Multilingual Studies at a Distance
Students and Academics of All Countries, Unite! :-)
Tags:
Permalink Reply by Tadeusz Lemańczyk on February 9, 2011 at 12:07pm
Permalink Reply by Damian Ślugajski on June 12, 2011 at 11:46pm Zgadzam się z koleżanką, że nagłaśnianie niektórych informacji publicznych może mieć znaczące znaczenie co dla niektórych polityków. W sytuacji kiedy dzieje się źle w państwie czy zbliżają się wybory politycy podejmują działania po to by tylko ich osoby było jak najwięcej, albo by oddalić znaczące problemy innymi, na ogół błahymi. Przecież każdy z nas słyszał o aferze ze stadionami http://wyborcza.pl/1,75478,9548126,Tusk_zamyka_stadiony.html To jest tylko mydlenie oczu i ukrywanie ważnych problemów.
Zastanawia mnie też czy fakt ujawnienia śmierci Osamy bin ladena nie było także "towarem"... Sadzę że na pewno jakieś korzyści z tego popłynęły, ale czy takie jakie były zamierzane. Ta informacja podzieliła amerykanów, czy elektorat który podzielał publikacje był bardziej znaczący od tego co się sprzeciwiał? Możemy tylko przypuszczać.
Na samym początku chciałbym przypomnieć definicję informacji publicznej. Ustawa o dostępie do informacji publicznej w art. 1 definiuje informację publiczną jako każdą informację o sprawach publicznych. Tak ogólna w swej treści definicja ma wady i zalety. Za wadę można uznać, iż przepis może niewiele tłumaczyć i nie wskazuje konkretnie co jest informacja publiczną, a co nią nie jest. Treść art. 1 stanowi odzwierciedlenie pewnego sposobu pojmowania rzeczywistości, i jest przez to zasadą kierunkową, interpretacyjną w stosowaniu przepisów ustawy. Zaletą tego typu definicji jest objęcie swym zasięgiem bardzo szerokiej sfery faktów i informacji, przez co kształtuje to generalną zasadę, iż każda informacja o sprawach publicznych jest jawna (http://jawnosc.pl/index.php?option=com_content&task=view&id...), a przynajmniej powinna być. Ukierunkowując się do zadanego pytania, uważam że informacja publiczna jest zarówno towarem jak i narzędziem władzy. Dostęp do informacji publicznej w swych założeniach zakładał zapewne, że prawo do informacji publicznej ma być prawem powszechnie dostępnym każdemu, kto zechce mieć wgląd w sprawy publiczne, wykorzystując ów system jako element powszechnej kontroli społecznej. O tym, że jest to towar świadczy ponoszenia kosztów przez podmioty, które wystąpiły z wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej. Kolejnym argumentem jest fakt o którym zapewne przekonał się prawie każdy z nas bądź to osobiście czy też z mediów gdy na światło dzienne wychodziły afery korupcyjne m.in. urzędników państwowych, działaczy, kiedy to za daną informacje przyjmowali korzyści majątkowe. Z drugiej strony patrząc na informacje publiczną jako narzędzie władzy bardzo dobrym przykładem mogą być słynne swego czasu Teczki IPNu, kiedy to partie rządzące ujawniały systematycznie do informacji publicznej materiały z czasów PRL przeciwko swojej opozycji mające udowodnić domniemaną współpracę poszczególnych polityków z władzami minionego ustroju tylko po to, aby wpłynąć na opinie publiczną w celu obniżenia poparcia. Szymona Osowskiego w swoim artykule Nowelizacja ustawy o dostępie do informacji publicznej - "nie wychodzę z szoku" mówi, że nowelizacja ustawy o dostępie do informacji publicznej zaczyna przypominać dziwną i niekończącą się opowieść, w której nie jest jasne kto nowelizuje, w jakim zakresie i ostatecznie czy ktoś zastanawia się nad propozycjami zmian. Priorytetem nowelizacji jest potrzeba wdrożenia dyrektywy w sprawie ponownego wykorzystywania informacji sektora publicznego. Ale czy oprócz tej wady wskazanej przez UN są potrzebne jeszcze jakieś zmiany?
Permalink Reply by Mateusz Olszewski on April 16, 2012 at 11:57pm Analizując ustawę o dostępie do informacji publicznej, należy stwierdzić, iż nie reguluje ona w sposób przejrzysty i jednoznaczny wolności pozyskiwania, gromadzenia i przetwarzania informacji w sektorze publicznym. W praktyce trudno jest jednoznacznie odróżnić informację publiczną, do której powinien mieć dostęp każdy obywatel, od informacji dedykowanej przykładowo przedsiębiorcom. Nieprawidłowa implementacja dyrektywy prowadzi w praktyce do wielu nieporozumień ze szkodą dla obywateli
I tak przykładowo jedną z najbardziej istotnych informacji są tzw. informacje sektora publicznego. Informacje z tej dziedziny ujmowane są w dokumentach tworzonych, gromadzonych i przetwarzanych przez organy sektora publicznego, które następnie są wykorzystywane do zadań publicznych. Zdarza się jednak często, że informacje te są przydatne również podmiotom prywatnym – obywatelom, przedsiębiorcom, organizacjom pozarządowym. Podmioty prywatne często nie są w stanie same tych informacji pozyskać i przetworzyć (ograniczenia finansowe, organizacyjne, prawne). Udostępnienie tych informacji jest ograniczane. Utrudnienia takie istnieją nie tylko z uwagi na merytoryczną jakość informacji, ale też z uwagi na różne prawne bądź techniczne ograniczenia. Prawidłowa implementacja wspomnianej wcześniej dyrektywy, wyeliminowałaby omówioną wcześniej sytuację.
Permalink Reply by Marta Kozeńska on April 27, 2012 at 10:10pm Witam, w swojej wypowiedzi chciałabym nawiązać do dwóch aspektów dotyczących Ustawy
z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej, jakie poruszył Krzysztof Nowak w swej wypowiedzi z 18 kwietnia 2011, tj.
1. „Zaletą tego typu definicji jest objęcie swym zasięgiem bardzo szerokiej sfery faktów i informacji, przez co kształtuje to generalną zasadę, iż każda informacja o sprawach publicznych jest jawna (http://jawnosc.pl/index.php?option=com_content&task=view&id...), a przynajmniej powinna być.”
2. „Dostęp do informacji publicznej w swych założeniach zakładał zapewne, że prawo do informacji publicznej ma być prawem powszechnie dostępnym każdemu, kto zechce mieć wgląd w sprawy publiczne, wykorzystując ów system jako element powszechnej kontroli społecznej. O tym, że jest to towar świadczy ponoszenia kosztów przez podmioty, które wystąpiły z wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej. Kolejnym argumentem jest fakt o którym zapewne przekonał się prawie każdy z nas bądź to osobiście czy też z mediów gdy na światło dzienne wychodziły afery korupcyjne m.in. urzędników państwowych, działaczy, kiedy to za daną informacje przyjmowali korzyści majątkowe.”
Absolutnie nie mogę zgodzić się z tymi słowami, ani z podanym wyżej artykułem. Biuletyn informacji publicznej (BIP)z pewnością nie jest narzędziem antykorupcyjnym. Bez wątpienia jawność ogranicza korupcję ale „narzędzie”? Moim przedmówcom radziłabym poczytać chociaż jeden BIP dowolnie wybranego organu administracji publicznej, czy samorządowej by przekonać się, jakie dokładnie informacje są tam publikowane. Jako przykład mogę podać BIP Urzędu Miejskiego w Puszczykowie http://bip.wokiss.pl/puszczykowo/ w którym podawane są takie informacje jak: uchwały, regulaminy, plany rozwoju, programy oraz np. oświadczenia majątkowe radnych. Są to zatem informacje z założenia publiczne i do wszystkich tych informacji mieszkańcy miasta zawsze mieli dostęp. Musieli jedynie się pofatygować i przyjść do Urzędu. Dzięki BIP te same informacje są dostępne w Internecie. Jak czytamy na stronie http://www.bip.gov.pl/: „Biuletyn Informacji Publicznej (BIP) został stworzony w celu powszechnego udostępniania informacji publicznej w postaci elektronicznej. Biuletyn ten składa się z witryn WWW, na których władze publiczne oraz inne podmioty wykonujące zadania publiczne udostępniają informacje publiczne wymagane przez polskie prawo.” Zatem jeżeli informacje udostępniane w BIP zawsze były dostępne, tylko w innej formie, to jest to pierwszy argument na to, że nie jest to narzędzie antykorupcyjne.
Drugim argumentem jest Art. 5 Ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej w którym czytamy:
Art. 5.
1. Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu w zakresie i na zasadach
określonych w przepisach o ochronie informacji niejawnych oraz o ochronie innych
tajemnic ustawowo chronionych.
1a. Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na ochronę
ważnego interesu gospodarczego państwa w zakresie i w czasie, w jakim udostępnienie
informacji:
1) osłabiłoby zdolność negocjacyjną Skarbu Państwa w procesie gospodarowania
jego mieniem albo zdolność negocjacyjną Rzeczypospolitej Polskiej w
procesie zawierania umowy międzynarodowej lub podejmowania decyzji
przez Radę Europejską lub Radę Unii Europejskiej;
2) utrudniłoby w sposób istotny ochronę interesów majątkowych Rzeczypospolitej
Polskiej lub Skarbu Państwa w postępowaniu przed sądem, trybunałem
lub innym organem orzekającym.
2. Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na prywatność
osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy. Ograniczenie to nie dotyczy informacji
o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem
tych funkcji, w tym o warunkach powierzenia i wykonywania funkcji, oraz
2) Zmiany wymienionej ustawy zostały ogłoszone w Dz. U. z 2001 r. Nr 154, poz. 1793 i 1800, z 2002r. Nr 10, poz. 89 i Nr 240, poz. 2056 oraz z 2004 r. Nr 240, poz. 2407.
Fragmenty podkreślone przeze mnie wskazują na to, że nie może być udostępniana informacja, która godziłaby w prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy. Jeśli do korupcji dochodzi, to właśnie na styku urzędnik-obywatel lub urzędnik-przedsiębiorca. A to potwierdza, że na podstawie BIP nie będziemy mogli „wyśledzić” zakresu kontaktów urzędnika z osobą prywatną, czy przedsiębiorcą.
© 2012 Created by Tadeusz Lemańczyk.
Powered by
.