. Przykładem może być zgoda na operację-pacjent w każdej chwili przed operacją musi mieć możliwość zmiany decyzji i świadomość, że taką możliwość ma. Oczywiście łączy się to z poważnymi utrudnieniami w pracy lekarza czy pielęgniarki. Wycofanie zgody, bądź zmiana decyzji powinny być dobrze przemyślane, aby nie okazało się, że nasza pierwsza decyzja była lepsza i zmienialibyśmy tak zdanie jeszcze kilka razy. 

Jeżeli chodzi o drugie pytanie Pana Doktora uważam, że każdy wpis na forum jest przez osoby udzielające się przemyślany i usuwanie wiadomości jest zbędne, ze wspomnianego powodu, że straciłyby na tym kolejne roczniki

Tłumaczenie łacińskiej sentencji, o której pisze Pan Doktor ("Krzywda nie dzieje się temu, kto jest jej w pełni świadom i godzi się na nią") skojarzyła mi się od razu z oceną ryzyka zawodowego. Gdy pracownik lub osoba wykonująca daną czynność jest świadoma zagrożenia, szczególnie zwraca uwagę na swoje bezpieczeństwo i uważa, aby wspomniana krzywda jej się nie stała. Natomiast, będąc nieświadomymi tego, co może nam się stać, gdy nie będziemy uważali, w większości przypadków stałoby nam się coś złego.

Jako, że jest to mój pierwszy post- witam wszystkich serdecznie:)  Czytając wszystkie wypowiedzi cały czas zastanawiałam się nad zaletami i wadami możliwości cofnięcia wyrażonej wcześnie zgody.

Tak jak i moi poprzednicy uważam, że taka możliwość jest dla nas bardzo korzystna, ale musimy pamiętać, aby tego prawa nie nadużywać. Często zgadzamy się na coś nie zastanawiając się nad tym, a później uznajemy, że popełniliśmy błąd. W takich sytuacjach okazuje się, że niewątpliwy przywilej cofnięcia naszej zgody jest bardzo komfortowy. Człowiek cały czas się zmienia i wraz z dorastaniem nabiera nowego doświadczenia, zmienia swoje poglądy, dlatego prawo do cofnięcia swojej zgody, sprawia, że pewne rzeczy nie są dla nas wiążące, możemy zmieniać swoje zdanie, czując przy tym swoją wolność i niezależność. Jednak jako dorośli ludzie musimy wiedzieć też o tym, że często wyrażanie zgody wiąże się z jakimiś konsekwencjami, mimo że niekoniecznie one nas dotyczą. Dla nas może być to kwestia wypowiedzenia słów „tak”, „zgadzam się”, ale dla tej „drugiej strony” może być to wkład czasu, pracy, pieniędzy w zorganizowanie danego przedsięwzięcia. Dlatego zgadzając się na coś musimy zadbać o to, by nasze decyzje były przemyślane i uzasadnione. Starajmy się być odpowiedzialni za nasze słowa, bo mogą one powodować szkodę dla innych ludzi.

Odnosząc się do „naszego” forum, to uważam, że cofanie naszych decyzji, napisanych postów spowodowałoby przerwanie ciągu wypowiedzi, bałagan i niezrozumienie pewnych wątków przez przyszłych uczestników. Posty często wiążą się ze sobą, wielokrotnie cytujemy wypowiedzi innych użytkowników, dlatego usunięcie nawet jednego „ogniwa” może spowodować brak spójności. Wydaje mi się, że w takiej sytuacji lepiej napisać kolejnego posta i wyrazić na nowo naszą zmienioną opinię niż psuć cały szyk.

Zaciekawiło mnie również skojarzenie Julianny (http://fedcba.ning.com/profile/JuliannaKaczmarek?xg_source=profiles...) w związku z sentencją "Krzywda nie dzieje się temu, kto jest jej w pełni świadom i godzi się na nią" i uważam, że ma Ona rację. Jeśli jesteśmy świadomi niebezpieczeństw, które nam grożą, w szczególny sposób staramy się ich ustrzec, ale jest to chyba naturalne zachowanie człowieka, bo w jaki sposób mamy bronić się przed czymś z czego nie zdajemy sobie sprawy?

Istotny problem poruszany jest przez użytkowników tego forum, odnośnie możliwości cofnięcia wcześniej podjętej decyzji. Oczywiście nikt nam nie powinien zabraniać zmiany wcześniejszej decyzji, wycofania się. Z drugiej strony to ciężar odpowiedzialności za podjęta decyzję, czy my jako ludzie świadomi powinniśmy cofać swoje jakże świadome decyzję? Spojrzeć należy to z punktu widzenia konsekwencji, które niesie takie działanie. Przykładów na poparcie tego rozważania jest wiele, to tak jak budować dom, zalać fundamenty, wznieść  ściany, pokryć budynek dachem, a następnie stwierdzić, że jednak fundamenty są złe. Nasuwa się teraz pytanie, czym skutkuje ta decyzja? Z przykrością stwierdzamy, że czeka nas wyburzenie domu, jeżeli decyzja zostanie powstrzymana. Obrazując każde cofnięcie decyzji, burzy pewną całość, tworzy pewną stratę.

Podjęcie decyzji wymaga od nas zastanowienia oraz analizy sytuacji. Podjęcie decyzji to zwrócenie uwagi na dzisiaj, teraz, ale także na późniejsze skutki, jakie należało by ewentualnie ponieść. W dalszym ciągu pytanie, czy powinniśmy mieć prawo cofania swojej decyzji ? Cofanie wcześniej podjętych decyzji wiąże się z dojrzałością. Rozumie się, gdy dziecko składając obietnicę, następnie wycofuje się z niej. Jak wygląda w takim razie osoba dorosła, która swojej decyzji nie potrafi dotrzymać?

Zdecydowanie jestem przeciwko możliwości cofania decyzji, strach który wywołują późniejsze konsekwencje zmuszają do głębszej refleksji, zastanowienia się, wymuszają myślenie. Gdyby tak można było cofać wszystkie decyzje powstał by chaos i zamieszanie, jeżeli zgadzamy się na coś , powinniśmy się tego trzymać. Oczywiście są pewne odstępstwa, jednakże niech będą tylko wyjątkami.

Witam wszystkich!

Czytając post Łukasza, który dość stanowczo wypowiada się za tym, aby zawsze starać się podtrzymywać swoje decyzje argumentując ,ze dorosłość(dojrzałość) zobowiązuje do wywiązywania się z danego słowa(tak to zrozumiałam) i przyrównując osoby, które zmieniają podjętą wcześniej decyzję do dziecka składającego obietnice bez pokrycia, zaczęłam zastanawiać się nad tym tematem z innej perspektywy. Z jednej strony nie sposób sie z tym nie zgodzić, ponieważ każdy człowiek powinien podejmować decyzje w pełni przemyślane i powinien ponosić ich konsekwencje, jednak zastanówmy się na sytuacją, kiedy to człowiek podejmuje pewną decyzję, przekonany o swojej słuszności i dopiero po czasie okazuje się ze nie miał racji i popełnił poważny błąd. Często zdarza się wtedy, że uwagi na to, że przyjęło się, że raz podjętej decyzji zmieniać się nie powinno, nic z tym nie robi(bo nie wypada, bo tak radzą eksperci-http://www.eioba.pl/a/2d1e/podejmowanie-decyzji-świetny poradnik, ale uważam, że należy się w tym miejscu zastanowić czy sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy i decyzja przez nas podjęta nie zaszkodzi nikomu i czy nie zaczynamy powoli działać w imię zasady „po trupach do celu”). Często zdarza się też, że człowiek uświadamia sobie, że popełnił błąd jednak duma i honor nie pozwalają mu na zmianę decyzji, co czasami może niekorzystnie odbić się na innych. Człowiek dorasta, staje się bogatszy w doświadczenia, mądrzejszy, niekiedy zmiana swojej decyzji może okazać się trudniejsza niż dotrzymanie złożonej wcześniej obietnicy i dokonując jej udowadnia swojej dorosłości, dojrzałości i świadomości wagi wypowiedzianych słów, podjętych decyzji czy złożonych obietnic. Musimy wiedzieć, że przysługuje nam możliwość wycofania się z danych słów, jeśli uświadomimy sobie ze popełniliśmy błąd, jednak tak jak moi poprzednicy uważam też, że zawsze należy zmianę zdania odpowiednio uargumentować i co najtrudniejsze niekiedy- przyznać się do błędu, nie tylko przed sobą ale przed osobami, których dana sytuacja czy obietnica dotyczy.

„Bo co to znaczy powiedzieć, a mówią to egzystencjaliści, że człowiek się staje, każdego dnia, że człowiek jest niedokończony. Oznacza to, ni mniej ni więcej, tylko tyle, że nawet jeśli świetnie nam szło do tej pory to i tak każdy przyszły moment podejmowania decyzji jest momentem, w którym możemy wszystko, co było do tej pory całkowicie zaprzepaścić. Oj nie lubimy my takich sytuacji, bo to są sytuacje bardzo niebezpieczne. Wolimy być określeni bardziej konkretnie.

Druga rzecz, która nas w egzystencjalizmie irytuje, to hasło, że wolność to odpowiedzialność. Samo brzmienie tego zdania jest cokolwiek dziwaczne, bo jak to, wolność, która wydawała się nam zawsze skarbem, czymś fajnym, co każdy powinien mieć, a jeśli jej nie ma to z całego serca o nią walczy, nagle zbliża się aż tak bardzo do czegoś, co kojarzy nam się nie najlepiej.”

 

Oto fragment wpisu zamieszczonego na blogu, który przed chwilą znalazłam(http://filozofy.blox.pl/2010/06/Zmiana-decyzji.html) uważam, że trafnie podsumowuje problem.

Pozdrawiam.

Dziękuję serdecznie, Pani Mariko, zwłaszcza za skierowanie nas pod ten adres ( http://filozofy.blox.pl/html ). Będę musiał go stanowczo polecić mojemu synowi ( http://fedcba.ning.com/profile/SewerynLemanczyk ), studentowi pierwszego roku drugiego stopnia kierunku studiów Filozofia ( http://www.bip.nauka.gov.pl/_gAllery/23/48/2348/31_filozofia.pdf ). Niech więcej uwagi poświęca pogłębionej analizie takich właśnie stron internetowych, a mniej takim sesjom zdjęciowym, jak ta odzwierciedlona pod adresem http://pl-pl.facebook.com/album.php?aid=23925&id=127265977346920 , choćby nawet były one finalizowane takim oto happy endem


. ;-) Przy okazji, co byście powiedzieli o zmianie decyzji w przypadku pary aktorskiej, ukazanej już w związku z tamtym wideo ( http://fedcba.ning.com/video/johnny-cash-kristoffersen )? "Małżeństwem zostawali dwukrotnie, pierwsze ich małżeństwo trwało dziesięć lat, drugie niecały rok. Drugi ślub pary odbył się zaledwie półtora roku po pierwszym rozwodzie." ( http://horoskop.wp.pl/kat,101354,title,Elizabeth-Taylor-i-Richard-B... ). Mam na myśli oczywiście ich decyzję o ponownym małżeństwie. Teoretycznie, byli bardziej dojrzali o całe jedenaście lat. :-)

W stu procentach zgadzam się z opinią moich poprzedników. Uważam, że każdy człowiek ma prawo do podejmowania błędnych decyzji. Dlatego też każdy powinien i ma prawo do zmiany swojego wcześniejszego zdania.

Zgadzam się z opinią Marty Buśkiewicz, która napisała, iż: „nawet na szkoleniach z negocjacji uczą żeby na początku się nie zgadzać, a po dokładnym przeanalizowaniu sytuacji się zgodzić oczywiście, jeśli jest to zgodne z naszymi intencjami”. Jednak w niektórych sytuacjach początkowa odmowa może spowodować, iż dana propozycja jest już nieaktualna. Za przykład możemy tutaj podać propozycję pracy od firmy będącej konkurencją dla naszego obecnego miejsca pracy. Oferta ta może być o wiele bardziej atrakcyjna niż obecna, ale my możemy mieć wątpliwości. Niestety po wstępnej odmowie, kiedy po przemyśleniu dojdziemy do wniosku, że może lepiej było wyrazić zgodę, może się okazać, że jest już nieaktualna. Oczywiście nie sugeruję, że podjęcie natychmiastowej decyzji w tym przypadku jest odpowiednie, ponieważ może ona zmienić całkowicie nasze życie, dlatego też wymaga przemyślenia. Chciałam jednak pokazać, że czasami koncepcja początkowej odmowy się nie sprawdza.

Każdy człowiek ma prawo do podejmowania decyzji, a skoro nie ma ludzi idealnych, dlatego też nie wszystkie podjęte przez niego decyzje są idealne. Dlatego pamiętajmy, że kiedy dotyczy ona czegoś ważnego, czasami warto się zastanowić, rozpisać wszystkie za i przeciw i dopiero wtedy podjąć odpowiedzialną decyzję.

Jeżeli chodzi o przetwarzanie danych osobowych, uważam, że są to nasze prywatne dane i to wyłącznie my powinniśmy mieć prawo do decydowania o ich udostępnianiu. Tym bardziej, że jak to już wspomniano wcześniej, będąc młodzi często popełniamy błędy. Z biegiem lat zmieniamy swoje rozumowanie, postępowanie i nie chcemy żeby takowe informacje „krążyły” po sieci.

Wspomniana przez Ilonę Kruszyńską nowelizacja zawiera, oprócz informacji o możliwości zmiany zgody na przetwarzanie danych osobowych, również informację o rozszerzeniu uprawnień Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych poprzez uznanie go za organ egzekucyjny w zakresie egzekucji administracyjnej obowiązków o charakterze niepieniężnym. Pozwala ona m.in. „w przypadku niewykonania przez zobowiązanego decyzji administracyjnych wydanych w sprawach wykonania przepisów o ochronie danych osobowych może zastosować grzywnę w celu przymuszenia w wysokości do 10 tys. zł w stosunku do osób fizycznych, a 50 tys. zł w stosunku do osób prawnych i jednostek organizacyjnych nieposiadających osobowości prawnej”. Ponad to w celu ułatwienia obywatelom dostępu do organu kontrolującego przestrzeganie zgodności przetwarzania danych osobowych Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, od teraz może wykonywać wszystkie te działania poprzez jednostki zamiejscowych biur GIODO (Źródłem informacji jest: http://www.inwestycje.pl/prawo/mozna_odwolac_zgode_na_przetwarzanie... ).

Na początku chciałabym pochwalić talent Pana syna. Zdjęcia naprawdę są ciekawe, niestety nie mam w tym zakresie odpowiedniej wiedzy ani odpowiedniego doświadczenia żeby wypowiadać się na temat ich wykonania. Biorąc jednak pod uwagę mój gust, podobają mi się.

Następnie chciałabym się wypowiedzieć w związku z zadanym przez Pana pytaniem na temat decyzji o powtórnym małżeństwie pary aktorskiej. Jak widać decyzja o powrocie w przypadku drugiej pary była błędna, o czym świadczy fakt, iż ich drugie małżeństwo trwało zaledwie półtora roku. W moim odczuciu tutaj głównie zaważyły wspomnienia i nagły przypływ uczuć (byli przedtem razem 10 lat). Decyzja nie była do końca przemyślana. Jednak niekiedy trzeba się „na czymś porządnie przejechać”, aby przekonać się, co jest tak naprawdę dla nas dobre. Ale nie zamierzam wnikać w prywatne problemy tych osób. Nawiązując jednak do powrotów par aktorskich chciałabym zwrócić uwagę na tendencję rozwodów i powrotów niektórych gwiazd. Nie jest pojedynczym przypadkiem sytuacja, gdy ślub zawierany jest po półrocznej znajomości, rozwód ma miejsce po miesiącu, następnie za jakiś czas sytuacja się powtarza. Niekiedy jest to zwyczajnie źle podjęta decyzja, innym razem (prawdopodobnie w większości takich przypadków) jest to starannie zaplanowana akcja ich agentów. Bądźmy szczerzy, każda taka sytuacja kończy się w mediach, a dla aktorów jest to bardzo korzystne. Tak więc niekiedy z pozoru źle podjęta decyzja okazuje się jednak być tą dobrą, choć nie dla wszystkich jest to zrozumiałe.
Jeżeli chodzi o sam fakt rozwodów, jako możliwość zmiany podjętej wcześniej decyzji, jestem jak najbardziej za. Przede wszystkim dlatego, że nigdy nie wiemy jak potoczy się nasze życie i jaki po latach okaże się nasz partner. Człowiek cały czas się rozwija, zmienia zainteresowania, a także swoje zachowanie. Ponieważ jest to moje życie, cieszę się, że jeśli będzie to konieczne, (choć mam nadzieję, że nie) mogę zmienić swoją decyzję i wziąć rozwód.

"Bądźmy szczerzy, każda taka sytuacja kończy się w mediach, a dla aktorów jest to bardzo korzystne" - bądźmy szczerzy, w aktualnej sytuacji demograficznej i zaostrzającej się w związku z nią rywalizacji pomiędzy szkołami wyższymi, podniesienie stopnia medialności naszych internetowych poczynań jest dla nas, jako społeczności studentów i pracowników Politechniki Poznańskiej, bardzo korzystne, nieprawdaż?

RSS

© 2012   Created by Tadeusz Lemańczyk.   Powered by .

Badges  |  Report an Issue  |  Terms of Service